Na pewno jesteście już świadomi narastającego zagrożenia dla orangutanów żyjących w puszczach Borneo i Sumatry, które kurczą się w wyniku karczowania lasów i zajmowania ich terenów pod uprawy palm olejowych. Tempo wylesiania i utrata habitatów są tak szybkie, że niektórzy naukowcy przewidują, że pierwszą małpą naczelną, która za naszych czasów stanie się gatunkiem wymarłym to orangutan.
Yale Environment 360 opublikowała problemy, z którymi stykają się organizacje próbujące pomóc orangutanom. Jest bardzo wiele osieroconych małych orangutanów, a nie ma już dzikich miejsc, w których można je bezpiecznie umieszczać.
Liczby pokazujące utratę habitatów są porażające. W ostatnich 20 latach bezpieczne obszary skurczyły się o ponad 50 procent, obejmując już tylko 70 tysięcy kilometrów. Na samej Sumatrze, gdzie na wolności wciąż jeszcze żyje 6500 orangutanów, od roku 1975 wycięto 90 procent lasów.
Rhett Butler z Mongabay wskazuje, że w centrach opieki znajduje się obecnie ponad 2000 orangutanów, ale na każdego z nich przypada co najmniej sześć, które zostały zabite lub sprzedane przez handlarzy zwierząt.
Butler zauważa, że, pomimo wszystkich trudności, handel zwierzętami daje się kontrolować. Jednak plantacje palm olejowych są dużo gorsze. Michelle Desilets, dyrektor wykonawczy Orangutan Land Trust, zauważyła zmiany około 5 lat temu. Pozostałe fragmenty lasów są coraz mniejsze, przez co dzikie orangutany głodują, co zmusza je do wypraw na tereny plantacji palm, gdzie zaspokajają głód młodymi pędami palm, niszcząc drzewa, zanim te dojrzeją.
Zarządcy plantacji postrzegają dzikie orangutany jako niszczące ich polny szkodniki, płacą więc 10-20 dolarów za każdego zabitego orangutana – silna zachęta dla biednych pracowników najemnych. W przeciwieństwie do społeczeństw Zachodu, większość mieszkańców wsi na Borneo i Sumatrze nie postrzega orangutanów jako istot zasługujących na ochronę, ale jako niszczące uprawy szkodniki.

„Nasz zespół ratunkowy zaczął dostawać wiadomości o orangutanach wchodzących na zasiedlone przez ludzi tereny,” mówi Desilets. „Znajdowaliśmy orangutany zatłuczone na śmierć pałkami i stalowymi prętami, posiekane maczetami, pobite do nieprzytomności i pogrzebane żywcem, oblewane benzyną i podpalane. Od roku 2004, coraz więcej orangutanów w naszych centrach jest ratowanych z rejonów bliskim plantacjom palm olejowych, a ponad 90 procent osieroconych małych dzieci poniżej 3 roku życia pochodzi właśnie z tych rejonów – ich rodzice zginęli, szukając dla nich pożywienia”.
Co może zrobić ktoś żyjący dosłownie po przeciwnej stronie świata? Można wspomóc organizacje pomagające orangutanom (Orangutan Outreach , Centre For Orangutan Protection , The Nature Conservancy można też wywierać każdą możliwą presję konsumencką, biznesową i polityczną, wymuszając na firmach prowadzenie plantacji w sposób zrównoważony, lub zaprzestanie korzystania z oleju palmowego i poszukiwanie substytutów.
To drugie jest szczególnie istotne, bo, wg danych WWF, jedynie 1 procent wszystkich plantacji olejowców jest prowadzonych zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.
Co będzie dalej? Czy ekspansja plantacji będzie trwać, las tropikalny znikać, a orangutany będziemy mogli zobaczyć już tylko w niewoli? Czy znajdziemy substytuty, wprowadzimy regulacje, ograniczymy plantacje palm i pozwolimy orangutanom przeżyć?
więcej w Treehugger









