ArtykulyPowiązania

Światełko w tunelu? Raczej tunel za światłem…

Kilka miesięcy temu, na konferencji
ekonomicznej poświęconej przyszłości strefy euro zauważyłem, że wszyscy
dyskutują, jak przywrócić wzrost gospodarczy stosując takie czy inne narzędzia monetarne czy
polityczne, a być może powinniśmy dopuścić do siebie myśl, że epoka wzrostu
gospodarczego się kończy, a Europa jest na pierwszej linii tego procesu.
Nikt
nie był skłonny zaakceptować takiej wizji rzeczywistości.

– Spadek liczby ludności? Przyjadą imigranci.

– Starzenie się społeczeństw i związane z tym coraz większe
obciążenia i spadek kreatywności? Ludzie coraz dłużej pracują, a starsi ludzie
mają większe doświadczenie.

– Przenoszenie miejsc pracy do Chin i Indii? Będziemy światowym
liderem usług finansowych, nowych technologii itp.

– Coraz większa zależność od importu surowców, szczególnie paliw,
których cena w wyniku rozjeżdżania się podaży (Oil Peak) i popytu (wzrost klasy
średniej ChIndii) będzie rosła, przyspieszając odpływ pieniędzy? Wymyślimy nowe
technologie, a zresztą rezerwy ropy rosną, odkrywane są nowe złoża, węgla jest
dużo, a gaz łupkowy rozwiąże problemy.

Jednak ekonomiści powoli zaczynają zauważać fakt, że obecny
kryzys jest kryzysem braku wzrostu (choć jeszcze nie przechodzi im przez
gardło, że to kryzys granic wzrostu).

Idzie lawina. Jeszcze
nie wiemy, którą drogą podąży
– mówił w TOK
FM
ekonomista, prof. Witold Orłowski, członek Rady Gospodarczej przy
Premierze. Świat wkracza w niesłychanie
niebezpieczny okres. I to już nie tylko z punktu widzenia
gospodarczego.
W tej dziedzinie, zdaniem prof. Orłowskiego, w zasadzie
wiemy co się wydarzyło. Na fali
„głupiego optymizmu” zostało zbudowane zbyt wielkie zadłużenie, które
musi się wypalić. Może to nastąpić drogą wielkiego kryzysu, wielkiej inflacji,
czy wielkiego oszczędzania. – To wiemy. Nie wiemy, którędy ta lawina pójdzie i
jakie będą jej konsekwencje społeczne.

Całkiem trafną diagnozę dotycząca stanu finansowego
uzupełnił politolog z PAN prof. Radosław Markowski:  Musimy
nauczyć się ograniczyć konsumpcję. Jest powiedzenie, że widać światełko w końcu
tunelu, a niektórzy żartują, że na końcu światła widać tunel. Niektórym się
wydaje, że coś rozumieją z tego co się dzieje. Tak naprawdę tunel jest jeszcze
przed nami. Ludzie zostali zsocjalizowani do tego, że wzrosty gospodarcze na
poziomie 3-5 proc. to norma. Poziom 1-2 proc. to jest niemal recesja i „dramat”.
Taki kapitalizm nakręca gadżeciarstwo i produkuje potrzeby, których w ogóle nie
mamy. Świat stoi przed wielkim dylematem, jak na nowo socjalizować tego
konsumenckiego obywatela, żebyś spowolnił to pożeranie. Pytanie czy to jest
możliwe. Homo sapiens przy pewnym poziomie konsumpcji więcej żreć nie
chce.

Świat się zmienił i
nigdy już nie będzie taki sam. Musimy to przyjąć do wiadomości
– mówił w TOK
FM
historyk, prof. Wiesław Władyka. Elita
umysłowa plajtuje. Wszystkie aksjomaty, desygnaty i zasady zostały mocno
zakwestionowane u samych podstaw
.

Im szybciej zrozumiemy, przed jak wielkim wyzwaniem stoimy
(finansowo, gospodarczo, zasobowo i środowiskowo), tym większe będziemy mieć
szanse na to, żeby zdjąć nogę z pedału gazu, zapiąć pasy bezpieczeństwa i
wmontować poduszki powietrzne, bo zderzenia już niestety nie unikniemy.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly