W miarę jak zmrożona gleba w Arktyce rozmarza, bakterie zaczynają rozkładać materię organiczną wyzwalając więziony w niej węgiel prosto do ocieplającej się atmosfery.
Równocześnie na tych terenach rozpowszechnią się rośliny, którym będzie sprzyjać wzrost temperatury, więcej składników odżywczych z rozkładającej się materii organicznej w glebie i rosnąca koncentracja atmosferyczna wykorzystywanego przez rośliny dwutlenku węgla.
Te powiązane ze sobą zjawiska powodują, że badający przyczyny i konsekwencje zmian klimatu naukowcy zadają sobie pytanie: czy zarośla i tworzące się w Arktyce lasy będą w stanie zgromadzić w sobie wystarczająco dużo węgla, żeby skompensować jego wyzwalanie przez wieczną zmarzlinę i w ten sposób wyhamować jego wpływ na wzmaganie ocieplania się klimatu? Lub, mając na uwadze, że wieczna zmarzlina więzi w sobie dwa razy więcej węgla, niż znajduje się go w atmosferze, rozrastająca się roślinność będzie w stanie pochłonąć jedynie niewielką jego część – jak kuchenna gąbka użyta do pochłaniania wody wyciekającej z cysterny?
Badacze z Uniwersytetu Florydy mogą mieć odpowiedź na to pytanie. W opublikowanej w Nature pracy zespół naukowców przedstawia rezultaty badań eksperymentalnych sugerujących, że z początku rozkwitająca roślinność będzie w stanie pochłaniać wyzwalający się dwutlenek węgla.
Później jednak, w miarę ocieplania się planety, wieczna zmarzlina będzie tajać przez dziesięciolecia coraz szybciej, a rośliny nie nadążą z absorpcją węgla.

„Z początku, kiedy rośliny będą w stanie pochłonąć wyzwalany dwutlenek węgla, będzie wydawać się, że sprawy nie wyglądają źle, jednak w rzeczywistości rośliny będą maskować postępującą destabilizację wiecznej zmarzliny”, stwierdza dr Ted Schuur, główny autor publikacji.
„Jednak nie będzie to trwało zbyt długo, bo po prostu w wiecznej zmarzlinie jest zbyt dużo węgla, aby rośliny były w stanie go pochłonąć”.
Schuur zauważa, że większość z 13 milionów km2 wiecznej zmarzliny na Alasce, w Kanadzie, Syberii pozostaje zamrożona. Jednak postępujące jej rozmarzanie na południowych obrzeżach w kolejnych dekadach będzie się rozszerzać na kolejne obszary.
Jeśli do tego dopuścimy, wieczna zmarzlina zacznie wyzwalać do atmosfery około miliarda ton rocznie dwutlenku węgla – podobną ilość, jaką obecnie pompujemy do atmosfery w wyniku karczowania lasów tropikalnych.
Chociaż spalanie paliw kopalnych przyczynia się do jeszcze większych emisji na poziomie 8.5 miliarda ton rocznie, proces ten – przynajmniej w teorii – może być przez ludzi kontrolowany. Podczas, gdy wieczna zmarzlina zacznie już tajać, a rozkładające materię organiczną bakterie - jak w kompoście – zaczną wytwarzać własne ciepło, to proces ten zacznie się sam napędzać, a jego zatrzymanie będzie praktycznie niemożliwe.
więcej w terradaily










