ArtykulyNegocjacje klimatyczne

Osiągnięcie pełnego porozumienia klimatycznego w Kopenhadze mało prawdopodobne, ostrzega de Boer

Yvo de Boer, Sekretarz Wykonawczy Ramowej Konwencji NZ ds. Zmian Klimatu, wyraził w środę swoje wątpliwości odnośnie możliwości ustowienia na grudniowym spotkaniu w Kopenhadze nowego porozumienia klimatycznego.

„Nie wydaje mi się możliwe, byśmy w okresie od dzisiaj do końca rozmów w Kopenhadze ustalili wszystkie szczegóły porozumienia dotyczącego naszej długoterminowej odpowiedzi na zmiany klimatu”, powiedział de Boer.

„Będziemy pracować dalej po Kopenhadze”, dodał na konferencji prasowej podczas ostatniej rundy rozmów.

„Tym, co mam nadzieję ujrzeć w rezultacie rozmów w Kopenhadze, to stworzenie dobrych ram porozumienia klimatycznego, odpowiadających tak wielu krajom, jak to tylko możliwe, tak, abyśmy mieli solidne podstawy, na których moglibyśmy budować dalsze działania”.

Patrząc na stan negocjacji, de Boer wyrażał żal, że kraje uprzemysłowione są wciąż dalekie od zobowiązań redukcji gazów cieplarnianych do roku 2020, na poziomie wymaganym przez naukowców. Dodał też, że widzi możliwości osiągnięcia porozumienia względem redukcji światowych emisji do połowy stulecia.

climate change negotation

Maraton negocjacyjny rozpoczął się na Bali w Indonezji w grudniu 2007 roku i był kontynuowany w zeszłym roku w Poznaniu, z licznymi pomniejszymi zjazdami po drodze (jak obecny w Bonn). Wszystko po to, by ustalić plan walki ze zmianami klimatu przed rokiem 2012, w którym wygasną zobowiązania wynikające z Protokołu z Kioto.

Niestety, rozmowy grzęzną wśród niezgody, kto powinien wziąść na siebie ciężar redukcji emisji. Linia podziału przechodzi głównie pomiędzy krajami bogatymi i biednymi, ale podzielone są także kraje bogate.

Trzydziestostronicowy szkic tekstu negocjacyjnego rozrósł się już do ponad 200 stron, które trzeba będzie okroić podczas przyszłych spotkań tak, aby w ogóle dało się z tekstem pracować.

Cztery kwestie, o których wspomniał De Boer to: cele dotyczące redukcji emisji przez kraje uprzemysłowione; wysiłki rozwijających się gigantów (szczególnie Chin i Indii) w celu ograniczenia wzrostu ich emisji; fundusz na pomoc biednym krajom w przystosowywaniu się do zmian klimatu i ograniczania wzrostu ich własnych emisji oraz „struktura zarządzania” przyszłego traktatu.

„Myślę, że jeśli Kopenhaga wyklaruje te cztery punkty, to później pozostanie już tylko samo uzgodnienie szczegółów, a nie powtarzanie zasadniczych rozmów”, powiedział de Boer.

Wśród gorących tematów w rozmowach klimatycznych znajdują się porozumienia co do redukcji emisji do roku 2020. Rok ten stanowi pierwszy kamień milowy w procesie dalszego ograniczenia emisji do połowy stulecia.

„Wciąż jesteśmy bardzo, bardzo daleko od ambitnych scenariuszy IPCC (Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu) dotyczących redukcji emisji, które są wskazaniami tego, co kraje uprzemysłowione powinny zrobić, aby zapobiec poważnym wpływom zmian klimatu”, dodał de Boer.

Odniósł się tu do przełomowego raportu z 2007 roku, w którym IPCC zaproponowało pakiet scenariuszy przeciwdziałania zmianom klimatu. Jeden z nich zakładał redukcję emisji przez kraje uprzemysłowione o 25 – 40 procent w porównaniu z rokiem 1990. Cel ten miał być osiągnięty do roku 2020.

Na koniec de Boer dodał, że pomimo jego „ogromnej wiary” w rozmowy, „nie wydaje mi się, aby w Kopenhadze osiągnięte zostało porozumienie ograniczające światowe emisje gazów cieplarnianych o 80 procent do roku 2050, choć koniec końców właśnie tego potrzebujemy”.

ang więcej w Terradaily

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly