Artykuly

Tragedia dóbr wspólnych zależnych od klimatu

Połowy dorsza na Nowej FunlandiiWyobraź sobie grupę 100 rybaków, którzy muszą rozwiązać problem zmniejszających się zasobów łowisk, nie pozbawiając się jednocześnie zawodu oraz utrzymując obecne warunki życia. Jeden z nich obliczył, że aby połowy były zrównoważone, tj. na takim poziomie, by łowić tylko tyle ryb, ile może się odrodzić w ciągu roku, rybacy powinni łapać zaledwie 20 procent tego, co obecnie. Jeśli zaś nic się nie zmieni, to łowiska zostaną spustoszone w krótkim czasie.

Świadomi zagrożeń rybacy zebrali się, by zdecydować, co należy zrobić. Jednakże problem jest bardziej skomplikowany, gdyż w rzeczywistości pewne grupy rybaków są znacznie bardziej wydajne niż inne. Pięciu najlepszych rybaków łowi 20 procent wszystkich złowionych ryb. Zaś 20 najlepszych rybaków łowi około 75 procent wszystkich ryb. W tym samym czasie 50 najmniej wydajnych rybaków musi się zadowolić zaledwie dziesiątą częścią całkowitego połowu, co ledwie starcza im na przeżycie. Aby było sprawiedliwie, najlepsi rybacy powinni wskazać reszcie drogę do zrównoważonych połowów, ograniczając swoje zyski.

Pięciu najlepszych rybaków dyskutuje nad tym, w jaki sposób dokonać zmian. Zdają sobie oni sprawę z tego, że dalsze zwiększanie połowów, które jest możliwe dzięki nowym technologiom, do niczego nie prowadzi. Planują oni zredukowanie połowów o 80 procent w ciągu kilku następnych lat. Jednakże nie wszyscy popierają ten pomysł. Przeciwni są wytwórcy łodzi rybackich, sprzętu rybackiego oraz osoby zajmujące się obróbką ryb, gdyż obawiają się, że sprzedaż ich usług znacznie spadnie. Co ciekawe, wcale nie boją się oni braku sprzedaży w wypadku totalnego załamania rybołówstwa, do którego z pewnością dojdzie, jeśli nic się nie zmieni. Wolą za to myśleć, że po prostu rybak, który dokonywał obliczeń, gdzieś się w nich pomylił i że wszystko będzie w porządku. Ludzie ci zakładają różne organizacje, które zaprzeczają jakiemukolwiek spadkowi połowów. Organizacje te mają bardzo chwytliwe nazwy, jak na przykład Przyjaciele Ryb. Następnie zatrudniają one osoby, które za pomocą prostego arkuszu Excela przeprowadzają „naukowe” badania. Bo właściwie czemu nie? W końcu żyją w wolnym społeczeństwie, więc mają do tego prawo.

Po zużyciu mnóstwa pieniędzy, energii i czasu na próby podkopania wyliczeń rybaka i argumentowanie, że staw jest o wiele głębszy, niż się wydaje, podstępne ryby po prostu się ukrywają, zaś wielkość połowów jest obciążona błędem wynikającym ze złego miejsca pomiarów, stale zmniejszające się wielkości połowów stają się coraz trudniejsze do wytłumaczenia. Lobby wytwórców zaskakująco nagle zmienia więc swoją taktykę. Trywializuje argument, że „ryby się ukrywają” i wyraża chęć pomocy w zmianach, ale… pod warunkiem, że ich naukowcy sprawdzą, czy plany rybaków będą miały jakikolwiek efekt. Tak więc proszą swoich ekspertów od Excela, by dokładnie przeanalizowali, co stanie się, gdy 5 najlepszych rybaków (i tylko oni!) ograniczy swoje połowy o 80 procent, zaś reszta utrzyma połowy na obecnym niezrównoważonym poziomie (zwiększającym się o 2 procent z każdym rokiem). Wyniki są szokujące – całkowite połowy będą stanowiły 84 procent obecnych i w niedługim czasie znowu osiągną stan wyjściowy. W rzeczywistości te same techniki obliczeniowe, które zostały użyte do wyliczenia upadku rybołówstwa, wskazują, że pełne poświęceń plany rybaków opóźnią załamanie jedynie o kilka lat. Jaki więc w tym wszystkim sens?

Oczywiście fakty, że inni czołowi rybacy również planują podobne cięcia połowów oraz że Rada Rybaków miała koordynować te zmiany, by zminimalizować problemy, są w wyliczeniach zupełnie zignorowane. Wśród ludności rozchodzi się więc wieść, że nic nie da się zrobić… Oczywiście prawidłowy morał z tej historii jest taki, że powinniśmy zrobić wszystko, co się da.

Jeśli wydaje Ci się, że nikt nie jest na tyle głupi, by uwierzyć w rzetelność podobnych analiz, proponuje przyjrzeć się sprawie połowów dorsza na Nowej Fundlandii. To rzeczywiście jest tragedia.

„Nikt nie popełnia większego błędu niż ten, który nie robi nic, bo wydaje mu się, że mógłby zdziałać niewiele” – Edmund Burke, twórca nowoczesnego konserwatyzmu.

 Tekst angielskiwięcej w The Real Climate – Tragedy of Climate Commons

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly