Artykuly

Siedząc na beczce prochu

Globalizacja doprowadziła do problematycznej przepaści między bogatymi a biednymi.

Jedną z charakterystycznych cech globalizacji jest jej tendencja do
tworzenia zwycięzców i przegranych poprzez polaryzację
społeczeństwa-ekonomiczną, społeczną i polityczną- zarówno wewnątrz
narodów, jak i między nimi.

Korzyści płynące z globalizacji zostały sprywatyzowane natomiast jej koszty zostały przeniesione na społeczeństwo. Narastanie ostrych nierówności – w dochodach, możliwościach i perspektywach na przyszłość – po dekadach ich zmniejszania się, to jedne z najbardziej niepokojących konsekwencji. Co prawda triumf neo-liberalizmu uruchomił przemiany demokratyczne prawie na całym świecie, jednak największymi ich beneficjentami stały się grupy uprzywilejowane społecznie – środowiska biznesowe i ludzie zamożni. Natomiast większość społeczeństwa, najmniej zdolna do obrony swoich interesów, niemal automatycznie staje na przegranej pozycji.

Londyn to ciekawy przykład. Miasto jest kosmopolitycznym skrzyżowaniem i ważnym węzłem w globalnej sieci biznesu, finansów, kultury i edukacji. Jeśli masz wystarczająco dużo szczęścia i znalazłeś się na pozycji umożliwiającej ci czerpanie korzyści ze statusu tego miasta, Londyn oferuje szerokie możliwości i jest wspaniałym miejscem do życia i pracy. Nie ma drugiego takiego miejsca a zamieszki tutaj to coś niezwykłego.

A jednak rozpaczliwe działania tych, którzy utknęli na dnie, wyobcowanych, nie mających wiele do stracenia i jeszcze mniej do zyskania w przyszłości, niosą w sobie poważne wyzwanie. Na pierwszy rzut oka zamieszki w Wielkiej Brytanii wyglądają jak zwykłe przestępstwa i akty bandytyzmu, lecz ci którzy się ich dopuścili nie są kupcami, bankierami lub międzynarodowymi finansistami. To głównie członkowie najniższych klas społecznych, a ich przemoc to odpowiedź na rosnącą niesprawiedliwość w dystrybucji dóbr i klęskę politycznej wizji. Choć analogia nie jest dokładna, protestujący w Londynie dzielą sporo podobieństw z tymi, którzy palili szkoły i samochody na przedmieściach Paryża w 2005 roku.

Tymczasem większość sprawców stojących za kryzysem finansowym w 2008 roku, którzy doprowadzili do wielkiej recesji, cieszą się bezkarnością, a instytucje w których pracowali zostały wykupione, za cenę ogromnych kosztów społecznych. Teraz wielu z nich powróciło wraz ze swoimi starymi sztuczkami. Nie trudno zrozumieć, że cięcie wsparcia dla biednych z jednoczesnym przekazywaniem środków bogatym to przepis na wybuch społeczny.
Razem z sierpniowym kryzysem na światowych rynkach, dysfunkcją ekonomiczną Stanów Zjednoczonych i ekstremalną wrażliwością wysoko scentralizowanych systemów od których globalizacja jest uzależniona, wkraczamy w zupełnie nowy, niezbadany obszar.

Przykład Fukushimy lub awarii północnoamerykańskiej infrastruktury energetycznej mówi jasno – nasza odporność i elastyczność maleje tym bardziej, im bardziej wzrasta nasza zależność od technologi.

Wszystko to rozgrywa się w cieniu  rosnących wpływów krajów Azji i Pacyfiku. Nie wiemy czy powstanie tego nowego porządku może być przeprowadzone pokojowo, zwłaszcza w obliczu zmian klimatu, degradacji środowiska i rosnących niedoborów energii.  Rozmyślając o tych kwestiach trudno uniknąć wrażenia, że siedzimy na beczce prochu, a zamieszki w Londynie to zaledwie lampka ostrzegawcza.

Nie unikniemy poświęceń. Radykalna zmiana kursu jest niezbędna… o ile jeszcze nie jest za późno.

Tłumaczenie Tomasz Asztemborski

pl Źródło: TheMark

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly