ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Przed konferencją w Kopenhadze

Do konferencji w Kopenhadze zostało tylko 49 dni, a możliwość osiągnięcia porozumienia gwarantującego wystarczający poziom ochrony klimatu wydaje się jeszcze bardziej odległa niż po zakończeniu COP 14 w Poznaniu. Ostatnie miesiące pogłębiły rozbieżność wizji przyszłości Konwencji Klimatycznej między krajami rozwijającymi się i rozwiniętymi. Co więcej, w obrębie każdej z grup są różne interesy i dążenia.

COP 15

Do niektórych, dalekich od rozwiązania problemów należą:

● wielkość redukcji emisji, jaka powinna zostać osiągnięta przez państwa Aneksu I w kolejnym okresie zobowiązań. Cele, wynikające z IV raportu IPCC, są jednoznaczne – co najmniej 40 proc. redukcji. Niestety ambicje państw rozwiniętych są skromniejsze – Unia Europejska ze swoimi propozycjami (20 lub 30 proc.) pozostaje liderem w tym zakresie;
● konieczność wsparcia działań redukcyjnych i adaptacyjnych w krajach rozwijających się i najbardziej narażonych na skutki zmian klimatu. Chociaż są szacunki wielkości niezbędnej pomocy, to brakuje deklaracji w tym zakresie. W tym obszarze nawet Unia Europejska jest daleka od wypracowania stanowiska;
● długość kolejnego okresu zobowiązań, tzn., czy będzie on trwał pięć (podobnie jak pierwszy okres), czy siedem lat (do 2020 r.). Wbrew pozorom nie jest to dla wielu Stron sprawa błaha – część z państw rozwijających się np. Chiny, Brazylia, Meksyk czy Korea, zdaje sobie sprawę, że będzie musiało przyjąć na siebie w trzecim okresie zobowiązania redukcyjne. Odłożenie decyzji o dwa lata jest dla nich sprawą ważną.

 Jest też wiele innych, bardziej lub mniej istotnych problemów, które muszą być rozwiązane. Czy starczy czasu? Coraz więcej jest sceptyków. Część polityków już przygotowuje wystąpienia tłumaczące społeczności międzynarodowej, dlaczego nie wynegocjowano mechanizmu skutecznie chroniącego klimat. Z tego punktu widzenia należy cieszyć się, że Premier RP Donald Tusk obiecał, że do Kopenhagi pojedzie. Obecność najważniejszych polityków może dodać pozytywną energię „zdychającym” negocjacjom. Donald Tusk obiecał, że do Kopenhagi pojedzie. Obecność najważniejszych polityków może dodać pozytywną energię „zdychającym” negocjacjom. Jak się wydaje, istnieje kilka możliwych scenariuszy dla Kopenhagi:

● Pod presją rządu duńskiego politycy uczestniczący w Konferencji zdecydują się przyjąć w ostatnich godzinach Szczytu dokument zawierający ambitne cele redukcyjne. To najbardziej pożądane rozwiązanie. Jest możliwe do osiągnięcia – precedens już istnieje. Podobnie wynegocjowano Protokół z Kioto.
● W przypadku braku porozumienia rząd duński, w porozumieniu z Sekretariatem i Stronami Konwencji, zdecyduje się nie zamykać COP 15 i zaproponuje kontynuację rozmów i negocjacji podczas dodatkowego spotkania tzw. COP 15bis, w trakcie którego szukana będzie droga do porozumienia. I tu istnieje precedens – w ten sposób zakończyła się w 2000 r. Konferencja Stron w Hadze (COP 6).
● Zostanie przyjęte jedynie porozumienie polityczne bez wskazania jakichkolwiek celów redukcyjnych. Te będą negocjowane w kolejnych latach.
● Zostanie przyjęte słabe porozumienie wyznaczające bardzo niski poziom zobowiązań redukcyjnych dla krajów rozwiniętych i długi okres ich obowiązywania (do 2020 r.).

 Tylko pierwsze rozwiązanie gwarantuje wysoki poziom ochrony klimatu. Wszystkie inne, nawet jeśli w przyszłości doprowadzą do podjęcia ambitnych decyzji redukcyjnych, mogą być spóźnione. A czasu mamy coraz mniej.

Mam nadzieję, że wciąż nie jest za późno, by ambitne porozumienie osiągnąć. Musimy wyzbyć się lokalnych egoizmów i spojrzeć na naszą planetę jak na wspólne miejsce, gdzie wszyscy żyjemy. Nie ma dla nas innego miejsca. Nie ma innej planety. Nie ma innej przyrody i innego klimatu. Interesy bogatszych i bardziej agresywnych nie mogą być realizowane kosztem biedniejszych i tych, których głos jest słabiej słyszalny. Twórcom Unii Europejskiej, wznoszącym się poza narodowe interesy, udało się stworzyć Wspólnotę złożoną z krajów europejskich. Dziś musimy myśleć i decydować w szerszym horyzoncie. Musi nam się to udać.

Zbigniew M. Karaczun,
Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki

pl Źródło: InE – biuletyn klimatyczny

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly