ArtykulyPowiązania

Ryszard Kulik: Jak brzmi niewygodna prawda?

Felietony Ryszarda Kulika pokazują świat okiem ekologa-filozofa, bez liczb i wykresów, ale z głęboką wrażliwością na otaczający nas świat. Choć dla większość naszego społeczeństwa uznałaby te myśli za bardzo krytyczne i radykalne, niewątpliwie warte są refleksji.

Przy okazji problemów z globalnym ociepleniem, które traktowane jest jako niewygodna
prawda dla wielu decydentów, w gronie ekologów, ale też i co bardziej światłych
polityków, trwa dyskusja na temat tego, jak przeciwdziałać niekorzystnym skutkom zmian
klimatu. W tej dyskusji zasadnicza kwestia dotyczy kosztów, jakie ponieść mają ludzie
w zmaganiu się z tą gorącą kwestią. Al Gore, były wiceprezydent USA i obecnie główny
propagator „niewygodnej prawdy”, oraz inni medialni ekolodzy (np. ci związani ze znaną
organizacją WWF) zdają się zapewniać, że ludzkość jest w stanie poradzić sobie z globalnym
ociepleniem i że wcale nie musimy rezygnować ze stylu życia, który tak lubimy. „Nie
musisz rezygnować z samochodu” – mówi się nam, „możesz zamienić swój stary model
na nowoczesne auto zasilane wodorem”. Tak oto wilk będzie syty i owca cała.

Słuchając tych przekazów, mam wrażenie, że ekolodzy, ale też i politycy, dwoją się
i troją, by przekonać ludzi, że nikt nie zabierze im dotychczasowych wygód, przyzwyczajeń,
wartości i przyjemności. Poniekąd można zrozumieć taką strategię; ludzie nie
chcą przecież słuchać kogoś, kto zamierza odbierać im przywileje i dotychczasowe
przyzwyczajenia. Ludzie nade wszystko boją się zmian, które miałyby uszczuplić zakres
ich wolności oraz zabrać im to, co tak bardzo lubią. Dlatego też politycy i część
ekologów powtarza z uporem: nie musisz nic wielkiego zmieniać, nie musisz rezygnować
z dotychczasowego życia, no może jedyne, czego od ciebie oczekujemy, to zmiana
żarówek na energooszczędne albo segregowanie śmieci. I to właśnie ma być ta „niewygodna
prawda”. W którym momencie jest ona niewygodna, doprawdy nie wiem.

Dla mnie niewygodna prawda brzmi zgoła odmiennie. Jeżeli mamy przetrwać na tej
planecie, musimy w sposób całościowy zmienić swoje życie. Ta zmiana nie dotyczy jakiejś
innowacji technologicznej, czy zmiany jakiegoś nawyku, który ma rzekomo ocalić naszą
cywilizację, ale dotyczy zasadniczego problemu naszej ludzkiej egzystencji. Według mnie
problem ten można sformułować bardzo krótko: jesteśmy ciągle głodni i nienasyceni
i zjadamy stopniowo ten świat oraz samych siebie. Ta prosta diagnoza ma też swoje
proste antidotum. Otóż to, co może odwrócić toczący się niekorzystny proces, to radykalny
post. Naszym zadaniem jest ograniczyć, powściągnąć, zredukować i zatrzymać
rozpasaną konsumpcję, która nakręca spiralę zniszczenia. I tyle, albo aż tyle. Ten postulat
oczywiście wymaga od nas bardzo gruntownej przemiany we wszystkich obszarach życia
i trzeba sobie to jasno powiedzieć, wymaga od nas poniesienia ogromnych kosztów.
Krótko mówiąc, trzeba będzie zrezygnować z wielu udogodnień, wygodnych rozwiązań,
przyjemności oraz beztroskiego używania sobie. Przyszła sytuacja i przyszły świat będą
zupełnie inne od obecnego.

Czy się nam to podoba, czy nie, ten proces już się rozpoczął, chociaż ta niewygodna
prawda z trudem przebija się do naszej świadomości. Jednym z przykładów są tzw.
limity emisji CO2 dla poszczególnych państw Unii Europejskiej. Jak wiemy, Polska pod
koniec pierwszej dekady XXI w. dostała limit o ok. 25% niższy niż ten zakładany przez
nasze władze. Od razu też podniósł się lament, że dostosowanie się do tych wymogów
spowoduje zahamowanie wzrostu gospodarczego, podniesienie się poziomu bezrobocia
oraz (uwaga!) wzrost rachunków za energię dla indywidualnych odbiorców nawet o
kilkadziesiąt procent. Innymi słowy, każdy z nas ze swojej kieszeni będzie musiał zapłacić
za przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu. Zamiast wydać te pieniądze na lody, kupno
nowej komórki czy wakacje w odległym miejscu, trzeba je będzie przelać na konto energetyki
kombinującej, jak zmniejszyć emisję CO2.

Powyższy przykład jest w gruncie rzeczy niewinną zajawką tego, co nas czeka, ponieważ
ustalane limity w emisji CO2 są póki co kosmetyczną zmianą przeprowadzaną
tak, żeby nie rozłożyć na łopatki całego systemu ekonomicznego współczesnego
świata. Gdyby pójść na całość i np. zastosować się do obliczeń niemieckich ekonomistów
o orientacji środowiskowej, którzy określili, ile powinniśmy płacić za litr benzyny
(uwzględniając tzw. koszty zewnętrzne), to cała gospodarka światowa niechybnie załamałaby
się w krótkim czasie. Bo wyobraźcie sobie, co by to było, gdyby benzyna kosztowała
12-15 zł za litr?

Tak właśnie brzmi jeden z aspektów niewygodnej prawdy, pokazujący dobitnie, w jak
niezrównoważonym świecie żyjemy. Dlatego też powtarzanie nam, że możemy się wozić
samochodami na wodór, latać energooszczędnymi samolotami na wakacje na drugi
koniec globu i ładować w hipermarkecie pełen koszyk „ekologicznych” produktów ze
świadomością, że dzięki temu świat będzie lepszy, jest zwykłym mydleniem oczu
i namawianiem nas do coraz to większego pogrążania się w konsumpcyjnym obłędzie. To
tak, jakby proponować alkoholikowi, by upijał się szlachetnymi trunkami, a nie denaturatem
– albo proponowanie palaczowi, by zamienił papierosy bez filtra na te z filtrem. Jeżeli
ktoś chce rzeczywiście żyć zdrowo i zadbać o siebie (choć nie tylko o siebie), musi przestać
pić i palić, jeśli jest osobą uzależnioną (a tacy właśnie jesteśmy, żyjąc w tym świecie).
I trzeba sobie też od razu to powiedzieć, że proces rozstawania się z nałogiem i dokonywania
zasadniczej zmiany we własnym życiu nigdy nie jest łatwy i przyjemny, a nawet
bywa okupiony wielkim cierpieniem i ciężką pracą.

Tak też rysuje się nasza ekologiczna przyszłość, jeśli mamy przetrwać. Ale nie usłyszymy
tego z ekranów telewizorów, ani z ust polityków. Nikt nie będzie przecież ryzykował
odrzucenia przez ludzi tego, czego oni nie chcą widzieć i słyszeć. Dlatego póki co
zawrotną karierę będą robiły różne „niewygodne prawdy”, które tak dobrze się ogląda
i słucha.

Aż w końcu, któregoś dnia, upomni się o nas Ziemia i trzeba będzie spojrzeć prawdzie
w oczy.

Felietony Ryszarda Kulika z cyklu „Stąpając mocno po ziemi” jest dostępny tutaj.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly