ArtykulyPowiązania

Ostry bojkot

stacja paliwBrytyjski koncern paliwowy, który od ponad miesiąca nie radzi sobie z
potężnym wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej, ma kolejny problem –
informuje gazeta.pl. Tysiące wściekłych amerykańskich internautów
wzywają do bojkotu BP i jego stacji benzynowych.

Walka z wyciekiem, do którego doszło po pożarze i zatonięciu platformy naftowej pod koniec kwietnia, wreszcie zaczyna przynosić rezultaty. Inżynierom BP udało się częściowo zatkać źródło wycieku i odpompować zeń wczoraj na tankowiec 10 tys. baryłek.

Ropa jednak dalej trafia do morza, a BP szuka skutecznego sposobu, by zatkać wyciek całkowicie. – Jest jeszcze wiele do zrobienia – mówił wczoraj adm. Thad Allen nadzorujący akcję ratunkową z ramienia rządu.

Za to wojnę w internecie koncern przegrał już na całym froncie. „Dziś wszyscy nienawidzimy BP” – pisze jeden z blogerów, podsumowując sondaż Rasmussen Institute, z którego wynika, że złe zdanie o brytyjskim koncernie ma aż trzy czwarte Amerykanów. W amerykańskiej blogosferze BP od tygodni stoi pod pręgierzem, często padają niecenzuralne słowa. Często mowa jest też o chciwości nafciarzy i łamaniu przez nich przepisów.

Na Facebooku do grupy Boycott BP (Bojkotuj BP) należy już 400 tys. osób, codziennie przybywa kilkadziesiąt tysięcy nowych. „Bojkotujcie BP na całym świecie, na zawsze” – głosi napis pod przekreślonym na czerwono logiem koncernu. Do tego wskazówka, by bojkotować także należące do BP marki, jak Castrol (producent olejów), Aral czy Amoco (sieci stacji benzynowych).

„To szokujące, jak długo BP za pieniądze omijała przepisy ekologiczne” – pisze jedna z internautek.

Pod spodem linki do blogów i portali, na których demaskowane są szachrajstwa koncernu. Profile ze zwrotem „nienawidzę BP” mają po kilka tysięcy użytkowników. Podobnie jak profil grupy aktywistów ekologicznych domagających się, by rząd przejął aktywa BP. „Panie Prezydencie, niech pan wypie…li stąd BP i przekaże akcję ratunkową marynarce wojennej” – wzywa Obamę internauta znad Zatoki Meksykańskiej, który desperacki apel nagrał na wideo i wrzucił na YouTube.

Podobnych filmików są tysiące. To relacje z demonstracji przeciwko koncernowi czy zdjęcia oblepionych ropą ptaków i żółwi. Internauci śpiewają o katastrofie piosenki. Najczęstszym refrenem jest „BP sucks!” (BP jest do d…).

BP rzucił się do kontrofensywy i w zeszłym tygodniu wykupił czas reklamowy w stacjach TV. – Ta katastrofa nie miała prawa się zdarzyć. Bierzemy za nią pełną odpowiedzialność – przepraszał spokojnym głosem prezes BP Tony Hayward, zapewniając przy tym, że za usuwanie skutków katastrofy koncern będzie płacił z własnej kasy.

Puszczany na okrągło od czwartku klip kosztował koncern 50 mln dol., ale nastrojów nie ostudził. Wprost przeciwnie – jeszcze bardziej rozzłościł Amerykanów. Barack Obama oświadczył, że koncern zamiast pakować pieniądze w spoty powinien zbierać je na odszkodowania dla ludzi, którzy przez wyciek ropy stracili pracę.

– Niech nawet nie próbują na nich oszczędzać – pogroził prezydent. Tabloidy z miejsca ochrzciły Haywarda mianem „najbardziej znienawidzonego i zarazem zagubionego człowieka w USA”.

Tymczasem widać już pierwsze efekty kampanii przeciwko BP. – Zatankowałbym u nich tylko wtedy, gdyby to była jedyna stacja benzynowa w promieniu 30 mil i ktoś przyłożyłby mi pistolet do głowy – mówi dziennikarzom lokalnego dziennika z Virginii jeden z kierowców.

– Po tym popisie niekompetencji po prostu nie pojadę na ich stację – dodaje inny kierowca z Wisconsin. Przed stacjami w dużych miastach odbywają się demonstracje. Całe USA obiegły zdjęcia z Manhattanu, gdzie wandale oblali farbą znak z logiem BP przy jednej ze stacji. – To nic w porównaniu z tym, co zrobił BP, który zniszczył cały region – mówi nowojorskiej gazecie „Daily News” jeden z przechodniów.

Eksperci od rynku paliw przestrzegają jednak, że bojkot zaszkodzi nie tyle koncernowi, co małym amerykańskim firmom, które prowadzą stacje BP na zasadzie franszyzy. Z kolei brytyjscy przedsiębiorcy poważnie obawiają się, że bojkot stacji benzynowych rozszerzy się na inne brytyjskie produkty.

Tymczasem nad Zatoką wyłania się obraz prawdziwych spustoszeń dokonanych przez plamę ropy. Naliczono już setki martwych ptaków, szacunki mówią o tysiącach śniętych ryb. Plama ropy zaszkodzi też sargassom – wielkim skupiskom pływających glonów, które są siedliskiem wielu gatunków morskich zwierząt. Ekolodzy twierdzą, że potrzeba lat, jeśli nie dekady, aż przyroda nad Zatoką Meksykańską się odrodzi.

pl Źródło: EkoNews

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly