Olbrzymie zniszczenia, jakie przyniósł w ubiegłym roku Huragan Sandy ponownie zwróciły uwagę amerykańskiej opinii publicznej na problem zmiany klimatu i ożywiły zainteresowanie od dawna dyskutowaną kwestią podatku węglowego. Jego zwolennicy uważają, że wprowadzenie podatku węglowego zniechęci ludzi do używania paliw kopalnych i przyniesie pieniądze, które pomogą zmniejszyć deficyt budżetowy lub sfinansować infrastrukturę chroniącą przed podobnymi kataklizmami w przyszłości.
Przeciwnicy podatku, w tym Narodowe Stowarzyszenie Górnicze, uważają, że podatek będzie miał bardzo regresywny charakter i uderzy głównie w rodziny o niskich dochodach „ponieważ osoby o niskich dochodach wydają większą część swoich wydatków na energię, więc gdy podatek zostanie wliczony do rachunku, koszty energii wzrosną.”
Według wyliczeń Biura Ekonomicznego Kongresu wprowadzenie podatku węglowego w wysokości 27 dolarów od tony wypuszczonego do atmosfery węgla podwyższyłoby wydatki przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego o 425 dolarów rocznie. Od czasu, gdy prezydent Bill Clinton próbował w 1993 nałożyć podatek na wszystkie nośniki energii w ramach planu redukcji deficytu, nikt z wiodących polityków ani ekspertów nie podjął poważnej próby nałożenia podatku na ropę, węgiel i inne paliwa odpowiedzialne za emisję CO2.
Jednak w ostatnich czasach rosnąca obawa, związana z coraz wyraźniej widocznym związkiem pomiędzy emisjami dwutlenku węgla z fabryk, rafinerii i samochodów, a globalnym ociepleniem, wznowiła dyskusję po obu stronach sceny politycznej na temat rozważenia podatku węglowego jako jednego z elementów gruntownej przebudowy systemu podatkowego, jaka nieuchronnie czeka USA.
„Myślę, że to, co jeszcze niedawno uważaliśmy za niemożliwe, wkrótce będzie dla nas nieuniknione” – powiedział agencji Associated Press Bob Inglis – republikanin z Karoliny Południowej, uważany za konserwatywnego.
Proekologiczni aktywiści, w tym były wiceprezydent Al Gore, również forsują podatek węglowy jako metodę zmniejszenia deficytu, a jednocześnie próbę zredukowania emisji dwutlenku węgla. „Możemy jednocześnie uniknąć klifu fiskalnego i klifu klimatycznego” – powiedział Al Gore w wywiadzie dla „The Guardian”.
Ze swojej strony prezydent Obama nie zamierza proponować wprowadzenia podatku węglowego, ale jak zapowiedział na konferencji w Białym Domu, nie będzie się sprzeciwiał, jeśli ktoś w Kongresie złoży taką propozycję i zostanie ona zatwierdzona. „Jestem przekonany, że zmiana klimatu zachodzi naprawdę i że jest ona spowodowana ludzkim zachowaniem i emisjami dwutlenku węgla” – powiedział Obama. „W związku z tym uważam, że mamy obowiązek w stosunku do przyszłych pokoleń: musimy coś z tym zrobić.”
Producenci energii kontratakują
Nie jest niczym zaskakującym, że przemysł wydobywczy ropy, węgla i gazu ziemnego stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek formie podatku węglowego mówiąc, że poważnie zagrozi on gospodarce i doprowadzi do utraty tysięcy miejsc pracy. Największe koncerny wydobywające paliwa kopalne ostrzegły też, że podatek od emisji dwutlenku węgla uczyniłby ich firmy mniej konkurencyjnymi na rynku międzynarodowym. Jednakże kilka koncernów, w tym ExxonMobil, które niegdyś sprzeciwiały się pomysłowi, teraz mówią, że byłyby skłonne go poprzeć, jeśli pieniądze zebrane przez podatek węglowy wrócą do konsumenta, a nie tylko staną się dodatkowym obciążeniem podatkowym.
Alan Jeffers, rzecznik ExxonMobil, firmy wydobywającej najwięcej gazu ziemnego w USA, powiedział w rozmowie z „The Fiscal Times”, że chciałby najpierw zobaczyć konkretną propozycję, zanim przyjmie w jej sprawie stanowisko. Podkreślił ponadto, że Kongres nie może kierować ustawy przeciwko konkretnemu sektorowi przemysłu, gdy szuka pieniędzy na załatanie deficytu, a nowy podatek powinien być „neutralny dla gospodarki”.
Jak na razie pojawiła się tylko jedna propozycja wprowadzenia podatku węglowego, która nie zakłada, że całość wpływów trafi do budżetu. Pod koniec sierpnia demokrata Jim McDermott, członek Izby Reprezentantów i Komisji Podatkowej (United States House Committee on Ways and Means) zaproponował ustawę (Managed Carbon Price Act) nakładającą na głównych producentów ropy, węgla i gazu obowiązek zakupu pozwoleń na emisję dwutlenku węgla od Ministerstwa Skarbu. Ceny pozwoleń na emisję byłyby podnoszone co pięć lat. Celem propozycji byłoby obniżenie emisji CO2 o 80% do roku 2047 w stosunku do roku 2005. Przychody z opłaty za emisje byłyby w trzech czwartych zwracane podatnikom, jako rekompensata wzrostu cen, a pozostałe 25% przeznaczone byłoby na zmniejszenie deficytu budżetowego.
„Nie możemy dłużej ignorować klimatycznych i budżetowych problemów naszego kraju, a dobrze zaprojektowany podatek węglowy może pomóc rozwiązać obie kwestie w sposób, który pomoże gospodarce i zapewni znaczące obniżki emisji” powiedział McDermott w wywiadzie z „The Fiscal Times”. Dodał też, że celowo zaproponował swoją ustawę przed wakacjami Kongresu, aby rozpocząć dyskusję na temat projektu, co pozwoliłoby opracować najlepsze rozwiązanie zanim Kongres zajmie się kwestią reformy podatków.
Według badań Ośrodka Badań i Analiz Kongresu (Congressional Research Service), opublikowanych zaraz po przedstawieniu propozycji McDermotta, wprowadzenie podatku węglowego w wysokości 20 dolarów za tonę dwutlenku węgla pozwoliłoby uzyskać przychód pozwalający obniżyć deficyt budżetowy o 12-50% (zależnie od przyjętego scenariusza fiskalnego) przez następne dziesięć lat.
Pomysł, aby ograniczyć deficyt budżetowy poprzez wprowadzenie podatku węglowego popiera wielu ekonomistów po obu stronach sceny politycznej, od konserwatystów, takich jak Martin Feldstein, Glenn Hubbard i Gregory Mankiw, po lewicowego Roberta Stavinsa. „Wygląda na to, że dojrzeliśmy już do dyskusji. Prezydentowi zależy zarówno na podniesieniu dochodów podatkowych, jak i na przeciwdziałaniu globalnemu ociepleniu. Podatek węglowy pozwala upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.” – powiedział Gregory Mankiw, ekonomista z Harvardu, który doradzał Mittowi Romneyowi podczas jego kampanii prezydenckiej.
Nie należy jednak zapominać, że dodanie nowej daniny podatkowej w połączeniu z podwyższeniem pozostałych, co wynika z wygaśnięcia ulg prezydenta Busha, będzie trudnym wyzwaniem dla administracji w Waszyngtonie. Powiązany w partią republikańską lider ruchu antypodatkowego Grover Norquist konsekwentnie sprzeciwia się podatkowi węglowemu mówiąc, że każde podwyższenie podatków nałoży dodatkowy ciężar na rodziny z klasy średniej. „Dodanie dowolnego dodatkowego podatku, czy to w formie VATu, czy podatku od energii, oznacza po prostu podniesienie podatków nawet, jeśli towarzyszy temu obniżenie niektórych innych obciążeń podatkowych.”
Aby uniknąć problemu regresywnego charakteru podatku węglowego i jego mocniejszego obciążenia rodzin o niskich dochodach część pieniędzy wpływających z podatku powinna być dystrybuowana po równo pomiędzy obywateli w formie comiesięcznego „zielonego czeku”, a zatrzymywana przez państwo część powinna zostać w stosunku 1:1 zrekompensowana obniżeniem innych podatków.
Tłumczenie Bernard Swoczyna
Na podstawie: The Fiscal Times








