ArtykulyRozwiązania systemowe

Wraca temat darmowej komunikacji miejskiej

Z dużą satysfakcją zauważamy, że propagowany przez nas pomysł darmowej komunikacji miejskiej zatacza coraz szersze kręgi. Pisze o tym „Dziennik”.

Korki na ulicach, dziurawe drogi, zatrute powietrze – tak wyglądają polskie miasta. Grupa wrocławian ma pomysł jak to zmienić: wprowadzić darmową komunikację miejską. Absurd? Niekoniecznie. Młodzi ludzie mają na to swoje argumenty i przykład miasta, w którym taka reforma przyniosła rewelacyjne efekty!

Wrocławski tramwaj

Młodzi ludzie są anonimowi i radykalni. Założyli stronę internetową i profil na Naszej-Klasie, na którym nawołują do jeżdżenia po Wrocławiu na gapę. Ma to być forma strajku, który skłoni władze miasta do przeprowadzenia referendum w sprawie darmowej komunikacji miejskiej. „Wszyscy płacimy podatki. Pieniądze, którymi zarządza Ratusz są nasze i my mamy prawo decydować na co zostaną przeznaczone. Są w Europie miasta w których transport publiczny jest darmowy i okazuje się, że nie ma w nich korków i spalin”.

Jak to możliwe, że opłaca się zrezygnować z wpływów do budżetu miasta z biletów? Zdaniem młodych ludzi, jeśli autobusy i tramwaje będą darmowe, to korzystać z nich będzie więcej osób. To oznacza mniej samochodów na ulicach, a więc mniej korków, spalin i wydatków na remonty dróg.

Na przykładzie Wrocławia wygląda to tak: „Transport miejski we Wrocławiu jest w większości utrzymywany z naszych podatków (około 176 milionów złotych rocznie), a wpływy z biletów wynoszą około 100 milionów złotych. Tymczasem nakłady na drogi samochodowe we Wrocławiu wynoszą 423 miliony złotych, co oznacza, że jedna czwarta tej kwoty wystarczy, by sfinansować darmowy transport” – czytamy na stronie namawiającej do jazdy na gapę.

Okazuje się, że ta odważna wizja ma szansę się sprawdzić. Podobny model funkcjonuje już od lat w belgijskim mieście Hasselt. W latach 1987–1999 liczba aut rosła tu lawinowo (o 25 proc.), a władze nie nadążały – tak jak teraz w Polsce – z budowaniem infrastruktury drogowej. Dlatego w referendum mieszkańcy zdecydowali, żeby zamiast nowych dróg i obwodnic, finansować darmową komunikację miejską. Efekt był niemal natychmiastowy. Liczba pasażerów autobusów wzrosła z tysiąca do 12 tysięcy dziennie. Nie ma też w nich tłoku, bo liczbę wozów zwiększono pięciokrotnie. Na ulicach nie ma już korków, a wszyscy mieszkańcy miasta oddychają znacznie czystszym powietrzem.

Różnica z Wrocławiem jest tylko jedna. W Hasselt mieszka ledwie 70 tys. ludzi, w stolicy Dolnego Śląska 630 tys. Nikt nie robił jeszcze takiego eksperymentu w tak dużym mieście. Strajk polegający na jeżdżeniu na gapę ma się rozpocząć 26 października.

pl Więcej: Dziennik.pl

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly