Polska infrastruktura energetyczna znajduje się w stanie powolnej degradacji. Prawie nie inwestowaliśmy w nią od czasu zmiany systemu politycznego, czyli od ponad 20 lat. Dlatego też nasze elektrownie, sieci przesyłowe i dystrybucyjne są zdekapitalizowane w ponad 70%.
Można to w pewnym stopniu zrozumieć i nawet usprawiedliwić, ale na pewno nie można takiej sytuacji w nieskończoność ignorować. Polsce potrzebna jest intensywna odbudowa infrastruktury technicznej, bo wysłużone bloki energetyczne już niedługo będą musiały być odstawione. Oczywistym jest również, że przeprowadzenie niezbędnych inwestycji uwarunkowane jest opracowaniem i wdrożeniem właściwej koncepcji finansowania. Potrzeby są ogromne. – do 2030 roku w samą elektroenergetykę musimy zainwestować około 100 mld euro. Jeśli dołożyć do tego inwestycje w gazownictwo, ciepłownictwo i transport, suma ta urasta do gigantycznej kwoty 320 mld. euro. A minimum, poniżej którego absolutnie nie wolno nam zejść, to inwestycje rzędu 265 mld. euro. Taka suma to ogromny wysiłek dla kraju – niedostępny ze źródeł kredytowych (polskie spółki energetyczne mają zdolność kredytową maksymalnie na poziomie 20 mld. euro), niebezpieczny ze źródeł zagranicznych (oczekiwany zwrot na kapitale wynosiłby około 15%) i trudny do wykonania jako Project finance lub ze źródeł bezpośrednich (inwestycje mogłyby być finansowane bezpośrednio z przychodów inwestorów poprzez tzw. błękitne certyfikaty).
Tematyka ta będzie dyskutowana w ramach Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji i Stowarzyszenia na rzecz Efektywności ETA podczas debaty poświęconej „Planowi Marshalla dla infrastruktury energetycznej.”, 22 lutego 2011, godz. 11:00, ul. Smolna 6 (Klub Bankowca), Warszawa.










