ArtykulyZmiany klimatu

Rekordowo ciepłe lato z kampanią prezydencką w tle

Rekordowo ciepłe lato na półkuli północnej

Tegoroczne lato było najgorętszym, jakie kiedykolwiek odnotowano na półkuli północnej, donoszą naukowcy z amerykańskiej NOAA. Średnia temperatura w okresie czerwiec – sierpień na półkuli północnej była 1,17oC wyższa od średniej z lat 1981-2010.

Rys. 1 Odchylenia temperaturowe dla okresu czerwiec – sierpień 2020. NOAA/NCEI

Ten nowy rekord pobił wcześniejsze wartości z lat 2016 i 2019. Ponadto, pięć najcieplejszych okresów letnich miało miejsce w latach 2015-2020. Do rekordowych temperatur latem 2020 roku przyczyniła się Syberia, a także Stany Zjednoczone, gdzie na uwagę zasługuje południowo-zachodnia część kraju. Ciepłe i suche warunki, których przyczyną jest globalne ocieplenie, doprowadziły do rekordowych pożarów w Kalifornii i Oregonie. Spłonęły prawie 2 mln ha lasów, zarośli, a także terenów zabudowanych. Blisko 40 osób poniosło śmierć, dziesiątki wciąż uważa się za zaginione.

W przypadku Syberii, a szczególnie jej północnego regionu, temperatura w okresie letnim była nawet 6oC wyższe od średniej. Region regularnie nawiedzały fale upałów, nawet za kołem polarnym, a w Wierchojańsku 20 czerwca padł rekord ciepła – temperatura wzrosła do 38oC. Wysokie temperatury na Syberii przyczyniły się także od intensywnych roztopów w Arktyce. Wrześniowe minimum zasięgu lodu morskiego w Arktyce było drugim najmniejszym w historii pomiarów (czytaj więcej).

Globalnie lato według NOAA było trzecim najcieplejszym w historii. Średnia temperatura była o 0,92oC wyższa względem okresu 1981-2010.

Polityka klimatyczna i starcie Trumpa z Bidenem

ONZ ostrzegła, że wiele państw nie jest przygotowanych na realizację celów klimatycznych, czyli szybkiej redukcji emisji CO2. O ile Chiny zadeklarowały właśnie osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2060 roku, dekadę po Unii Europejskiej, to administracja Donalda Trumpa zdecydowanie wypowiada się za zwiększaniem wydobycia paliw kopalnych i przeciwko polityce ochrony klimatu.

Wybory prezydenckie, które odbędą się w USA 3 listopada, zaważą o przyszłej polityce klimatycznej drugiego co do wielkości emitenta gazów cieplarnianych.

Jak wynika z raportu America’s Pledge, dzięki zdecydowanym działaniom, USA mogłyby zmniejszyć swoje emisje prawie o połowę już do 2030 roku względem tego, co emitowały w 2005 roku. Państwo to posiada duże możliwości finansowe i technologiczne, jednak zmiany są hamowane przez obecną politykę konserwatywnego prezydenta Donalda Trumpa.

Choć Trump jest hamulcowym zmian, to i tak analizy pokazują, że nawet jeśliby otrzymał reelekcję, to oddolne działania stanów, poszczególnych włodarzy miast, a także firm mogą doprowadzić do spadku krajowych emisji o 37% do 2030 roku.

Problem globalnego ocieplenia coraz częściej znajduje się w centrum uwagi toczącej się obecnie kampanii prezydenckiej. Nominowany przez Demokratów Joe Biden uczynił z polityki ochrony klimatu najważniejszy element swojego programu wyborczego, a niedawno zaatakował Trumpa w kontekście pożarów, jakie trawią Kalifornię, nazywając go „klimatycznym podpalaczem”.

Jeśli jeszcze przez cztery lata będziemy mieli klimatycznego denialistę Trumpa, ile przedmieść zostanie spalonych w pożarach, ile podmiejskich dzielnic zostanie zalanych, ile przedmieść zostanie zniszczonych przez superburze?

pytał Biden atakując politykę Trumpa i dodał:

Jeśli dasz podpalaczowi klimatu kolejne cztery lata w Białym Domu, to nie powinniśmy się dziwić jeśli większa część Ameryki zapłonie.

Sam zaś Trump, podczas wizyty w Kalifornii, na spotkaniu z urzędnikami negował antropogeniczność globalnego ocieplenia, twierdząc, że niedługo zacznie się ochładzać, oraz to, że naukowcy się mylą. Z kolei za pożary w Kalifornii obwinił tamtejszą – według jego zdaniem – złą gospodarkę leśną. Zmiany klimatu stały się więc spornym tematem między Trumpem i Bidenem, który nad Republikaninem ma kilkuprocentową przewagę w sondażach.

Trump nie ustaje w swojej trosce o paliwa kopalne, które w USA stają się coraz mniej opłacalne w wydobyciu. Niskie ceny ropy na światowym rynku sprawiają, że przemysł łupkowy stoi w obliczu bankructwa, a wiele projektów wydobywczych zostało anulowanych.

Minione lato było szczególnie „gorące” w niektórych regionach, jak we wspomnianej wyżej Kalifornii – pokazało, jak napędzane przez człowieka zmiany klimatyczne uderzają w niektóre części świata szybciej i mocniej niż w inne.

Hubert Bułgajewski na podstawie The Guardian, NOAA

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly