Kiedy huragan Sandy przetaczał się przez Nowy York, Michael Oppenheimer, klimatolog i profesor Universytetu Princenton, stał nad brzegiem rzeki Hudson oglądając na własne oczy spełnienie się jego własnej prognozy.
Zaledwie osiem miesięcy wcześniej profesor Oppenheimer opublikował raport przewidujący, że niszczycielskie powodzie, które nawiedzały region Nowego Jorku raz na 100 lat, będą się powtarzać znacznie częściej – według jego szacunków co trzy do dwudziestu lat. Przyczyna? Wynikające z ocieplania się klimatu podnoszący sie poziom morza, coraz większa ilość energii i pary wodnej w atmosferze, coraz cieplejsza woda będąca „paliwem” huraganów i zmieniające sie kierunki ich wędrówek.
Jak napisał: „Nowy Jork jest teraz bardzo narażony na ekstremalne powodzie spowodowane przez huragany”
Przez ponad dwanaście lat, Oppenheimer i inni klimatolodzy ostrzegali przed ryzykiem wielkich sztormów i poważnych powodzi w Nowym Jorku. Opublikowany w 2000 roku rządowy raport na temat potencjalnych skutków globalnego ocieplenia na obszarze USA, literalnie ostrzegał przed taką możliwością.
Bardziej ostrożni naukowcy, jak np. Andrew Weaver z Kanadyjskiego Uniwersytetu Wiktorii, przestrzegają przed zrzucaniem całej winy za huragan Sandy na globalne ocieplenie. „Składniki tego sztormu są trochę ‘podgrzane’ przez zmianę klimatu, ale pokazanie bezpośredniego związku pomiędzy jednym huraganem a globalnym ociepleniem jest bardzo trudne”, mówi Weaver.
Niemniej, wielu klimatologów wskazuje na konkretne składniki huraganu Sandy, na które wzmocnienie których globalne ocieplenie ma wyraźny wpływ.
Po pierwsze, obserwujemy wzrost poziomu morza. Poziom wody wokół Nowego Jorku jest o 30 cm wyższy niż 100 lat temu.
Po drugie, temperatura wody w Atlantyku jest teraz około 1oC wyższa niż 100 lat temu. Ciepła woda jest motorem napędowym huraganów.
Po trzecie, Sandy podróżowała na wyjątkowo ciepłym Golfstromie.
Meteorolodzy obserwują też, że sezon występowania huraganów wydłuża się. Analiza przeprowadzona w 2008 roku stwierdziła, że sezon huraganów na Atlantyku zaczyna się wcześniej niż zwykle i trwa dłużej niż zwykle, choć nie stwierdziła bezpośredniego związku wydłużającego się sezonu z globalnym ociepleniem. Średnio na Atlantyku tworzy się rocznie 11 silnych tropikalnych sztormów zasługujących na własne imię. W poprzednich dwóch latach było takich sztormów odpowiednio 19 i 18. W tym roku, miesiąc przed końcem sezonu huraganowego, mamy już ich 19.
Po latach sporów, klimatolodzy i eksperci od huraganów doszli do zgody, że w miarę jak klimat się ociepla, ilość huraganów powinna spadać. Ale sztormy, które się rozwiną do poziomu huraganów będą mocniejsze i bardziej wilgotne.
Huragan Sandy bezprecedensowo skręcił ostro w lewo (na Zachód) w kierunku wybrzeża stanu New Jersey. Zwykle sztormy wędrując najpierw północ skręcają na wschód i kończą nie tworząc znaczących szkód nad wodą oceanu. Tym razem, mocny wyż nad Grenlandią zablokował drogę Sandy na północ i na wschód.
Jennifer Francis z Rutgers University, badająca wpływ ocieplającego się Atlantyku na ekstremalne wydarzenia pogodowe, pokazuje, że ocieplajaca się Arktyka odgrywa rolę w procesie tworzenia obszaru wysokiego ciśnienia nad Grenlandią.

To zdjęcie satelitarne NOAA z wtorku 30 października pokazuje supersztorm Sandy z centrum nad stanem Pennsylvania. Poza olbrzymimi spustoszeniami wybrzeży kilku stanów a zwłaszcza New Jersey i Nowy Jork, sztorm spowodował ponad 30-centymetrowe opady śniegu w stanie West Virignia. Na większych wysokościach spadło ponad 60 cm śniegu.
Naukowcy przestrzegający od wielu lat przed ryzykiem powodzi w Nowym Jorku, bili na alarm jeszcze głośniej rok temu, kiedy tropikalny sztorm Irene spowodował zamknięcie systemu metra i zatopienie dolnego Manhattanu. Niestety ostrzeżenia nie zmobilizowały władz miasta i stanu do działania. Po przejściu sztormu Sandy, w obliczu zalanych dzielnic, zatopionych tuneli komunikacyjnych, linii metra i zniszczonej infrastruktury, władze miasta podjęły pierwsze nieśmiałe kroki w kierunku przygotowania miasta na wypadek przyszłych klęsk powodziowych.
Gubernatotr stanu Nowy Jork, Andrew Cuomo, powiedział, że stan powinien rozważyć system wałów i barier przeciwpowodziowych w celu zabezpieczenia leżącego kilka stóp nad poziomem morza miasta i jego ośmiu milionów mieszkańców.
Administracja Cuomo planuje rozmowy z zarządem miasta i urzędnikami rządu federalnego na temat planu działania. Ze względu na związane z tym wysokie koszty zadanie może być niezmiernie trudne. Olbrzymie ruchome zapory blokujące przypływy morza, które według niektórych naukowców byłyby najlepszym zabezpieczeniem dla miasta, mogą kosztować około 10 miliardów dolarów. To bardzo dużo. Ale według ekspertów, biorąc pod uwagę co się stało podczas ostatniego sztormu, brak działań będzie jeszcze bardziej kosztowny.
Naukowcy przewidują, że poziom wody wokół Nowego Jorku – podnoszący się w ubiegłym wieku o mniej więcej 2,5 cm na dziesięć lat – będzie się podnosił w tempie znacznie szybszym w nadchodzących dziesięcioleciach. Tempo wzrostu poziomu wody może być rzędu 15cm na dziesięć lat. W połowie tego wieku poziom wzrośnie o około 60 cm w porównaniu z obecnym. W efekcie, obszar miasta objętych ryzykiem zniszczeń powodziowych znacznie się powiększy.
„Miasto jest niezmiernie podatne na niszczycielskie sztormy ze względu na jego położenie, a zmiany klimatu zwiększają to ryzyko”, mówi Ben Strauss, z instytutu Climate Central w Princeton, New Jersey. „Trzy z ostatnich dziesięciu największych powodzi, które nawiedziły dolny Manhattan od roku 1900, wystąpiły w ciągu ostatnich dwóch i pół roku! Ten fakt powinien dać ludzim trochę do myślenia.”
Przewidywania naukowców potwierdziły się w ubiegłym tygodniu z zastraszającą dokładnością: tunele metra wypełniły się wodą, dziesiątki tysięcy mieszkańców Manhattanu straciło dopływ elektryczności. Miasto zamarło.
Naukowcy obawiają się najbardziej, że kiedy tylko zniszczenia po ostatniej powodzi zostaną posprzątane, to opinia publiczna szybko o tym zapomni.
Podczas konferencji prasowej we wtorek, burmistrz Michael Bloomber i gubernator Andrew Cuomo potwierdzili, że ekstremalne wydarzenia pogodowe jak Sandy stwarzają coraz więcej problemów.
Bloomberg powiedział: „Jest jasne, że sztormy, których skutki odczuliśmy w ostanich latach, zarówno w naszym kraju jak i na całym świecie, są coraz groźniejsze. Nie wiem czy to jest globalne ocieplenie czy coś innego. Tak czy owak musimy się zająć rozwiązaniem tych problemów”.
Cuomo nazwał obserwowane zmiany „nową rzeczywistością”. „Ktokolwiek zaprzecza, że ostatnio nie zachodzą dramatyczne zmiany pogodowe, to zaprzecza on rzeczywistości. 100-letnie powodzie mamy teraz co dwa lata”.
Burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg jest znany na całym świecie z jego poparcia dla ochrony środowiska. Ale jak jeden były urzędnik administracji Bloomberga niedawno stwierdził, przejście od teoretycznych planów do praktycznych działań jest bardzo trudne. Ma on nadzieję, że ostatni sztorm pomoże zmienić ten stan rzeczy. „Mieliśmy do niedawna dużo szczęścia. Powinniśmy się przygotować na ryzyko, które zawsze istniało. Niestety, dopóki nie dotknie nas duża katastrofa, ludzie nie chcą za to płacić.”
Tłumaczenie: Irek Zawadzki
Źródło: www.sfgate.com, New York Times, www.biologicaldiversity.com, Weather Underground.








