Przejdź do treści
Środowisko · Klimat i pogoda

Pożary buszu w Australii – skutki dla ludzi i dzikich zwierząt

Pożar buszu w Australii na zboczu porośniętym eukaliptusami, gęsty dym nad koronami drzew
Spis treści

Pożary w Australii podczas Czarnego Lata objęły niemal 19 milionów hektarów buszu, a mimo to nie były największe w historii kontynentu. Jeden z wcześniejszych sezonów spalił obszar kilkukrotnie większy, tyle że głównie na niezamieszkanych terenach środkowej Australii. Czarne Lato wyróżniło się czymś innym. Ogień płonął miesiącami wzdłuż gęsto zamieszkanego wschodniego wybrzeża.

Czarne Lato i wcześniejsze katastrofy – jak duże były największe pożary w Australii?

Czarne Lato, czyli sezon 2019/20, przyniosło w całej Australii 15 344 pożary buszu, które strawiły łącznie 18 983 588 ha. Bilans ten pochodzi z zestawienia danych służb pożarniczych. Autorzy poprosili o nie bezpośrednio australijskie agencje leśne i strażackie. Najciężej ucierpiała Nowa Południowa Walia, która miała najwięcej pożarów, spalonej powierzchni, utraconych domów i ofiar spośród stanów w ostatnich 20 latach. Tamtejsza Rural Fire Service, oparta głównie na ochotnikach, walczyła z ogniem przez kilka miesięcy.

Wartości spalonej powierzchni są jednak różne. Różnice mają trzy przyczyny.

  • Zasięg geograficzny – część wartości dotyczy tylko Nowej Południowej Walii albo południowego wschodu, inne obejmują wszystkie stany i terytoria.
  • Rodzaj roślinności – zestawienia leśne pomijają zarośla, wrzosowiska i tereny trawiaste, które wchodzą do bilansu całego buszu.
  • Moment szacunku – wartości z najgorętszych tygodni powstawały, zanim ogień wygasł, a końcowe bilanse doliczyły pożary z ostatnich miesięcy sezonu.

Drugie rozróżnienie wymaga wyjaśnienia samego pojęcia. Busz to w Australii każdy teren porośnięty dziką roślinnością – od eukaliptusowych drzewostanów po suche zarośla. Pożar buszu to zatem pojęcie szersze niż pożary lasu.

Sama powierzchnia nie wyróżnia jednak Czarnego Lata. Sezon 1974/75 objął kilkukrotnie większy obszar, 117 mln ha, najmocniej w środkowej Australii. Mniej więcej połowa spalonych terenów była niezamieszkana. Najwięcej ofiar przyniosły z kolei pożary krótkie i lokalne. Czarna Sobota w Wiktorii w 2009 roku zabiła 173 osoby. Środa Popielcowa w 1983 roku pochłonęła 75 ofiar w Wiktorii i Australii Południowej. Czarne Lato wyróżniało się czasem trwania, bo przez miesiące płonęło wschodnie wybrzeże.

Skutki pożarów to ofiary, utracone domy i dym nad miastami

Bezpośredni bilans sezonu to 33 ofiary śmiertelne i 3113 zniszczonych domów. Nowa Południowa Walia ogłaszała stan nadzwyczajny. Mieszkańców nadmorskich miejscowości ewakuowano często w ostatniej chwili, gdy ogień odcinał drogi wyjazdowe.

Znacznie szerszy krąg osób dotknął dym. Według raportu Komisji Królewskiej dym nad dużą częścią wschodniej Australii mógł spowodować znacznie więcej zgonów niż płomienie. Odpowiada za to głównie pył PM2,5, czyli cząstki na tyle drobne, że wnikają głęboko w płuca. Jego stężenia w Sydney i Canberze przez wiele dni przekraczały normy jakości powietrza.

Koszty sięgają daleko poza strefę ognia. Ta sama komisja podaje, że szacunki skutków finansowych w skali kraju przekraczają 10 mld dolarów australijskich. Pożary dotknęły także ludzi, którzy ognia nie widzieli, w tym rolników bez pastwisk, pracowników turystyki z regionów wybrzeża i mieszkańców miast oddychających dymem.

Jak pożary zabijają dzikie zwierzęta?

Koala na osmalonym pniu eukaliptusa na pogorzelisku po pożarze buszu

Szacowane prawie 3 mld zwierząt to osobniki zabite albo pozbawione siedlisk. Według szacunku WWF-Australia liczba ta obejmuje 143 mln ssaków i 2,46 mld gadów. Do tego dochodzi 180 mln ptaków i 51 mln żab. Wynik jest prawie trzy razy wyższy od wcześniejszego szacunku ze stycznia. Ile z tych zwierząt zginęło? Naukowcy nie są w stanie tego podać.

Przyczyny śmierci dzielą się na dwie grupy.

  • Bezpośrednie – płomień, żar i dym zabijają zwierzęta, które nie zdążą uciec ani ukryć się w norze.
  • Pośrednie – na pogorzelisku brakuje pokarmu, wody i kryjówek, więc ocalali giną z głodu, odwodnienia albo od drapieżników na odsłoniętym terenie.

Koala jest wobec obu grup szczególnie bezbronna. Porusza się powoli, przed ogniem wspina się wyżej w koronę eukaliptusa, a żywi się niemal wyłącznie jego liśćmi. Gdy drzewostan spłonie, ocalały koala traci jednocześnie pokarm i schronienie. Tak było na Wyspie Kangura, gdzie ogień objął znaczną część siedlisk tamtejszych endemitów. Dla gatunków żyjących tylko w jednym miejscu utrata siedlisk bywa groźniejsza niż sam płomień.

Południowy wschód i północ – gdzie i kiedy płonie busz?

Największe zagrożenie dla ludzi dotyczy południowego wschodu, czyli Nowej Południowej Walii z Górami Błękitnymi i Wiktorii, gdzie zalesione zbocza sąsiadują z przedmieściami. Według danych australijskiej służby meteorologicznej szczyt zagrożenia przypada od grudnia do lutego w Wiktorii i południowej części Nowej Południowej Walii. Roślinność wysycha tam późną wiosną i latem.

Północ żyje w innym rytmie. Na Terytorium Północnym i w północnej części Australii Zachodniej szczyt przypada od czerwca do listopada. Płoną wtedy głównie sawanny. Przeważające tam pożary traw przechodzą szybko i rzadko zagrażają osiedlom. Część ognisk to kontrolowane wypalanie, prowadzone wcześnie w porze suchej, by ograniczyć ilość paliwa. Mapa zbiorcza, która zlicza wszystkie te ogniska, potęguje więc wrażenie, że płonie cały kontynent.

Skąd biorą się pożary buszu?

Pożary buszu są w Australii zjawiskiem naturalnym. Tamtejsza flora jest do nich przystosowana. Wiele eukaliptusów odrasta z pąków ukrytych pod grubą korą. Zapłon dają pioruny i działalność człowieka – od zaprószeń po iskrzące linie energetyczne. W typowych sezonach przeważały pożary wywołane przez ludzi. Według danych stanowej agencji środowiska Czarne Lato odbiegło od tego wzorca w Nowej Południowej Walii. Większość tamtejszych pożarów w tym sezonie wywołały pioruny.

O tym, czy sezon zamieni się w wielkie pożary, decydują warunki, a nie źródło zapłonu. Długotrwała susza wysuszyła krajobraz, przez co pioruny mogły wzniecać pożary. Ogień łatwiej się też rozprzestrzeniał. Suszę pogłębiła dodatnia faza dipolu Oceanu Indyjskiego, która ogranicza opady nad południowym wschodem kraju. Największe zagrożenie powstaje, gdy silne wiatry wieją z wnętrza kontynentu w stronę wybrzeża. W sezonie 2019/20 wskaźnik zagrożenia pożarowego lasów osiągnął najwyższą wartość od początku krajowych pomiarów.

Czy wobec tego fala podpaleń była mitem? Policyjne statystyki cytowane w mediach obejmowały wszystkie wykroczenia związane z ogniem, łącznie z łamaniem zakazu rozpalania ognisk. W Nowej Południowej Walii o umyślne podpalenie oskarżono 24 osoby z 183 objętych działaniami policji. Największe pożary zaczęły się od piorunów.

Zgodnie z danymi klimatycznymi Bureau of Meteorology na dużych obszarach Australii przybyło dni z ekstremalną pogodą pożarową. Sezon pożarowy też się wydłużył. Naukowcy łączą ten kierunek ze zmianą klimatu, która przyspiesza wysychanie paliwa, choć każdy pożar nadal potrzebuje konkretnego zapłonu.