Nigeria, czołowy producent ropy w Afryce, cierpi na paraliż władzy, który zagraża próbom uspokojenia sytuacji w roponośnej delcie Nigru i opóźnia kluczowe reform ekonomiczne. Prezydent leży złożony chorobą w saudyjskim szpitalu.
Najludniejszy kraj Afryki od prawie dwóch miesięcy de facto nie ma prezydenta, bo 58-letni Umaru Yar’Adua poleciał do Arabii Saudyjskiej leczyć dolegliwości serca. Ponieważ nie przekazał czasowej władzy wiceprezydentowi, Goodluckowi Jonathanowi, jego zastępca nie może w pełni sprawować uprawnień prezydenckich.
Od czasu wyjazdu Yar’Adua, Nigeryjczyk został oskarżony o próbę zamachu bombowego na samolot linii Northwest Airlines lecący do Detroit, a muzułmanie zaatakowali żołnierzy w mieście Bauchi na północy kraju i chrześcijan w centralnie położonym mieście Jos. Pojawiają się również napięcia w procesie pokojowym, który Yar’Adua zapoczątkował w delcie Nigru, gdzie ropę wydobywają takie firmy jak Royal Dutch Shell i Exxon Mobil. Nigeria jest piątym co do wielkości źródłem importu ropy dla USA.
„Obawiamy się wpadnięcia w kryzys konstytucyjny”, powiedział Rotimi Akeredolu, prezes Nigeryjskiego Stowarzyszenia Prawników podczas w wywiadu udzielonego w stolicy kraju, Abudży. „To niebezpieczne biorąc pod uwagę nasze przeszłe doświadczenia z zamachami stanu”.
Od czasu uzyskania rzez Nigerię, dawną kolonię brytyjską, niepodległości w 1960 roku, wojskowi obejmowali władzę sześciokrotnie. Zaraz po dekolonizacji wybuchła wojna domowa.
Niepewność wywołana przez absencję Yar’Adua zaczyna szkodzić drugiej co do wielkości afrykańskiej gospodarce, powiedział Bismarck Rewane, prezes Financial Derivatives Co, firmy doradczej z Lagos. „Ze względu na jego nieobecność inwestorzy wstrzymują się z decyzjami”.

Na działania prezydenta czekają między innymi takie decyzje ekonomiczne jak wycofanie subsydiów do paliwa, nowa ustawa o wydobyciu ropy i przeprowadzenie przez parlament budżetu na 2010 rok.
Przewodniczący sądu najwyższego Dan Abutu powiedział, że 22 stycznia wyda wyrok w sprawie uznania Yar’Adua za niezdolnego do sprawowania władzy. To otworzyłoby drogę do prezydentury Jonathanowi.
„Nie-delegowanie władzy doprowadziło do zawieszenia kilku istotnych decyzji i pewnego paraliżu administracji”, powiedział Nnamdi Obasi, analityk International Crisis Group ds. Zachodniej Afryki, rezydujący w Abudży.
Opozycja i grupy obywatelskie pod wodzą laureata literackiej nagrody Nobla, Wole Soyinka, demonstrowali w zeszłym tygodniu w Abudży, domagając się ustąpienia Yar’Adua. „Wystarczy” i „Umaru, gdzie jesteś”, głosiły niektóre transparenty trzymane przez demonstrantów.
Protesty miały miejsce w dzień po tym, jak Yar’Adua udzielił wywiadu BBC, by rozwiać plotki jakoby umarł lub był sparaliżowany.
Z ponad 140 milionami mieszkańców i 250 grupami etnicznymi, Nigeria jest niemal równo podzielona na głównie muzułmańską północ i w większości chrześcijańskie południe. W kraju często wybuchają zamieszki na tle politycznym, etnicznym i sekciarskim.
Human Rights Watch podał w środę, powołując się na wiarygodne raporty, że w ciągu trzydniowych zamieszek pomiędzy muzułmanami i chrześcijanami w mieście Jos zginęło przynajmniej 216 osób.
Yar’Adua, muzułmanin z północy, zdobył prezydenturę po kontrowersyjnych wyborach w 2007 roku. Jego inauguracja oznaczała pierwsze w historii Nigerii przekazanie władzy jednej administracji cywilnej przez drugą.
Jego nieobecność wzmaga obawy, że wojskowi mogą znów zechcieć sięgnąć po władzę.
„Dryf rządu i publiczne niezadowolenie, które on budzi to sytuacja mogąca stanowić pokusę dla ambitnych oficerów”, powiedział Obasi z brukselskiej International Crisis Group.
Sytuacja grozi obaleniem kruchego pokoju w delcie Nigru, który jest największym sukcesem jego administracji.
Amnestia Yar’Adua dla partyzantów ogłoszona w ubiegłym roku i jego obietnica uwzględnienia żądań region, by większy odsetek przychodów ze sprzedaży ropy pozostawał na miejscu, znacząco ograniczył liczbę zbrojnych ataków, które w ostatnich trzech latach zredukowały nigeryjską produkcję ropy o jedną czwartą.
Ruch na Rzecz Wyzwolenia Delty Nigru podał, że w ubiegłym miesiącu przeprowadził atak na rurociąg, jako „ostrzeżenie” przed zawieszeniem rozmów pokojowych.
Trzech obywateli brytyjskich i jeden Kolumbijczyk, którzy pracowali przy projekcie Shella, zostało 12 stycznia porwanych w pobliżu naftowego centrum Port Harcourt. Przetrzymywano ich tydzień. Było to pierwsze porwanie cudzoziemców od lipca, podczas gdy w najgorszym momencie 2007 roku średnio zdarzało się jedno porwanie tygodniowo.
Pozwolenie wiceprezydentowi Jonathanowi na zastąpienie Yar’Adua może wywołać nowe napięcia z powodu polityki rządzącej Ludowej Partii Demokratycznej, by dzielić prezydenturę pomiędzy głównie muzułmańską północ i chrześcijańskie południe. Przekazanie władzy Jonathanowi, chrześcijaninowi z delty Nigru może podgrzać napięcia, ponieważ człowiek z południa zakończyłby kadencję należną przedstawicielowi północy.
„Prawdziwy kryzys, który może się pojawić, to kryzys sukcesji”, napisał Sebastian Spio-Garbrah z nowojorskiej Eurasia Group w raporcie dla klientów datowanym na 14 stycznia.
Źródło Onet









