Artykuly

Projektom unijnych gazociągów zagrażają Chiny i słaby popyt

GazociągRosnąca konkurencja ze strony Chin i słabszy od oczekiwanego popyt na gaz w Europie stawia nowe przeszkody dwóm gigantycznym projektom gazowym: Nabucco i South Stream.

Kwestia nie jest tak paląca w przypadku wspieranego przez Rosjan projektu South Stream, o którym w większym stopniu decyduje polityka niż ekonomia.

Jednak zwolennicy Nabucco muszą szybko podpisać umowy na dostawy surowca – zanim zaczną prace nad liczącym 3  300 kilometrów gazociągiem, który ma połączyć Azję Środkową z Europą, mówią analitycy.

Europa chce ograniczyć gazowe uzależnienie od Rosji, swojego największego dostawcy, ale również okazjonalnego politycznego rywala. Jednak realizacja tych projektów może nie być łatwa.

Kryzys gospodarczy tak bardzo ograniczył popyt, że Nabucco nie będzie potrzebne do 2020 roku, jeżeli jednak projekt będzie odwlekany zbyt długo, Chiny mogą wykupić wszystkie dostępne dostawy gazu z krajów takich jak Azerbejdżan i Turkmenistan.

„Głównym czynnikiem są tu Chiny”, powiedziała Susanne Nies, analityczka francuskiego think-tanku Ifri. „Istnieje ryzyko, że szybko rozwijające się Chiny zaabsorbują cały dostępny dla Europy gaz, na przykład LNG (skroplony gaz ziemny) i surowiec z Azji Środkowej.

Chiny i kraje Azji Środkowej otworzyły swój pierwszy transgraniczny gazociąg w grudniu. Do 2013 roku będzie on w stanie pompować do Chin do 40 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.

W Europie akcjonariusz Nabucco, RWE, przesunął oczekiwane podpisanie ważnego kontraktu na dostawy gazu z Turkmenistanu z pierwszego na drugie półrocze.

Sfera wpływów

Europejski komisarz ds. energetyki, Guenther Oettinger, zaprzeczył jakoby chińska konkurencja stanowiła zagrożenie.

„W regionie kaspijskim są ogromne rezerwy gazu”, powiedział Reuterowi. „Starczy go dla Europy, Chin i innych”.

„W przypadku Nabucco potrzebujemy jedynie 31 miliardów metrów sześciennych rocznie, to tylko niewielki odsetek tych rezerw”, dodał. „Gdyby cały ten gaz był dostarczany przez Nabucco, moglibyśmy wypełnić rurociąg przez ponad 5000 lat”.

Wejście Chin do Azji Środkowej stanowi również wyzwanie dla Moskwy, która wciąż postrzega ten głównie muzułmański region jako część swojej strefy wpływów.

Rosyjski projekt South Stream obejmujący 900-kilometrowy rurociąg, jest wzmacniany polityczną intencją okrążenia Ukrainy i dostarczania gazu do Europy pod dnem Morza Czarnego. Jednak także on stoi w obliczu ekonomicznych wyzwań.

Słabszy popyt ze strony Europy może spowodować, że projekt będzie oznaczał dla państwowej firmy energetycznej Gazprom bardziej koszty niż zyski.

Nies uważa, że Gazprom ma ograniczoną ochotę na inwestowanie 20 miliardów euro potrzebnych do realizacji South Streamu, szczególnie że po tegorocznych wyborach Ukraina zbliżyła się politycznie do Moskwy. Eksport tą drogą można by zwiększyć kosztem zaledwie 5,5 miliarda euro, mówi.

Michaił Korchemkin z amerykańskiej firmy konsultingowej East European Gas Analysis powiedział: „Rosyjskie projekty są polityczne, więc nie potrzebują żadnego uzasadnienia ekonomicznego. Rosyjskie rurociągi mają po prostu za zadanie skierowanie istniejących dostaw na nowe trasy”.

„Rosja popełnia błąd nie patrząc na popytową stronę tych projektów”, dodał. „Oznacza to, że pieniądze zainwestowane w rurociąg nie przyniosą nowych zysków. Będą mieli nowe koszty, co zredukuje zyski”.

Destrukcja popytu

Ponieważ ekonomiczna zaraza z Grecji rozszerza się na Europę, wszelkie zmiany prognoz popytu na gaz będą prawdopodobnie w dół, ale komisarz Oettinger jest optymistą.

„Obecny nawis gazowy potrwa tylko przez kilka lat, a popyt przyspieszy znowu w drugiej połowie dekady”, powiedział.

Analitycy mówią, że rozszerzający się europejski kryzys gospodarczy stworzył przeszkodę dla europejskiego popytu na gaz na około pięć lat.

„W 2009 roku mieliśmy do czynienia z bezprecedensową destrukcją popytu”, powiedział Annie-Sophie Corbeau z paryskiej Międzynarodowej Agencji Energetyki (IEA). „Wstępne dane pokazują, że w 2009 roku popyt na gaz w krajach europejskich należących do OECD spadł o pięć procent”.

Włoska firma energetyczna Edison, która wspiera mniejszy projekt importowy do Włoch, ITGI, ma podobny pogląd.

„Popyt spowolnił z powodu kryzysu finansowego, więc potrzeba nowej, wielkiej infrastruktury importowej w celu zapewnienia bezpieczeństwa dostaw nie jest tak paląca jak w zeszłym roku”, mówi Elio Ruggeri, szef infrastruktury gazowej we włoskim Edisonie.

Nie oznacza to, że Europa nie potrzebuje żadnych nowych gazociągów importowych, tylko że mniej niż wcześniej prognozowano – i być może nie więcej niż już się buduje.

Te projekty to między innymi rurociąg Nord Stream z Rosji do Niemiec i modernizacja rurociągów importowych z Afryki Północnej, takich jak Medgaz i Greenstream.

„W 2015 roku możemy potrzebować dodatkowego importu wahającego się od 40 do 70 miliardów metrów sześciennych rocznie, a jeżeli zsumuje się wolumen wszystkich tych realizowanych projektów, to wyjdzie właśnie około 70 miliardów metrów sześciennych”, powiedział Ruggeri.

„Duży rurociąg, taki jak Nabucco, będzie potrzebny w 2020 roku, ale nie ma już pilnej potrzeby skończenia go do 2015″, powiedział Ruggeri. Kombinacja międzypołączeń w UE, takich jak te przewidywane przez Projekt ITGI, oto co jest potrzebne na rok 2015”.

Jednocześnie mniejsze projekty importowe będą chciały powiększyć swój udział w rynku, być może kosztem Nabucco.

Pete Harrison i Michael Kah

pl Źródło: Onet.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly