ArtykulyPowiązania

O “wyrzucaniu pieniędzy w błoto”

Często słyszę krytykę rządowych subsydiów dla przemysłu produkującego
źródła energii odnawialnej jak turbiny wiatrowe lub panele słoneczne.
Argument wydaje się prosty i na pierwszy rzut oka logiczny: po co
wydawać pieniądze na nieopłacalne źródła odnawialne, skoro mamy do
dyspozycji tańszą energię z paliw kopalnych? Innymi słowy fundusze
wydane na OZE w obecnej sytuacji rynkowej to przysłowiowe „wyrzucanie
pieniędzy w błoto.”

Podobne racje powtarzane są szczególnie często w USA. Zwłaszcza po
głośnej upadłości firmy Solyndra, która otrzymała ponad pół miliarda
pożyczki od rządu federalnego, wielu komentatorów doszło do wniosku, że
rządowe wysiłki promowania technologii energetycznych są skazane na
porażkę. Często dla kontrastu przytacza się wydobycie gazu łupkowego,
jako przykładu technologii wdrożonej przez prywatny przemysł w
odpowiedzi na mechanizmy rynkowe i bez udziału wolno działającej
biurokracji.

Problem z tym ostatnim argumentem jest taki, że jest on po prostu nieprawdziwy.

Przełomy, który zrewolucjonizowały przemysł wydobycia gazu – szczelinowanie
hydrauliczne, nowe metody wykrywania pokładów i wiercenie poziome – stały się
możliwe dzięki działaniom rządowym.

Popularna legenda mówi, że uparta 20-letnia działalność Georga Mitchell’a, znanego inwestora biznesu naftowego i gazowego z Teksasu, pozwoliła osiągnąć przełom w wydobyciu gazu z łupków w pokładach Barnett. Pomimo dużego sceptycyzmu, nawet ze strony jego pracowników, Mitchell w ciągu 20 lat prób pokonał niezliczone przeszkody na drodze do opłacalnego wydobycia gazu. To w zasadzie prawda – jednak nie cała – bowiem stało się to możliwe dzięki pieniądzom amerykańskich podatników.

Szczelinowanie hydrauliczne – technologia użyta przez Mitchell’a – została po raz pierwszy wypracowana i zademonstrowana przez Departament Energii w 1977 roku. W ciągu następnych dwudziestu lat, Mitchell i inni ulepszali z pomocą agencji rządowych tą technologię, zmniejszając ilość zużywanych chemikaliów, co w końcowym efekcie znacznie zmniejszyło koszty wydobycia.

O samym potencjale gazu łupkowego Mitchell dowiedział się dzięki projektowi „Eastern Gas Shales Project”, spółki pomiędzy Departamentem Energii i kilkoma tuzinami uniwersytetów i firm, mającej na celu pokazanie możliwości wydobycia gazu z łupków oraz sposoby wykrywania niekonwencjonalnych złóż gazu. Pracujący dla Mitchell’a geolodzy, podczas poszukiwań obiecujących złóż gazu, korzystali w dużej mierze właśnie z wyników tych badań.

Mitchell osiągnął sukces głównie dzięki rewolucyjnym rozwiązaniom w technologiach odkrywania i tworzenia map złóż opracowanych głównie przez rządowe ośrodki badawcze. Te nowe technologie pozwoliły geologom na bardziej precyzyjne zlokalizowanie i zrozumienie budowy formacji łupkowych. W 1991 roku Mitchell poprosił o pomoc Gas Research Institute (finansowany wtedy z podatków od produkcji benzyny) oraz Departament Energii. Państwoty ośrodek badawczy Sandia National Laboratories dostarczył firmie Mitchell’a wiele przełomowych metod mikrosejsmicznych. Mitchell skorzystał też z metod trójwymiarowego obrazowania, wspieranych od dawna przez Departament Energii.

Następną krytyczną technologią, która pozwoliła na znacznie bardziej wydajne wydobycie gazu, była instalacja studni wiertniczych przystosowanych do odwiertów poziomych. Rząd amerykański wspierał i finansował innowacyjne metody wiercenia od lat 70-tych. W 1971 roku dwóch państwowych inżynierów, J. Pasini III i W. K. Orevby Jr., opatentowało pierwszą metodę wiercenia kierunkowego, która stała się prekursorem technologii wiercenia poziomego. Dziesięć lat później spółka Departamentu Energii z prywatnymi firmami odwierciła pierwszy szyb wiertniczy w łupkach dewońskich, co pozwoliło na wydobycie gazu równocześnie z wielu szczelin i szybów.

Departament Energii był też pionierem ulepszonych wierteł oraz metody wiercenia przy pomocy powietrza, co pozwoliło na wydajniejsze wydobycie gazu ze skał łupkowych. W 1991 roku, finansowany ze środków publicznych Gas Research Institute subsydiował pierwszy poziomy szyb Mitchell’a.

Powyższe fakty wyjaśniają dlaczego przemysł gazowy, w przeciągu niemal dwudziestu lat, zainwestował wielomilionowy kapitał w pionierskie i nie gwarantujące sukces metody wydobycia. Rząd federalny hojnie dotował wiercenia niekonwencjonalnych złóż gazu w latach 1980 i 1990-tych, kiedy gaz był tani. Rewolucja gazu łupkowego – która wybuchła pełną siłą pod koniec lat 90-tych, gdy cena gazu wzrosła – nie byłaby możliwa bez wieloletnich federalnych ulg podatkowych na niekonwencjonale wydobycie gazu w okresie wczesnych eksperymentów, kiedy rynek na gaz łupkowy jeszcze nie istniał.

Wkład rządu federalnego nie pomniejsza zasług i niesamowitej determinacji Mitchell’a. Jednak ważną lekcją z rewolucji gazu łupkowego jest to, że nie powinniśmy oceniać zbyt pochopnie państwowych inwestycji w przyszłościowe technologie. W latach 1978 do 2007 Departament Energii wydał 24 miliardy dolarów na badania dotyczące paliw kopalnych. Dodatkowe miliardy zostały wydane przez Gas Research Institute lub przeznaczone na ulgi podatkowe. W latach 1980 i 1990-tych, kiedy gaz był stosunkowo tani i łatwo dostępny na rynku, inwestycje te były szeroko krytykowane jako marnotrawstwo pieniędzy.

Bez względu na to, co dzisiaj myślimy na temat gazu łupkowego (a nie możemy zapominać o wpływie jego wydobycia na środowisko), nie ma wątpliwości, że wydane pieniądze podatników przyniosły liczącą się dywidendę ekonomiczną. Gaz łupkowy sprawi, że w najbliższej dekadzie Stany Zjednoczone zmienią się z importera w eksportera tego energetycznego surowca.

I chociaż szczegóły się różnią, podobną historię można napisać na temat energii nuklearnej, turbin gazowych, paneli słonecznych i turbin wiatrowych – w gruncie rzeczy na temat każdej istotnej technologii energetycznej od czasów drugiej wojny światowej. Dzieje się tak dlatego, gdyż sektor prywatny – zwłaszcza dzisiaj, w dobie szybko zmieniających się cen energii i nacisku ze strony udziałowców na szybkie zyski – nie jest w stanie zagwarantować poważnych, długotrwałych inwestycji niezbędnych do osiągnięcia wielkich przełomów technologicznych.

W Polsce dzisiaj dużo się mówi na temat potencjału gazu łupkowego na poprawienie krajowej sytuacji energetycznej i chociaż częściowego złagodzenia wzrostu cen energii. Wyobraźmy sobie jak wyglądałaby obecna sytuacja energetyczna całego świata i Polski, gdyby agencje amerykańskie uległy naciskom krytyków i zaprzestały inwestować dwadzieścia czy trzydzieści lat temu w nieopłacalne w tamtych czasach technologie? Ile kosztowałaby dzisiaj benzyna? Ile płacilibyśmy za elektryczność? Jakie byłyby perspektywy na najbliższe lata?

A kiedy już sobie odpowiemy na powyższe pytania i zrozumiemy, że polski gaz łupkowy – podobnie jak norweska ropa – zostanie wyczerpany wcześniej, niż się wielu ludziom wydaje (nie wspominając nawet o potencjalnych problemach dla środowiska i zmiany klimatu), to zrozumiemy, że dotacje dla rozwoju technologii odnawialnych źródeł energii absolutnie nie są – wbrew opiniom krytyków – „pieniędzmi wyrzuconymi w błoto”.

Źródło: Washington Post

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly