ArtykulyRozwiązania systemowe

Polityka w tym energetyczna rządu ma sens

Dziś artykuł Ludomira Dudy, z którego dowiemy się m.in., jak i po co minister może zmieniać rozporządzeniem prawa fizyki.

Polityka rządu ma sens. Trudno tylko przyjąć do wiadomości jaki.

W piątek 3.10.2014 zakończyło swój sześcioletni (niechlubny) żywot rozporządzenie o certyfikacji budynków. Jest to unikalny w skali Unii Europejskiej dokument, który stanowi ukoronowanie równie „wybitnego” osiągnięcia jakim było wdrożenie Dyrektywy o certyfikacji energetycznej budynków. Celem Dyrektywy 2002/91/EU było obniżenie energochłonności sektora komunalno bytowego pochłaniającego ponad 40% wytwarzanej energii. Jej wdrożenie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku sprzętu AGD, mogło spowodować znaczące obniżenie zużycia energii – ale też pewien wzrost kosztów firm deweloperskich.

Tym samym, w wyniku wdrożenia Dyrektywy, obniżyły by się zyski energetyki i deweloperów. Polski rząd nie chciał do tego dopuścić i dlatego wdrożył dyrektywę dopiero w 2008 roku – a do tego w sposób gwarantujący jej nieskuteczność. Na końcowy efekt składało się kilka czynników.

Po pierwsze obniżono, miast podwyższyć, wymagania dotyczące energochłonności budynków.

Po drugie – wprowadzono nieczytelną dla większości ludzi formę certyfikatów, odmienną od tej sprawdzonej dla sprzętu AGD.
Po trzecie wreszcie, rozporządzenie o certyfikacji, które właśnie przestało obowiązywać, czyniło każdy certyfikat z definicji niezgodnym z prawem. Było tak dlatego, że Minister Infrastruktury zmienił swoim rozporządzeniem dwa prawa fizyki. W pierwszym z nich – prawie Fouriera, stosowanym do obliczania ilości ciepła przenikającego przez podłogi na gruncie wprowadzono mnożnik 0,6. Zmniejszył on na papierze ilość traconego ciepła, co jest o tyle ważne, że późniejsze ocieplenie podłogi nie ma sensu ekonomicznego. W drugim z nich – prawie Stefana-Boltzmanna, zmieniono wykładnik potęgi temperatury z 4 na 5 (czyli wypromieniowywana energia, zamiast być proporcjonalna do T4, zarządzeniem ministra miała być wypromieniowywana proporcjonalnie do T5).

Większość sporządzających certyfikaty rzecz jasna ignorowała te zmiany w prawach fizyki – ale to, w świetle prawa powoduje, że świadectwo energetyczne jako wykonane niezgodnie z rozporządzeniem jest nieważne. Nieważne są także świadectwa wykonane zgodnie z rozporządzeniem, jako „zawierające nieprawdziwe informacje o wielkości energii”, co według Prawa Budowlanego jest „wadą fizyczną” takiego świadectwa. Niezależnie więc od tego, czego by nie zrobił inżynier, rezultat jego pracy był prawnie nieważny.

Wiele środowisk, w tym przedstawiciele licznych politechnik i stowarzyszenia audytorów podnosiło kwestie skandalicznych błędów edycyjnych w rozporządzeniu, w którym przytoczone zmiany praw fizyki są tylko spektakularną ilustracją urzędniczego niechlujstwa – albo złej woli, do czego dojść trudno. Wydawało się w roku 2008, że lada dzień Minister Infrastruktury zarządzi korektę przynajmniej oczywistych błędów drukarskich i obliczeniowych. Tak się jednak nie stało. Długo zastanawiałem się, dlaczego godzi się on na sytuację, w której swoim podpisem firmuje kompromitujący dokument.

Zrozumiałem to po jakimś czasie. Dokument ten ma ogromną wagę edukacyjną: uczy tysiące inżynierów i studentów budownictwa oraz branż pokrewnych pokory wobec klasy politycznej. Jest ona niekompromitowana, a więc potężniejsza nawet od tego króla, który był nagi. Po akcie głosowania nikt nie odbiera nam prawa głosu bo i po co. Raz na cztery lata znajdzie się kilkanaście procent dawców mandatu wyborczego przekonanych , że przynajmniej w tym momencie mają cokolwiek do powiedzenia. Jesteśmy w pułapce, w której fakt, że można z niej uciec staje się drugą, poza wyłudzonym mandatem wyborczym, legitymizacją władzy. Nie wyjechałeś, znaczy akceptujesz.

Czytam uważnie artykuły i komentarze na tym portalu i nabieram przekonania, że powinniśmy poważnie przygotowywać się do katastrofy gromadząc wiedzę, jak przeżyć w warunkach nieuchronnego kryzysu. Kierowcy naszego pojazdu są odurzeni najgorszym z narkotyków – władzą, której w tym systemie nie sposób jej odebrać.

Autor: Ludomir Duda

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly