Artykuly

O globalnym ochłodzeniu

Kiedy w czerwcu nadeszło El Niño,
pomyślałem sobie że przynajmniej na kilkanaście miesięcy mamy spokój z
mitem „globalnego ochłodzenia”. Dziennik „Polska” udowodnił, jak płonne
były to nadzieje, publikując artykuł Tomasza Pompowskiego.

„Czeka nas globalne ochłodzenie”, pisze Pompowski.
I cytuje Jaya Lehra, „dyrektora ds. nauki” konserwatywnego think-tanku
Heatland Institute: „jesteśmy w okresie przejściowego chłodu, który
może przerodzić się w permanentne zimno […] i w żadnym wypadku nie
można mówić o ociepleniu klimatu”. Powodem ma być niska aktywność
słoneczna, „bowiem Słońce emituje energię z różnym natężeniem, a
zdaniem naukowców znajduje się w stanie tzw. słonecznego minimum”.

Obawiam się jednak, że tym razem nasi rodzimi „sceptycy” się
przeliczyli, bo krótkie trendy to broń obosieczna. Gdyby redaktor
Pompowski pisał pół roku wcześniej o genialnych duńskich uczonych,
którzy obalili teorię antropogenicznego globalnego ocieplenia, to być
może byłby w oczach opinii publicznej bardziej przekonujący.

Niestety dla niego, przepowiadanie oziębienia w momencie, gdy rozwija się co najmniej średnie El Niño, to strzał do własnej bramki. Efekt widzieliśmy w danych klimatycznych za czerwiec.
Jeszcze większą głupotą jest przepowiadanie oziębienia, jeśli wierzy
się w teorię Svensmarka… gdyż minimum słoneczne mamy już za sobą, a
aktywność słoneczna przez najbliższe 5-6 lat będzie rosnąć.

Dobrze by było jednak, gdyby osoby wieszczące nadchodzące
zlodowacenie na podstawie liczby plam słonecznych wyjaśniły skąd ten
brak korelacji:

Wykres 1

Wykres 2

Wykres 3

Bardzo jestem ciekaw, jak „sceptycy” będą sobie tłumaczyć rekordowe temperatury w nadchodzących miesiącach.

pl więcej w Doskonale Szare

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly