ArtykulyZmiany klimatu

Serce Kenii przestaje pompować

Na obrzeżach kenijskiego Jeziora Nakuru, strażnik parkowy Paul Opiyo podnosi martwego flaminga i na wszelki wypadek ostrzega garnących się turystów, by go nie dotykali.
Wskazuje w dół – u jego stóp ziemia jest usiana kruchymi resztkami białych piór.
„Stojąc w tym miejscu, w zasadzie powinniśmy być pod wodą”, mówi Paul. „To nie jest brzeg jeziora. To jego dno.”

Aby osiągnąć brzeg wody, jechaliśmy przez setki metrów poprzez coś co kiedyś było dnem jeziora, teraz zaś przypomina księżycowy krajobraz zryty oponami i upstrzony kośćmi.
„Dwadzieścia lat temu, jezioro było głębokie na 2.6 metra, kiedy mierzyliśmy w zeszłym miesiącu, głębokość spadła do 1.4 metra. W zasadzie można je teraz przejść w poprzek.”
Jezioro Nakuru, wizytówka 36 parków narodowych i rezerwatów Kenii, znika. A wraz z nim, 1.5 miliona flamingów – ikon Rift Valley. Są zagrożone.

Jezioro Nakuru

Jezioro Nakuru – powoli znika

Wszystkie trzy rzeki, normalnie zasilające Nakuru, są suche jak pieprz. Ich źródła leżą w lesie Mau.Schodzimy do zapylonego brązowego rowu – tyle pozostało z Njoro, największej rzeki wpadającej do jeziora Nakuru. Jest pora deszczowa – woda powinna sięgać nam nad głowy. Ale wskaźniki mierzące poziom wody wydają się zbędne.

Rzeka Njoro

Rzeka Njoro – w porze deszczowej

„To była stała rzeka – była w niej woda nawet w porze suchej,” mówi Bernard Kuloba, ekolog z Kenya Wildlife Services. „Teraz jest okresowa, a pora sucha staje się coraz dłuższa. Pierwszą z przyczyn są zmiany klimatu, a drugą zmiany w warunkach terenowych, szczególnie wycinanie lasu Mau. Osadnictwo i rolnictwo na terenie lasu nasilają się, a woda z wyżyny, nawet jak spadnie, to nie dociera na dół.”.

W dole, przy jeziorze, zwierzęta są spragnione wody – i nie tylko flamingi. Park jest też domem czarnych nosorożców, bawołów wodnych, hipopotamów i żyjących na drzewach lwów. Wszystkie te zwierzęta potrzebują świeżej rzecznej wody do picia, bo ta w jeziorze jest słona. Ponieważ rzeki są suche, możemy obejrzeć marabuty pijące z czegoś, co przypomina zbiornik lepkiej szarej mazi.
„To ścieki z pobliskiego miasta”, wyjaśnia Paul. Zapach mocno sugeruje, że tak zupełnie oczyszczone to one nie zostały…
„Pelikany, flamingi… muszą przeżyć na kiepsko oczyszczonych ściekach.”

Pelikany i flamingi żyją na kiepsko oczyszczonych ściekach

Pelikany i flamingi żyją na kiepsko oczyszczonych ściekach

Aby utrzymać zwierzęta przy życiu, Kenya Wildlife Service zaczęło stosować cokolwiek desperackie działania. Każdego miesiąca, zużywając 12 tysięcy litrów benzyny, pompuje się wodę z pokładów wodonośnych do wodopojów, co pozwala utrzymać zwierzęta przy życiu – przynajmniej na razie. Jednak problemem jest to, mówi Bernard, że te pokłady wodonośne bardzo szybko wysychają. Woda w nich nie jest uzupełniana, głównie ze względu na degradację ekosystemu leśnego. „Jedna ze studni jest już zupełnie sucha – nic z niej się już nie wypompuje. Poziom wody opada. Jeśli będziemy mieć nadal suszę, wyschnie zupełnie.”
Bernard pokazuje stertę kości – pozostałości po wysuszonym na słońcu bawole. „Przyszedł tu szukając wody. Nie znalazł jej i umarł. Jeśli susza będzie trwać dalej, stanie się to powszechne.”

/wp-content/upload/artykuly-rozne/bawol.jpg

Wykopane w parku studnie nie wystarczyły, aby ten bawół przeżył

Kenya Wildlife Service zdaje sobie sprawę, że park nie może długoterminowo funkcjonować w oparciu o studnie.
W sąsiednich miastach Nakuru i Njoro, setki tysięcy ludzi również cierpią z powodu niedoborów wody. Oni również kopią studnie, które osuszają te same pokłady wodonośne.
„Dochodzimy do sytuacji, w której ludzie i zwierzęta konkurują o te same zasoby. Kiedy to się nasili, ludzie odetną wodę dla zwierząt, żeby mieć ją dla siebie”, mówi Bernard.
„Myślę, że dojdzie do tego już niedługo. Widzę narastający konflikt.”

ang Źródło: BBC News

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly