ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Prezydent Procesu Klimatycznego ONZ: „WIERZĘ, że człowiek ma wpływ na klimat”

Przegląd Techniczny opublikował wywiad z Marcinem Korolcem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska, pełniącym funkcję Pełnomocnika Rządu ds. Polityki Klimatycznej i aktualnego prezydenta procesu klimatycznego ONZ. Wnioski są przygnębiające – albo mająca być motorem negocjacji klimatycznych osoba nie ma pojęcia o naukowej stronie problemu, albo nie zamierza ‘popychać spraw do przodu’, pozwalając na dezinformację czytelników, bagatelizując wyzwanie i malując wirtualny różowy obraz rzeczywistości.

Już pierwsze pytanie dziennikarza zawierało interesującą opinię:

– Patrząc na to, co dzieje się za oknem, zaczynam wierzyć w globalne ocieplenie klimatu, choć wiem, że emisja dwutlenku węgla do atmosfery w niewielkim stopniu jest efektem działalności człowieka!

Prowadzący rozmowę dziennikarz Jerzy Bojanowicz stwierdza więc, że w globalne ocieplenie można ‘WIERZYĆ’, ale on ‘WIE’, że nasz wkład w emisje CO2 do atmosfery jest niewielki. Tym samym powtarza Mit: Dwutlenek węgla emitowany przez człowieka nie ma znaczenia.

Było to doskonała okazja, żeby wyjaśnić, jak istotny jest wpływ naszych emisji i ostatni raz w historii Ziemi tyle CO2 w atmosferze co obecnie było przed milionami lat. Zamiast tego, prezydent procesu klimatycznego ONZ odpowiada, że „WIERZY, że człowiek ma wpływ na klimat” (wyróżnienie red.).

Pytanie ‘czy WIERZYSZ w globalne ocieplenie’ jest bardzo często spotykane. Chyba najlepszą odpowiedzią jest odpowiedzenie zapytaniem, czy pytający ‘WIERZY w elektrony, prawa Maxwella i teorię względności’. To nie jest kwestia WIARY, tylko BADAŃ NAUKOWYCH. Ponadto stwierdzenie, że ‘człowiek ma wpływ na klimat’, choć oczywiście technicznie prawdziwe, nie mówi nic, jak duży (w ostatnim półwieczu ludzie odpowiadali za ponad 100% obserwowanego wzrostu temperatury – bez naszej działalności klimat by się ochłodził – patrz Mit: Wzrost średnich temperatur na świecie wynika z przyczyn naturalnych). Można by też dodać, że przy obecnym kursie jesteśmy na drodze do gwałtownego ‘wykatapultowania’ klimatu Ziemi ze stabilnego stanu okresu Holocenu do klimatu z czasów dinozaurów (patrz Koniec Holocenu), z katastrofalnymi następstwami gwałtownego wzrostu temperatury, wraz w wielkim wymieraniem włącznie.

Następnie dziennikarz stwierdza:

– Mówi się, że człowiek odpowiada za 10% emisji gazów cieplarnianych, więc ograniczenie jej nawet o 20% w rzeczywistości zmniejsza ją o 2%.

‘Mówi się’ wiele rzeczy, ale niestety wiele z tego to informacje nieprawdziwe lub błędne. Tak, jak to stwierdzenie, które aż prosi się o korektę ze strony Pełnomocnika Rządu ds. Polityki Klimatycznej.

Niestety, zamiast wyjaśnić tę kwestię, Marcin Korolec stwierdza, że „Początkowo wpływ człowieka na zmiany klimatu był bardzo duży, gdyż wynikał m.in. z poszerzania terenów rolniczych kosztem leśnych”.

Że niby jak, proszę??? Oznaczałoby to, że skoro „początkowo wpływ człowieka na zmiany klimatu był bardzo duży”, to teraz zmalał??? Przecież emisje bardzo szybko rosną!

. Światowe emisje CO2 z podziałem na źródła

Rysunek 1. Światowe emisje CO2 z podziałem na źródła. Źródło: Global Carbon Project.

To prawda, że spadły emisje z użytkowania terenu (czyli głównie wylesiania), ale dominujące emisje ze spalania paliw kopalnych gwałtownie rosną. W dalszej części wywiadu najwięcej miejsca poświęca się właśnie kwestii zmian użytkowania terenu, a kwestia spalania węgla, ropy i gazu znika zupełnie z radaru.

Sposób, w jaki wypowiada się Przewodniczący Procesu Klimatycznego ONZ to czysta katastrofa, jak najgorzej wróżąca skuteczności procesu negocjacyjnego. Powinien przecież choć kilka dni spędzić zapoznając się z podstawami naukowymi problemu, w którym gra rolę przewodniczącego procesu negocjacji międzynarodowych – a słuchając takich wypowiedzi ma się wrażenie, że nie znalazł na to czasu. To zadziwiające, szczególnie, że pełniąc swoją funkcję mógłby mieć indywidualne szkolenie przez najlepszych światowych ekspertów. Lenistwo? Brak kompetencji? WIE lepiej? Czy po prostu linia (katastrofalnej) polityki rządowej wymaga, żeby postępował w taki sposób, a Polska wzięła przewodniczenie negocjacjom przede wszystkim po to, aby upewnić się, że nie posuną się do przodu?

W dalszej części artykułu przewodniczący Konferencji Klimatycznej COP19 w Warszawie wystawia negocjacjom szóstkę, krytykuje organizacje pozarządowe za to, że na znak protestu opuściły konferencję, zachwala polskie osiągnięcia w redukowaniu emisji dwutlenku węgla.

Pomimo cisnących się gorzkich słów komentarza do tego wirtualnie różowego obrazu rzeczywistości pozostaniemy przy naukowej stronie zagadnienia zmiany klimatu i ocenę tej części wypowiedzi pozostawimy czytelnikom.

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly