Czy więcej roślin, które pojawią się na Arktyce podczas odwilży, będzie wstanie pochłonąć dwutlenek węgla wydzielany przez rozmarzającą wieczną zmarzlinę? Według najnowszych badań rozmarzanie Arktyki może sprawić, że do końca wieku rocznie do atmosfery będzie trafiać miliard ton węgla więcej niż dziś, co jest porównywalne z obecnymi emisjami z wylesiania lub kilkunastoma procentami emisji powstających przy spalaniu paliw kopalnych.
Już wcześniej próbowano zmierzyć skalę tego zjawiska, ale zawsze obliczenia ilości emitowanego CO2 oparte były jedynie na badaniach laboratoryjnych. Teraz naukowcy amerykańscy przeprowadzili badania terenowe, wykorzystujące pomiary izotopów węgla.
Jednak jak będzie wyglądał przebieg procesu? Naukowcy zauważają, że tajanie ziem tundry spowoduje rozkład substancji organicznych zawartych w wiecznej zmarzlinie przez mikroby, co z kolei przyczyni się do emisji większych ilości gazów cieplarnianych. Ilość powstającego w ten sposób CO2 w końcu przekroczy możliwości pochłaniania go przez rośliny. „To bomba z opóźnionym zapłonem”,stwierdza kierujący badaniami Edward Schuur z University of Floryda w Gainesville.

Badania pokazują, że po piętnastu latach od rozpoczęcia się procesu, rośliny będą rozwijały się na tyle szybko, by pochłonąć całą ilość CO2 powstającą podczas rozmarzania gleb tundry. Jednak parę dekad później równowaga zostanie zaburzona i tereny zajmowane wcześniej przez wieczną zmarzlinę zamienią się w naturalne źródło dwutlenku węgla. Szacuje się, że wieczna zmarzlina zawiera nawet dwukrotnie więcej węgla, niż aktualnie znajduje się w atmosferze.
Dzięki wykorzystaniu w badaniach analiz radioaktywnego węgla 14C, naukowcy wykazali, że wydobywająca się obecnie z wiecznej zmarzliny materia organiczna zalegała w ziemi już od setek, a nawet tysięcy lat!
Torben Christem z Lund University w Szwecji wskazuje, że do określenia faktycznych skutków emisji gazów cieplarnianych z tającej wiecznej zmarzliny potrzeba również badań nad zawartością metanu w glebach tundry i jego wyzwalaniu się do atmosfery, ponieważ ten silny gaz cieplarniany również może mieć znaczący wpływ na postępujące zmiany klimatyczne.
Martin Heimann z Max Planck Institute of Biogeochemistry, dodaje, że badania te to dopiero początek. Objęły one jedynie Alaskę, a tereny Arktyki są bardzo zróżnicowane i w innych miejscach proces może przebiegać inaczej, także odnotowana podczas badań znaczna zmienność roczna nie pozwala jeszcze na ekstrapolowanie wyników na dziesięciolecia do przodu. Badania należy więc kontynuować przez dłuższy czas, a także objąć nimi inne obszary.
więcej w Nature










