Na mniej niż 100 dni przed konferencją klimatyczną ONZ w Kopenhadze, sekretarz generalny Narodów Zjednoczonych Ban Ki Mun zebrał na jeden dzień około stu szefów państw i rządów, by dać impuls polityczny negocjacjom,.
Prezydent Francji, Nicolas Sarkozy uważa, że negocjacje „utknęły w martwym punkcie”. Sarkozy zaproponował, aby przywódcy krajów najbardziej rozwiniętych gospodarczo spotkali się w listopadzie, by omówić jeszcze przed Kopenhagą kwestie związane ze zmianami klimatycznymi. Szczyt w Kopenhadze ma na celu wynegocjowanie nowego traktatu klimatycznego, który zastąpiłby wygasający w 2012 roku protokół z Kioto. Celem dzisiejszego szczytu było przyspieszenie procesu opracowywania tego traktatu.
– Mając na uwadze, jak złożone są te negocjacje, widzimy potrzebę nowego szczytu przed Kopenhagą – oświadczył Sarkozy. Jego zdaniem listopadowy szczyt pozwoliłby krajom, które emitują najwięcej zanieczyszczeń, „na przedstawienie jaśniejszych zobowiązań, aby zapewnić powodzenie w Kopenhadze”.
Chiny, korzystające głównie z elektrowni węglowych, są obecnie
głównym światowym emitentem dwutlenku węgla do atmosfery, a za nimi
plasują się Stany Zjednoczone. Łącznie te dwa kraje emitują 40 proc.
gazów cieplarnianych na świecie.
Chiny zobowiązały się do – jak to określił chiński przywódca Hu Jintao – „znacznego” zredukowania wzrostu emisji dwutlenku węgla, żeby wziąć udział w światowej walce ze zmianami klimatu.
Prezydent Hu, stojący na czele państwa, które jest trzecią na świecie potęga gospodarczą i pierwszym trucicielem środowiska naturalnego, ogłosił, że Pekin „znacznie zredukuje do 2020 roku emisję dwutlenku węgla na jednostkę PKB w porównaniu z 2005 rokiem”.
Należy jednak zauważyć, że Chiny chcą ograniczyć emisje na jednostkę PKB, czyli, że emisje będą rosnąć
wolniej od PKB, które w ostatnich latach rosło średnio o 10 procent
rocznie…
Chiński przywódca zapowiedział, że jego kraj „zdecydowanie rozwinie energie odnawialne i energię jądrową”.
Agencja Reutera zauważa, że oferta Chin może wywrzeć nacisk na USA i
innych głównych emitentów gazów cieplarnianych na świecie w kierunku
ożywienia rozmów na temat nowych ustaleń w sprawie walki z globalnym
ociepleniem.
„Świat oczekuje od nas, że podejmiemy decyzję wobec zmian klimatycznych, kwestii, która rzutuje na przetrwanie gatunku ludzkiego i rozwój” – powiedział chiński prezydent.
Po raz kolejny wezwał kraje rozwinięte do wspierania państw rozwijających się poprzez przekazywanie środków finansowych i porad z zakresu „zielonych technologii” w celu walki z globalnym ociepleniem.
– Świat oczekuje od nas, że podejmiemy decyzję wobec zmian klimatycznych, kwestii, która rzutuje na przetrwanie gatunku ludzkiego i rozwój – powiedział. Po raz kolejny wezwał kraje rozwinięte do wspierania państw rozwijających się poprzez przekazywanie środków finansowych i porad z zakresu „zielonych technologii” w celu walki z globalnym ociepleniem.
Prezydent USA Barack Obama, apelując o podjęcie działań na świecie w walce ze zmianami klimatycznymi, podkreślił zaś, że niepowodzenie w rozwiązaniu tego problemu może w niedalekiej przyszłości doprowadzić do „nieodwracalnej katastrofy”. Obama przedstawił w przemówieniu działania swojej administracji na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy. Nie zaoferował jednak żadnych nowych propozycji, które mogłyby pomóc w doprowadzeniu do przełomu w rozmowach na temat nowego międzynarodowego układu w sprawie globalnego ocieplenia.
Premier Japonii Yukio Hatoyama wzywał podczas szczytu do utworzenia „sprawiedliwych i efektywnych międzynarodowych ram”, które pozwoliłyby wszystkim krajom na wprowadzenie redukcji gazów cieplarnianych. Oświadczył, że Japonia ma zamiar ograniczyć do roku 2020 emisję tych gazów o 25 proc. w porównaniu z rokiem 1990. Zapowiedział też, że jego kraj jest gotowy przekazać środki finansowe i pomoc techniczną, by pomóc biedniejszym krajom w zmniejszeniu ich emisji.
W przemówieniu otwierającym obrady Ban Ki Mun ostrzegł, że jeśli wielkość emisji gazów cieplarnianych nadal będzie rosła, społeczność międzynarodowa ma mniej niż 10 lat, aby uniknąć najgorszego scenariusza. Zdaniem szefa ONZ, przywódcy krajów rozwiniętych muszą jako pierwsi działać w kierunku powstrzymania globalnego ocieplenia. Jednocześnie wezwał też przywódców krajów rozwijających się, by przyspieszyli swoje wysiłki. – Wszystkie kraje muszą zrobić więcej – powiedział.
W ocenie Ban Ki Muna, „zmiany klimatyczne są zagadnieniem geopolitycznym i gospodarczym dominującym w XXI wieku, które zaburza światową równowagę rozwoju, pokoju i dobrobytu”.
Według sekretarza generalnego ONZ, „powodzenie porozumienia w Kopenhadze będzie oznaczało większy dobrobyt, bezpieczeństwo i sprawiedliwość”, a ewentualna porażka na konferencji w Kopenhadze będzie „moralnie niewybaczalna”.
Źródło: Onet










