Podczas, gdy na kontynencie europejskim dotychczas panowały pogodne wyże zsyłające nam tęgie mrozy, to na dalekiej północy wędrowały sobie mokre niże, które ściągały nad Arktykę wyjątkowo ciepłe powietrze. Jeden z takim monstrów znajduje się nad pograniczem Morza Norweskiego i Oceanu Arktycznego. Ciśnienie spadło w nim do 978 hPa, a to oznacza, że niż ma sporą moc.

Odchylenia temperatur w dniach 27.01.2010 – 02.02.2010 od interpolowanych średnich miesięcznych z okresu bazowego 1971-2000
Korzystają z tego mieszkańcy regionu, którzy traktują niż jak gigantyczny grzejnik. Nie ma się im co dziwić, ponieważ na norweskich fiordach temperatura wzrosła do 8 stopni. Nawet na najdalej wysuniętych na północ obszarach Skandynawii termometry, mimo nocy polarnej, pokazują 1-2 stopnie powyżej zera. Podobnie jest na Islandii, gdzie tegoroczna zima nie przynosi takich temperatur i ilości śniegu jak zazwyczaj. Temperatura mierzona na stacjach meteorologicznych potrafi zaskoczyć. W Akureyri, które często okupuje pierwsze miejsce na liście najzimniejszych miejsc na Islandii, temperatura wzrosła do aż 12 stopni. Na przestrzeni ostatnich 30 lat taka wartość temperatury była uznawana za normę w lipcu i sierpniu. Na śnieg nie mają co liczyć także mieszkańcy stolicy Islandii. W Rejkiawiku mrozu popołudniami nie ma od początku roku. Temperatura dochodzi do 10 stopni w cieniu.
Sytuacja nie inaczej wygląda też na Grenlandii, która mimo tego iż smagana jest przez huraganowy wiatr, osiągający w Nuuk nawet 150 km/h, pozostaje nadzwyczaj ciepła. W najcieplejszych regionach wyspy mróz chwycił dosłownie na kilka dni na początku i w połowie stycznia. Poza tym było przynajmniej 5 stopni ciepła, a przez kilka dni nawet 12 stopni. Na dalekiej północy bardzo ciepło będzie do czasu aż na kontynencie europejskim odpuszczą mrozy.
Źródło Twoja Pogoda











