ArtykulyZmiany klimatu

Rosyjskie pływające elektrownie jądrowe w Arktyce

polar-bear-on-icebergPodczas gdy koncerny starają się wydobyć nienaruszone jeszcze rezerwy ropy i gazu, znajdujące się na dnie oceanu, ekolodzy obawiają się związanego z tym ryzyka zanieczyszczeń.

Rosja planuje wybudowanie floty unoszących się na wodzie oraz podwodnych elektrowni jądrowych, które zasilałyby wydobycie rezerw ropy oraz gazu z Arktyki. Plany te spowodowały wszczęcie alarmu wśród ekologów.

Prototyp elektrowni jest obecnie konstruowany w Siewierodwińsku i powinien zostać ukończony w przyszłym roku. Porozumienie w sprawie wybudowania kolejnych czterech elektrowni zostało zawarte pomiędzy rosyjską państwową korporacją jądrową, Rosatom, oraz północno-syberyjską republiką Jakucji w lutym tego roku.

Elektrownie o mocy 70 megawatów, z których każda składać się będzie z dwóch reaktorów, umieszczonych na wielkich stalowych platformach, będą odprowadzały wyprodukowaną energię do instalacji Gazpromu. Umożliwi to zasilanie specjalnych świdrów, niezbędnych do wydobycia części złóż ropy i gazu, znajdujących się na Morzu Barentsa i Karskim. Samonapędzające się statki będą gromadziły wyprodukowane przez siebie paliwo oraz odpady. Kontrole sprawności elektrowni powinny być przeprowadzane co 12 – 14 lat.

Konstruktorzy elektrowni są znani również z tego, że zaprojektowali podwodne platformy wiertnicze, które są w stanie wywiercić osiem szybów jednocześnie.

Wiodąca w nadzorze środowiskowym skandynawska grupa Bellona, stanowczo potępiła pomysł używania energii atomowej do wybycia ropy, gazu i minerałów z Arktyki.

„Jest to wysoce ryzykowne. Ryzyko wystąpienia katastrofy jądrowej na pływającej platformie jest znacznie wyższe niż w przypadku normalnej elektrowni. Potencjalny wpływ elektrowni na delikatne środowisko Arktyki, poprzez radioaktywne emisje oraz wydzielane ciepło, stanowi główny problem. Gdyby doszło do wypadku, nie poradzilibyśmy sobie z jego skutkami” powiedział rzecznik Bellony, Igor Kudrik.

Ekolodzy obawiają się także, że wyprodukowane odpady radioaktywne trafią do morza. Rosja posiada długą tradycję zanieczyszczania Arktyki za pomocą odpadów radioaktywnych. Inne państwa, w tym Wielka Brytania, zaoferowały Rosji miliardy dolarów, aby zdemontowała ponad 160 atomowych łodzi podwodnych, które posiada. Na razie wiadomo jedynie o 12 reaktorach, które zostały porzucone na północnym wybrzeżu oraz na wyspie Nowa Ziemia, razem z ponad 5 000 kontenerów z odpadami radioaktywnymi w formie stałej i ciekłej.

Według Amerykańskiego Przeglądu Geologicznego, w Arktyce kryje się do 25 procent nieodkrytych jeszcze światowych rezerw ropy i gazu. Przez niektórych naukowców Arktyka nazywana jest nawet nową Arabią Saudyjską. Jednakże gruba pokrywa lodu, silne wiatry oraz temperatury sięgające -50°C sprawiają, że zasoby te są wciąż technologicznie niemożliwe do wydobycia.

W ciągu ostatnich pięciu lat o prawa do Arktyki zabiegały także Norwegia, Dania, Kanada i USA. W odpowiedzi na to rosyjscy naukowcy za pomocą mini łodzi podwodnych umieścili flagę rosyjską w pobliżu bieguna północnego i tym samym uznali, leżący w pobliżu, podwodny grzbiet za część szelfu kontynentalnego, za należący do Rosji.

W zeszłym tygodniu ministrowie państw położonych na terytorium Arktyki usłyszeli głosy naukowców oraz Ala Gore’a mówiące, że pokrywa lodowa Arktyki może zupełnie zniknąć na okres letni w przeciągu kolejnych pięciu lat. Miałoby to olbrzymie konsekwencje dla klimatu planety.

Wiele krajów, graniczących z Arktyką, postrzega zmiany klimatu jako szansę na eksploatację obszarów wcześniej niedostępnych oraz otwarcie szlaków handlowych pomiędzy Pacyfikiem i Atlantykiem.

Nawiązując do nowego raportu międzyrządowego forum, Rady Arktyki, Rosja rozważa również budowę innych elektrowni jądrowych dla zaspokojenie swych energochłonnych potrzeb. „Rozważane lokalizacje wzięły pod uwagę 33 miasta położone na dalekich krańcach wschodnich i północnych Rosji. Takie elektrownie mogłyby być również użyte dla potrzeb wydobycia gazu i ropy” (raport Arctic Monitoring and Assessment Programme).

ang więcej w guardian

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly