Po nałożeniu kopuły mającej zatamować wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej, amerykańskie władze informują, że ropa nadal przedostaje się do wód Zatoki. Co więcej, naukowcy ostrzegają także o możliwym wycieku metanu na dnie morza.
Admirał Thad Allen, nadzorujący operację z ramienia rządu USA, zażądał od koncernu BP raportu o panującej sytuacji.
Rzecznik naftowego giganta powiedział telewizji CNN, że nic nie wie o wycieku.
Koszty jego powstrzymywania, oczyszczania wód i odszkodowań dla mieszkańców oraz władz federalnych wyniosły już prawie 4 miliardy dolarów.
Koncern utworzył specjalny fundusz w wysokości 20 miliardów dolarów. Będą z niego wypłacane odszkodowania dla ofiar katastrofy.
Do firmy wpłynęło w sumie 116 tys. roszczeń.
Wyciek spowodował katastrofę ekologiczną i gospodarczą w pięciu stanach na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Grozi to też pogorszeniem stosunków anglo – amerykańskich.
BBC informuje o podobnej tragedii na Morzu Żółtym po eksplozji dwóch rurociągów w mieście Dalian.
Plama ropy pokrywa 50 km kw.
Do wybuchu doszło przy przepompowywaniu oleju z cysterny do zbiornika powodując kolejną eksplozję pobliskiego rurociągu.
Z pożarem, przez prawie 16 godzin walczyły setki strażaków. Chińskie służby morskie rozstawiły około 7 km pływających zapór, pracuje też 20 odcedzających ropę zgarniaczy – podała Beijing News.
Rurociągi należą do państwowego koncernu China National Petroleum Corporation, największego azjatyckiego producenta ropy naftowej i gazu.
Jeden z chińskich urzędników powiedział agencji Reuters, że gotowy jest tygodniowy plan awaryjny.
Władze twierdzą, że sprzątanie zajmie 10 dni.
Aleksandra Szymczak
Źródło: EkoNews










