Opublikowany w tym roku przez NEF raport „21 hours„, postuluje stopniowe ograniczanie tygodniowego czasu płatnej pracy, aż do tytułowych 21 godzin. W obliczu kryzysu finansowego, rosnących nierówności społecznych oraz wyczerpywania zasobów naturalnych, koniecznością staje się bowiem radykalne zrewidowanie rozpowszechnionych przekonań na temat pracy zawodowej, jej miejsca w życiu człowieka i relacji do dochodów, oraz dostosowanie systemu ekonomicznego do potrzeb społecznych i ograniczeń środowiska.
Współczesny globalny kapitalizm, oprócz enklaw dobrobytu i nadkonsumpcji, pochłaniających olbrzymie ilości energii, generuje także obszary biedy i wykluczenia. Raport NEF zwraca uwagę, że dla zachowania stabilności społecznej i ekologicznej niezbędna jest bardziej sprawiedliwa redystrybucja dochodu (własności) oraz znaczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, co wymagać będzie m.in. skrócenia czasu płatnej pracy. Mogłoby ono także doprowadzić – zdaniem autorów – do zmiany dominującego obecnie modelu kultury, promującego rywalizację kosztem współpracy i wymiany społecznej. Mniejsze obciążenie pracą zarobkową, przy zachowaniu możliwości utrzymania się na godziwym poziomie, skutkowałoby bowiem zwiększeniem ilości czasu dla gospodarstwa domowego, zwłaszcza na opiekę nad dziećmi i innymi członkami rodziny, a także na rozwój zainteresowań i pracę wolontariacką na rzecz wspólnoty.
Jak zauważają autorzy raportu, w obecnych ustawowych regulacjach czasu pracy nie ma nic „naturalnego” – stanowią one historyczne dziedzictwo przemysłowego kapitalizmu (40-godzinny tydzień pracy zaczął być postrzegany jako „normalny” na przełomie lat 30. i 40. XX w.). Obecnie reżim 8-godzinnej pracy przez pięć dni w tygodniu traci rację bytu. Opracowanie kwestionuje także inne twierdzenia uznawane za pewniki, np. przekonanie wiążące wartość pracy z rynkową wysokością wynagrodzenia za nią. Eksperci NEF argumentują, że powinna być ona oceniana w oparciu o szereg wzajemnie powiązanych czynników, m.in. długoterminowy wpływ na stan społeczeństwa oraz środowiska naturalnego. Po uwzględnieniu tych kryteriów istnieją podstawy, by stwierdzić, że wiele z nisko opłacanych prac generuje większą wartość i przynosi znacznie mniej destrukcyjnych efektów niż szereg najwyżej opłacanych zawodów.
Kadra zarządzająca brytyjskiego sektora bankowego zarabia rocznie od 500 tys. do 10 mln funtów, wśród kadry kierowniczej przemysłu reklamowego zarobki sięgają od 50 tys. do 12 mln. Jak wynika z szacunków NEF, na każdy funt wartości generowanej przez pracowników tych branż przypada odpowiednio 7, 11 i 47 funtów strat (społecznych, ekologicznych i in.). Dla porównania, każdy funt zarobiony przez osoby opiekujące się dziećmi, pracowników służb pomocniczych szpitali czy zajmujących się recyklingiem odpadów (otrzymujących wynagrodzenia niewiele wyższe od płacy minimalnej), generuje od 7 do 12 funtów wartości.










