Chiny muszą jak najszybciej oddzielić swój wzrost gospodarczy od wzrostu emisji dwutlenku węgla tak, by możliwe było zapanowanie nad światowym poziomem emisji gazów cieplarnianych.
Badania przeprowadzone przez Britain’s Tyndall Center, Tao Wanga oraz Jima Watsona dotyczące zmian klimatu, dowodzą, że Chiny za pomocą odpowiedniej mieszanki zielonych źródeł energii, technologii składowania dwutlenku węgla oraz odpowiedniej polityki rozwoju mogą przetransformować swoją gospodarkę w „niskoemisyjną”.
Wang przyznaje, że zamiana największego emitera gazów cieplarnianych w kraj o zielonej gospodarce będzie wymagała odpowiednich technologii oraz pomocy finansowej z krajów uprzemysłowionych.
Wang i Watson uważają, że poziom emisji dwutlenku węgla, spowodowany działalnością Chin, powinien osiągnąć maksimum pomiędzy rokiem 2020 a 2030, ponieważ utrzymanie nagromadzonych emisji na akceptowalnym poziomie byłoby wyjątkowo trudne, gdyby emisja nadal rosła. Nie mówimy, że Chiny powinny natychmiast przestać emitować CO2, jednakże niezbędne jest złagodzenie bardzo stromej krzywej emisji.
Więcej informacji na temat badań można uzyskać na stronie Tyndall Center 
Urzędnicy oraz eksperci zajmujący się polityką walki ze zmianami klimatu uzgadniają stanowisko rządu w negocjacjach w celu zatwierdzenia szkicu nowego paktu do walki z globalnym ociepleniem, który powinien powstać do końca tego roku.
Chiny stanowią największe antropogeniczne źródło emisji dwutlenku węgla, głównego gazu cieplarnianego. Liczący 1.3 miliarda ludzi naród chiński produkuje 4 tony gazów cieplarnianych na jednego mieszkańca (z czego 2.5 tony na własne potrzeby a resztę na eksport). Dla porównania przeciętny Amerykanin produkuje 20 ton (i kolejnych kilka ton importuje w postaci towarów, m.in. z Chin).
Chiny są największym na świecie producentem energii z węgla (aż 80 procent energii jest tam pozyskiwane z opalanych węglem elektrowni, na co idzie ponad 40 procent światowego zużycia węgla).
Rząd chiński opracowuje sposoby transformacji do gospodarki niskoemisyjnej, jednakże plany te są znacznie mniej ambitne niż plany Wanga i Watsona.
„Jak mało jest mało?” – pyta Lu Xuedu, Chiński urzędnik zajmujący się polityką środowiskową, wypowiadając się na temat niskowęglowej gospodarki. „Aby zrobić to dobrze, a nie traktować jak pustego sloganu, nie będzie łatwo”.
Chińskie emisje węglowe mogą pozostać w akceptowalnych granicach, o ile dokonają radykalnej reorientacji systemu produkcji energii z brudnego węgla na jej czyste źródła, i skierują swoich coraz bogatszych konsumentów na ścieżkę mniej intensywnych węglowo domów i transportu, stwierdzili Wang i Watson.
Według różnych założeń na temat energii i rozwoju, gospodarka Chin do roku 2050 może wzrosnąć 8 do 13 razy względem obecnego jej rozmiaru, równocześnie trzymając się planów emisji węglowych.
Jednak, podczas gdy wielki rynek chiński może pomóc w rozpowszechnianiu się energii wiatrowej i słonecznej, inne wielkie wyzwania technologiczne, jak wychwyt i sekwestracja CO2 będą bardzo kosztowne i powinny w tym pomóc kraje bogate, uważa Watson.
To właśnie takie kwestie będą sednem negocjacji klimatycznych w grudniu w Kopenhadze.
„Nie mówimy, że Chiny powinny już teraz przyjąć sztywne cele emisji, tym, co jest potrzebne, to spowolnienie tempa wzrostu emisji. Zobowiązania Chin to nie będą po prostu liczby, to będzie oznaczać zmiany w infrastrukturze na bezprecedensową skalę, zmiany w społeczeństwie i zachowaniach i zmiany instytucjonalne”.
Raport można znaleźć na portalu Tyndall Centre
.
więcej w sciam









