ArtykulyZmiany klimatu

Pogodowe ultimatum

Znaleźliśmy się u progu wojny - uważa niemiecki psychosocjolog Herald Welzer – wojny klimatycznej. Ten konflikt postawi przeciwko sobie państwa, grupy społeczne i całe pokolenia.

Zmiany klimatyczne mogą sprawić, że do roku 2050 w świecie pojawi się 200 milionów tzw. klimatycznych uchodźców – takie jest zdanie Instytutu Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Środowiska i Bezpieczeństwa Ludzkiego (UNU – EHS). Chodzi przede wszystkim o susze niszczące uprawy i miejsca wypasu bydła oraz powodzie zagrażające małym, przybrzeżnym państwom… Klęski żywiołowe pociągną za sobą katastrofy społeczne i przyczynią się do wybuchu wielu konfliktów.

Harald Welzer, niemiecki psychosocjolog z Kulturwissenschaftlichen d’Essen bada przyczyny pojawiania się przemocy oraz sposoby postrzegania społecznych przemian przez tych, którzy je przeżywają. W wydanej w połowie października książce „Klimakriege” (Wojny klimatyczne) pokazuje jak to się dzieje, że nierównowaga w środowisku naturalnym może powodować konflikty zarówno międzypaństwowe jak i wewnątrzspołeczne. Tłumaczy też, w jaki sposób postrzeganie niebezpieczeństwa, jakie niesie globalne ocieplenie, może być fałszowane.

pogoda

Le Monde: Podkreśla pan w swojej książce rozmiar społecznej katastrofy powodowanej przez zmiany klimatyczne, dzisiaj i w najbliższej przyszłości. Jak problemy związane ze środowiskiem mogą prowadzić do przemocy i wojen?

Harald Welzer: Wojny mają oczywiście wielorakie przyczyny, jednak globalne ocieplenie tworzy nowe źródła przemocy, przyczynia się do głodu, zwiększa istniejące napięcia związane ze zdobywaniem pożywienia, wody i ziemi.Weźmy przypadek Darfuru. Nawet jeśli tamtejszy konflikt ma wiele przyczyn, fakt, że coraz bardziej poszerza się obszar pustynny prowadzi do rywalizacji o ziemię między nomadami – hodowcami bydła a osiadłymi rolnikami, między różnymi grupami etnicznymi. A Sudan jako państwo jest w rozsypce, nie może poradzić sobie ani z tym konfliktem, ani z żadnym innym.

Także gwałtowne zjawiska meteorologiczne prowadzą do katastrof społecznych. Przykładem niech będzie Nowy Orlean, gdzie huragan Katrina spowodował całkowite załamanie się porządku społecznego. Z kolei topnienie arktycznych lodów może stać się źródłem sporu o zasoby naturalne na północy Kanady, które dotąd były niedostępne.

Napięcia, których przyczyną są zmiany klimatu będą też dotyczyć zetknięcia uchodźców, którzy by przeżyć kataklizmy muszą opuścić swoje kraje, z bogatymi narodami. Czy polityka ochrony granic prowadzona przez kraje rozwinięte nie przyczyni się do eskalacji przemocy?

Liczba uchodźców klimatycznych w nadchodzących latach nieuchronnie wzrośnie. Jak kraje rozwinięte ich przyjmą? Obawiam się, że tak samo, jak teraz przyjmują ludzi uciekających przed nędzą i głodem. W Europie rządy dbają przede wszystkim o to, by jak najbardziej utrudnić przemieszczanie się tym którzy mogą poprosić o azyl. Skutek? Próby przedostania się do bogatych krajów są coraz bardziej niebezpieczne i coraz częściej grożą śmiercią.

Władze publiczne próbują także znaleźć sposoby na przetrzymywanie uchodźców na kontynencie afrykańskim, co pozwala „eksternalizować” zło, udawać, że przemoc dotyczy tylko krajów Afryki Północnej. Dlatego powstały na przykład obozy w Maghrebie, skąd policja brutalnie odsyła uciekinierów do krajów pochodzenia. Oddalenie tych miejsc od krajów zachodnich pozwala ukryć fakt, że cała ta przemoc dokonuje się w „naszym” interesie.

Jeśli chodzi o sprawę uchodźców klimatycznych czy coraz liczniejszych ofiar globalnego ocieplenia, obywatele bogatych krajów zdają się wciąż nie dostrzegać rozmiaru tych zjawisk. Dlaczego tak się dzieje?

Obserwując zjawiska społeczne zauważamy, że w ciągu kilku lub kilkunastu lat rzeczy moralnie nie do przyjęcia wraz ze zmianą sytuacji stają się akceptowalne. Świadczy o tym chociażby historia narodowego socjalizmu w Niemczech – w ciągu bardzo krótkiego czasu zwykli ludzie zupełnie zmienili swoje poglądy na to, jak inni powinni być traktowani. To, co spotkało Żydów w roku 1941, jeszcze w 1933 byłoby nie do przyjęcia.

To stopniowe obniżanie poziomu normatywnego i moralnego, po angielsku nazywane „shifting baselines”, widzimy w sposobie, w jaki przyjmujemy informacje na temat zmian klimatycznych i ich konsekwencji dla ludności krajów dotkniętych suszami lub powodziami. To wszystko powoli staje się banalne.

Jak można wpłynąć na świadomość dotyczącą tych spraw?

Kiedy opowiadamy o wydarzeniach, jakie nastąpią w 2050 roku, np. o ile podniesie się poziom wody w morzu, ludzie niby uważają, że to „istotna” informacja, ale tak naprawdę wcale ich to nie rusza. Informacja staje się ważna, gdy włączymy ją w kontekst działania.

Na przykład w Niemczech pewna szkoła we Fryburgu od pewnego czasu stara się tak zarządzać energią w swoim budynku, by nie emitować dwutlenku węgla. To działanie sprawia, że nauczyciele i dzieci idą krok dalej. Uczniowie pytają swoich rodziców: „Właściwie po co nam ta gigantyczna lodówka?” i nie chcą być odwożone do szkoły wielkimi samochodami. Ludzie „zarażają” się od siebie ekologiczną wrażliwością. Kiedy zaczynamy robić coś konkretnego, sprawy ruszają do przodu.

Wielka słabość naszej demokracji polega na tym, że ludzie nie wierzą w swoją moc zmiany stanu rzeczy. A globalne ocieplenie powoduje tak poważne problemy, że koniecznie trzeba znów „upolitycznić” społeczeństwo obywatelskie. Wszyscy musimy zadać sobie pytanie: „Jakiego społeczeństwa chcemy w 2020 roku?”. I pytanie to nie powinno być traktowane jako przejaw utopijnych rojeń czy romantyzmu.

Za zamiany klimatyczne w dużym stopniu odpowiada styl życia i typ gospodarki stworzony i promowany przez kraje zachodnie. Nie możemy zwalić na innych, czy to będą Chińczycy czy Afrykańczycy, winy za obecne kłopoty. To my musimy zmienić sposób życia.

Czy nasza niechęć do zmodyfikowania stylu życia może stworzyć ostre napięcia między pokoleniami?

Tak, bo niesprawiedliwości spowodowane zmianami klimatycznymi uderzą nie tylko w biedniejsze kraje, ale także w następne pokolenia. Dlatego młodzi ludzie czują teraz tak wielką presję społeczną. Wiedzą, że w przyszłości nie dostaną tyle, ile mogliby się spodziewać, że będą mieli problemy ze znalezieniem zatrudnienia i ze zdobyciem satysfakcjonującego wynagrodzenia. Przejadamy właśnie ich przyszłość finansową, niszczymy ich środowisko naturalne. Stąd bierze się ich determinacja, wola walki i chęć zmiany obowiązujących reguł.

pl Źródło Onet

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly