Tłumaczenie artykułu Farewell to the moon, autorstwa Damiena Perotin’a.
LINK DO ORYGINAŁU: http://www.energybulletin.net/51430
Dziwne są chwile, w których możemy zobaczyć, jak niegdyś bardzo zaawansowana technologia umiera. Opinia publiczna zamroczona mitem nieograniczonego rozwoju oczywiście tego nie dostrzega lub temu zaprzecza. Zdarza się, że technologie zanikają, przestają się rozwijać, ale dla przeciętnego człowieka Zachodu to nie do pomyślenia, żeby cała rodzina technologii została po prostu wyłączona z użytku. Jednak takie zdarzenie miało niedawno miejsce – prezydent USA Obama odwołał Constellation Program, którego celem był powrót człowieka na Księżyc oraz przymiarki do kolonizacji Marsa. To mówi nam dużo o losie technologii w świecie, w którym kończy się energia.

Amerykanom wystarczyło 9 lat by wysłać człowieka na Księżyc, chociaż technologia, z której korzystali wg. dzisiejszych standardów była bardzo przestarzała. Komputery były duże i wolne a statki kosmiczne z programu Apollo były wynoszonę na orbitę przy użyciu prymitywnych rakiet napędzanych pochodną nafty. W tamtych czasach, coś co niektórzy uważali za czysto prestiżowy projekt było szeroko okrzyknięte kamieniem milowym techniki. Za czasów mojej młodości – jakieś 20 lat temu – społeczeństwo wciąż uważało, że na początku 21 wieku będziemy mieć stałą bazę na Księżycu a Mars będzie w zasięgu ręki.
Science Fiction z definicji nigdy nie przewidujące przyszłości ale będące dobrym wskaźnikiem oczekiwań społeczeństwa także miało wtedy ten sam klimat. We wszystkich filmach lub serialach od genialnej Odysei Kosmicznej 2001 po totalnie szmirowate Space 1999 ludzkość była na stałe obecna na Księżycu a załogowe ekspedycje ruszały w kierunku zewnętrznej części Układu Słonecznego.
Trudno nie zauważyć, że obecnie jesteśmy bardzo daleko od takiej rzeczywistości. Pomimo tego, że przemysł komunikacji satelitarnej kwitnie to eksploracja kosmiczna i kolonizacja najbliższych ciał niebieskich cierpi na chroniczny zastój, by nie powiedzieć zupełny upadek. Wahadłowce kosmiczne – technologia mająca obecnie 30 lat – nie są zastępowane nowymi modelami a ich rosyjskie czy europejskie odpowiedniki wogóle nie powstały. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, obecnie zaopatrywana przez rakiety rosyjskie już dawno temu zniknęła z pierwszych stron gazet i oprócz niewielkiej garstki specjalistów i entuzjastów mało kto się nią interesuje, ponadto większość ludzi nie wie nawet, że taki obiekt istnieje.
Nie ulega wątpliwości, że zarówno obecnie wykorzystywane wahadłowce jak i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna nie zostaną czymś nowszym zastąpione gdy już wyjdą z użycia. Doświadczenie i umiejętności, które sprawiły, że ludzie udali się w kosmos umrą wraz z ostatnimi astronautami a wtedy Księżyc znajdzie się już na zawsze poza naszym zasięgiem, bez względu na zapewnienia polityków czy marzenia kosmicznych kadetów.
Loty kosmiczne to nie pierwsza technologia, która wypada z użytku. W późnych latach 60 ub. wieku samoloty ponaddzwiękowe były iskierką przyszłości. Angielscy i francuscy inżynierowie stworzyli supernowoczesny samolot pasażerski Concorde. Podczas szoku naftowego lat 70 projekt podupadł i nigdy się już nie podniósł. Zbudowano zaledwie kilka maszyn. Połączenia obsługiwane przez Concorde były sukcesywnie zamykane aż zostało tylko jedno Londyn – Paryż – Nowy Jork. Ono także zostało zamknięte po katastrofie w Paryżu w roku 2000.
Ten schemat wydarzeń będzie prawdopodobnie powtarzał się w miarę jak ilość energii dostępna dla naszego społeczeństwa będzie się zmniejszać. Będzie to powodować trudności z utrzymaniem zaawansowanych technologii. Nie będzie żadnego technologicznego “klifu”, żadnego nagłego powrotu do średniowiecza. Technologie będą powoli tracić swój pęd, w miarę jak zasoby naturalne potrzebne do popychania ich naprzód staną się coraz mniej dostępne. Poszczególne technologie będą stawać się coraz bardziej ograniczone, zarówno społecznie jak i geograficznie, nawet jeśli w tym samym czasie będą wciąż udoskonalane i rozwijane. W końcu tylko wąska elita będzie mogła się nimi cieszyć. Wtedy znikną one ze społecznej świadomości. Produkcja przemysłowa ustanie z powodu braku rynków zbytu, nawet jeśli technologia wykorzystywana w tej produkcji dalej będzie żywa, jak to ma miejsce obecnie z wahadłowcami kosmicznymi.
Tylko wtedy, gdy już zniknie ostatni komputer i ostatni samochód, technologie zostaną naprawdę porzucone, ale to stanie się długo po zamknięciu ostatniej fabryki i długo po śmierci ostatniego inżyniera – konstruktora tych urządzeń. Na przykład możemy z dużą dozą pewności powiedzieć, że watażkowie z przełomu 21 i 22 wieku będą używać pojadów opancerzonych, chociaż nie będą w stanie ich budować. Taki spadek, jak pojazd opancerzony, będzie w swoim czasie bardzo cennym aktywem.
Oczywiście tempo procesu upadku będzie się różnić w zależności od rodzaju technologii. Niektóre, takie jak samochód czy samolot mogą być “wycofywane” na rzecz bardziej “zielonych”, bardziej “zaawansowanych” alternatyw, które okażą się dostępne jedynie dla bogatych. Inne będą rzeczywiście dalej się rozwijać, ale wprowadzane udoskonalenia będą skierowane jedynie dla coraz węższych części populacji gotowych przyjąć te nowinki. Reszta ludzi zaś będzie powracać do starych modeli życia. Końcowy rezultat będzie identyczny: stagnacja, koniec produkcji a później powolna śmierć technologii oznaczające ostateczne zapomnienie.
Koniec programu Constellation jest tylko kolejnym krokiem na drodze prowadzącej do porzucenia niezrównoważonych technologii. Wydarzenie to pokazuje drogę, którą pójdzie cała nasza technologiczna cywilizacja, w miarę jak zasobów i energii potrzebnych do kontynuacji procesów technologicznych i społecznych zacznie brakować. Powolny zjazd ku stagnacji, po której przyjdzie upadek w zapomnienie.

Na rysunku powyżej – obrazek z Hipotezy Olduvai R. Duncana
Źródło: Futurewatch










