Artykuly

Początek końca podmiejskiej Ameryki

Przez wiele dziesięcioleci Amerykanie
konsumowali z każdym rokiem coraz więcej energii, budowali coraz większe domy i
przejeżdżali coraz więcej mil. Jednak te trendy należą już dzisiaj do
przeszłości.

Po drugiej wojnie
światowej Stany Zjednoczone doznały bezprecedensowego wzrostu konsumpcji.
Wszystko co tylko można było zmierzyć – rosło.  Co roku, przez dekady, obszar wielkości całego
stanu Rhode Island (około 3000 km2) był równany z ziemią, aby zrobić
miejsce na nowe podmiejskie osiedla mieszkaniowe. Ameryka przybierała swój obecny
kształt.

W tym samym czasie można było zaobserwować
trzy nieubłagane trendy u podnóża społecznej piramidy. Po pierwsze, Amerykanie
zużywali każdego roku w swoich domach coraz więcej energii na ogrzewanie i
klimatyzację (czasem marnotrawnie, czasem nie), kupowali coraz więcej sprzętu
domowego, dodawali telewizory, komputery i telefony. Roczne zużycie energii
elektrycznej na mieszkańca wzrosło z 4000 kWh do 13000 kWh na początku obecnego
wieku. Po drugie, potrzebowali oni więcej energii, ponieważ ich domy stały się
olbrzymie. Przeciętny metraż domu wzrósł z około 140 m2 do ponad 200
m2 w połowie minionej dekady. Po trzecie, rozległa zabudowa
przedmieść zmuszała mieszkańców Ameryki do przejeżdżania rocznie coraz większych
dystansów. W latach 1960-tych Amerykanie przejeżdżali łącznie 1,15 mld
kilometrów rocznie. Do roku 2000 ta liczba osiągnęła 4,4 mld kilometrów. W roku
2007 samochody przejechały łącznie rekordowe 4,8 mld kilometrów.

Ten nieustający wieloletni trend dobiega obecnie końca. W zeszłym tygodniu,
reporter Associated Press Jonathan Fahey doniósł, że konsorcjum badawcze
przemysłu energetycznego Electric Power Research Institute (EPRI), przewiduje
że zapotrzebowanie
na energię elektryczną spadnie w ciągu następnych 10 lat
. Fahey pisze, że
od 1980 do 2000 roku popyt na energię rósł w tempie 2,5% rocznie. W latach 2000
do 2010 wzrost zwolnił do 2%. W ciągu nadchodzących 10 lat EPRI przewiduje
spadek popytu w tempie pół procenta rocznie. Główną przyczyną tego spadku jest mniejszy
średni metraż domów budowanych w ostatnich latach. Przeciętna powierzchnia
użytkowa nowych domów budowanych w 2010 roku spadła o 12 metrów kwadratowych w
porównaniu z 2007 rokiem.

Podobnie, ilość przejechanych rocznie kilometrów spadała w latach 2008 i 2009,
pomimo spadku cen paliwa. W 2010 Amerykanie jeździli trochę więcej, ale do tej
pory w obecnym roku znów mniej. Innymi słowy, wzrost ilości przejechanych
kilometrów został zahamowany. Te zmiany są jeszcze bardziej ewidentne kiedy
porównamy ilość przejechanych kilometrów na osobę. W przeliczeniu na jednego
mieszkańca Amerykanie jeżdżą coraz mniej od prawie dziesięciu lat. Przy cenach
paliwa wspinających się powoli do rekordowych poziomów, możemy oczekiwać, że
tendencja spadkowa będzie się utrzymywać.

Wzięte razem, koniec wzrostu prywatnej
konsumpcji energii elektrycznej oraz ilości podróżowanych kilometrów stanowią
doniosły sygnał. Mianowicie Stany Zjednoczone zmieniają się, a raczej już się
zmieniły i dane statystyczne już to odzwierciedlają. Wzrost wielkości domów,
popytu na elektryczność i pokonywanych rocznie dystansów były cechami epoki rozwoju
przedmieści. Były to statystyki nieokiełznanej rozbudowy miast i związanego z
tym wzrostu gospodarczego. Nasuwa się pytanie: co będzie teraz, kiedy ten do
niedawna nieubłagany marsz się zatrzymał? Ameryka potrzebuje nowego modelu
dobrobytu, który nie wymaga wzrostu gospodarczego i coraz większych zastrzyków
energii z paliw kopalnych. Jest to wielkie wezwanie dla naszej generacji, które
wciąż nie jest uwzględnione przez polityków w Waszyngtonie, zarówno tych którzy
popierają zielone miejsca pracy jak i ich przeciwników.

Tłumaczenie: Irek Zawadzki

pl Źródło: The
Atlantic

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly