Popyt wzrasta, choć cena ropy idzie w górę
Dostęp do przystępnych cenowo, stabilnych źródeł energii ma krytyczne znaczenie dla każdej gospodarki na świecie. Dla krajów rozwijających się, energia w przystępnej cenie pozwala podnosić jakość życia ich mieszkańców. W latach 2000 – 2010 światowe ceny ropy naftowej wzrosły ponad 4 krotnie. Średnio z 25$ za baryłkę do ponad 100$, znacząco przekraczając stopy inflacji w większości krajów. Niezależnie od przyczyn tego wzrostu cen, reakcja na nie w krajach rozwiniętych i rozwijających się może być zaskakująca. Wydawałoby się, że gdy cena ropy rośnie, „biedniejsze” kraje nie będą mogły sobie pozwolić na jej zakup, pozostawiając ją krajom zamożniejszym, by te licytowały się o coraz droższy towar. Ale nie taki trend obserwowaliśmy w ostatniej dekadzie i to, co się stało, powinno stać się powodem do niepokoju dla krajów wysoko rozwiniętych. W okresie znacznego wzrostu cen ropy naftowej po 2005 roku jej zużycie w USA spadło o 1,6 miliona baryłek dziennie (mb/d). Inne rozwinięte regiony świata doświadczyły podobnego trendu. W Unii Europejskiej zużycie ropy spadło o 1,2 mb/d, a w Japonii o 900 000 b/d. Japonia jest wyjątkiem w regionie Azji i Pacyfiku. Wszystkie pozostałe kraje regionu w ostatniej dekadzie zwiększyły zużycie ropy o 7 mb/d.

Silny wzrost we wszystkich krajach rozwijających się
Jeśli wzrost zużycia ropy naftowej w tak krótkim czasie o niemal 50% w krajach Azji i Pacyfiku wydaje się imponujący, to trzeba powiedzieć, że jest region w którym zapotrzebowanie w ostatniej dekadzie wzrosło nawet jeszcze bardziej – kraje Bliskiego Wschodu. W ciągu 10 lat zwiększyły one zużycie ropy o 56%, czyli niemal 3 mb/d. Najsilniejszy wzrost dotyczył krajów należących do OPEC, co jest zrozumiałe – wyższe ceny ropy to ogromny napływ gotówki do krajowych budżetów. Z reguły im zamożniejszy kraj, tym bardziej zwiększa zużycie energii.
Wzrost popytu był silny także w innych, rozwijających sie regionach świata. Afryka w tym samym okresie zwiększyła zużycie ropy o 850 000 b/d, co oznacza wzrost o 35%. Zużycie w Ameryce Łacińskiej wzrosło 1,2 mb/d, czyli i około 26%. Stąd mimo spadku zużycia w większości krajów rozwiniętych, światowe zużycie ropy naftowej w ubiegłej dekadzie wzrosło niemal o 11 mb/d.

Trend był wyraźny. Gdy ceny ropy rosły, kraje rozwinięte redukowały jej zużycie, natomiast rozwijające się- zwiększały je. Dotyczy to przede wszystkim (co nie dziwi) krajów eksportujących ropę naftową.
Wyjaśniając zmiany popytu
Ale dlaczego kraje rozwijające się, które importują ropę, także zwiększały jej zużycia pomimo rosnących cen? Rozważmy zmiany w nawykach zużycia ropy w Stanach Zjednoczonych i Chinach w ciągu ostatniej dekady. W roku 2000 USA zużywały 19,7 mb/d, czyli 25,5 baryłek na osobę rocznie. W 2010 r. populacja tego kraju była większa o 10%, lecz zużycie ropy spadło do 19,1 mb/d – do 22,6 baryłek na osobę rocznie. W tym samym czasie w Chinach sytuacja wyglądała odwrotnie. W 2000 roku zużycie ropy wynosiło 4,8 mb/d – 1,4 baryłki na osobę rocznie. W 2010 roku zużycie wzrosło do 9,1 mb/d – czyli 2,5 baryłki na osobę rocznie. Nawiasem mówiąc, gdyby zużycie ropy na osobę było takie samo jak w USA, Chiny zużywałyby 82 mb/d – niemal tyle ile wynosi cała światowe produkcja paliw płynnych.
Na pierwszy rzut oka, wzrost zużycia ropy w Chinach, Indiach i innych „biednych” krajach pomimo wzrostu cen, wydaje się sprzeczne z logiką. Wszystko staje sie jednak jasne, gdy rozważymy wzorce zużycia energii w krajach rozwiniętych. Kraje rozwinięte zużywają o wiele więcej ropy, niż w rzeczywistości naprawdę potrzebują. Większość wykorzystywana jest całkiem uznaniowo, np. na rozrywkę. Dlatego, gdy ceny ropy rosną, konsumenci w krajach rozwiniętych dokonują kilku drobnych zmian w swoim stylu życia- jeżdżą mniej, kupują mniej paliwożerne samochody, częściej korzystają z transportu publicznego itp., stąd całkowite zużycie ropy spada.
Tak więc kolejna, np. dwudziesta druga baryłka zużywana w ciągu roku przez jakiegoś Amerykanina nie jest już dla niego warta 100$. Gdy ceny rosną, będzie więc zużywał mniej. Gdyby ceny wzrosły do 150$ za baryłkę, zużycie w krajach rozwiniętych spadłoby jeszcze bardziej. Jednak zdecydowana większość ludzi na świecie zużywa bardzo mało ropy, jednocześnie aspirując do wyższych standardów życia. Średnie zużycie ropy w 2010- 87 mb/d dzielone przez populację świata 6,8 mld, daje 4,7 baryłki ropy na osobę rocznie. Innymi słowy, gdyby wszyscy na Ziemi mieli równy dostęp do ropy naftowej, to w 2010 roku wypadałoby 4,7 baryłki na osobę rocznie. To 21% średniego zużycia w USA i 46% mniej niż średnie zużycie w EU.
Zużycie ropy na osobę rocznie w krajach rozwijających się na razie znajduje się poniżej średniej światowej, ale ciągle rośnie. Chińska średnia z 2010r. – 2,5 baryłki na osobę rocznie, to wzrost o 79% w stosunku do roku 2000. W takim tempie Chiny osiągną światową średnią 4,7 baryłki na osobę rocznie przed końcem obecnej dekady. Jednak oznacza to kolejne 8 mb/d na potrzeby Chin. Żeby je pozyskać światowa produkcja paliw płynnych musiałaby wzrosnąć o 10%, albo też część krajów będzie musiała zrezygnować z części swojego zużycia na rzecz Chin. I najprawdopodobniej będą to kraje rozwinięte.
Pamiętajmy o tym, że na ścieżce wzrostu znajdują się nie tylko Chiny, lecz i inne kraje która, co w tej dekadzie spowoduje kolektywny wzrost zapotrzebowania na ropę naftową o miliony baryłek dziennie. Zagrożenie dla krajów rozwiniętych jest oczywiste: wraz ze wzrostem cen ropy, jej zużycie w krajach rozwiniętych prawdopodobnie będzie spadać, lecz kraje rozwijające się nadal będą chciały zwiększać jej zużycie i mieć u siebie wzrost gospodarczy. Tak długo, jak spadkowi zużycia ropy w krajach rozwiniętych będzie towarzyszyło wprowadzanie paliw alternatywnych i większa efektywność, wzrost gospodarczy będzie mógł być kontynuowany. Jednak jeśli spadek będzie wynikiem głównie rosnącego bezrobocia, recesji i tego, że ludzi po prostu nie będzie stać na ropę naftową, wówczas poważne problemy gospodarcze w krajach rozwiniętych będą nieuniknione.
Implikacje na przyszłość
Coraz częściej słyszy sie pytanie: „Jak bardzo ceny ropy naftowej mogą ostatecznie wzrosnąć?”. Ponieważ rynek ropy jest globalny, odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna: „To zależy od tego, jaki nacisk położą ludzie w krajach rozwijających się na wzrost swojego zużycia do 2 lub 3 baryłek na osobę rocznie”. Lub inaczej: „Gdybyś miał do wykorzystania zaledwie 3 baryłki ropy w ciągu roku, ile byłbyś gotów za nie zapłacić?”. Dwudziesta baryłka przypadająca na przeciętnego Amerykanina może pozwolić mu przejechać osiemnastotysięczny kilometr. Jednak pierwsza baryłka dla kogoś w kraju rozwijającym się, może pozwolić mu przejechać pierwszy kilometr lub po raz pierwszy w życiu ogrzać dom. Dlatego ludzie w tych krajach będą gotowi zapłacić o wiele więcej za pierwsze baryłki ropy, niż my za nasze nadwyżkowe. To wyjaśnia, dlaczego zużycie ropy w krajach rozwijających się rośnie nawet w obliczu wzrostu cen. I jeśli przyszłe ceny ropy będą dyktowane przez to, ile kraje rozwijające się będą skłonne zapłacić za drugą czy trzecią baryłkę per capita rocznie, ceny mogą być znacznie wyższe niż 100$ za baryłkę. Obok rosnącego kosztu eksploatacji coraz trudniejszych złóż to główny powód, dla którego nie należy się spodziewać trwałego powrotu do taniej ropy. Wielu za wzrost cen obwinia spekulantów, ale rosnący popyt na ropę w krajach rozwijających się, oznacza że działają tu przede wszystkim fundamentalne prawa popytu i podaży.
Kraje rozwijające się, w szczególności w Azji, będą odgrywać bardzo ważną rolę w kwestii przyszłych, globalnych dostaw energii i emisji dwutlenku węgla. Kraje OECD powinny zrozumieć wpływ wzrostu w rozwijających się rejonach świata na długoterminowe ceny paliw kopalnych, a ich rządy powinny wspierać mniejsze, bardziej efektywne zużycie energii. Rządy krajów rozwijających się powinny natomiast zrozumieć, że ich przyszły wzrost gospodarczy ostatecznie zostanie zatrzymany przez rosnące ceny paliw kopalnych.
Tłumaczenie Tomasz Asztemborski
Źródło: Energy Bulletin









