Rośliny i zwierzęta zamieszkujące południowozachodnią część
Stanów Zjednoczonych są przyzwyczajone do pożarów, lecz nie do superwielkich i
superintensywnych, które zaczęły występować na na południowym
zachodzie USA.
Owoc suszy i ludzkiej niegospodarności, tak zwane megapożary
mogą zmienić ekologię południowego zachodu USA. Możliwe, że lasy na rosnące stokach
Ponderosa zostaną zniszczone na zawsze, a pożary staną się najnowszym sposobem,
w jaki człowiek gruntownie zmienia współczesny krajobraz.
„Jeśli spłonie kilka akrów lasu, jest on w stanie się odrodzić.
Jeśli jednak dochodzi do pożaru na gigantyczną skalę, możliwość regeneracji
wygląda znacznie gorzej.” – wyjaśnia zajmujący się ekologią lasów Dan Binkley z
Uniwersytetu Stanu Colorado.
Pożary na południowym zachodzie USA nie należą do rzadkości.
To normalne zjawisko, które nie musi wcale stanowić powodu do niepokoju, fakt
ten jest jednak zagłuszony przez tendencję lokalnych mediów do notorycznego
pokazywania dramatycznych zdjęć każdego otoczonego zbliżającymi się płomieniami
domu.
Jednak pożary takie jak Wallow z czerwca zeszłego roku, jak
dotąd największy
udokumentowany pożar w historii Arizony, czy rekordowe
pożary w Teksasie, są dosyć niespotykane. Do tak potężnych pożarów dochodziło
normalnie co kilka stuleci – teraz jednak wybuchają co
kilka lat.
Częściowo jest to winą trwającej obecnie poważnej
suszy, lecz dzieje się tak również z powodu ochrony zamieszkałych terenów
przez gaszenia każdego najmniejszego pożaru. Pozwoliło to rosnąć krzewom,
gromadzić się ich witkom na ziemi i rozprzestrzeniać się nisko zwisającym
gałęziom. W rezultacie region Sky Islands, gdzie porośnięte drzewami łańcuchy
górskie wyrastają wprost z pustynnych dolin, zaczął przypominać podpałkę.
By pokazać tradycyjne zachowanie się pożarów, ekolog do
spraw pożarów, Don Falk z Uniwersytetu Arizony wskazuje na pożar o nazwie Miller,
który rozpoczął się w maju w Lesie Narodowym Gila. Ponieważ region jest słabo
zasiedlony, zarządzającym lasem pozwalali w przeszłości na naturalny rozwój i
wygasanie pożarów. Ostatni pożar ogarnął blisko 40000 hektarów, ale nie był szczególnie
dotkliwy. Zwierzętom udało się uciec, a teren zupełnie spalony był niewielki.
„Z punktu widzenia ekologii, to właśnie jest sposób, w jaki
prawie zawsze zwykły zachowywać się pożary w południowozachodniej części Stanów
Zjednoczonych. To nigdy nie wyglądało tak, jak ostatni pożar Horsehoe.”
Pożar „Horsehoe” również rozpoczął się w maju, w Lesie
Narodowym Colorado. Z powodu większej ilości ludzi zamieszkujących okolice, zarządzający
lasem zapobiegali pożarom i gasili je. Tym razem jednak pożaru nie dało się kontrolować.
Charakter pożaru był oczywisty – nie tylko ze względu na jego rozmiar, ale
również na intensywność: mapy spaleń ukazują wiele przestrzeni dotkniętych
jasną czerwienią, oznaczającą zupełne spopielenie wszystkiego na tym obszarze.
Na bardzo dużych wysokościach duże pożary są czymś zupełnie
normalnym. Ponieważ chłodniejszy i bardziej mokry klimat utrudnia małym pożarom
rozpoczęcie się na tego typu terenach, rzadkie, ale poważne pożary są tu normą.
Jednak na niższych wysokościach duże powierzchnie obszary pożarów są czymś
nienormalnym.
„Do zbadania, kiedy rozpoczęły się pożary, można wykorzystać
analizy słojów starych drzew. Badając je nie widzimy dziesiątek lub setek
tysięcy akrów poważnych spaleń.” – relacjonuje Falk. „Obecnie obszary te są znacznie
większe. A wielkość obszaru ma znaczenie, ponieważ wielkie spalone obszary są
automatycznie bardziej podatne na erozję.”
Niewielki spalony obszar odrodzi się szybko, gdy tylko pojawią
się na nim nasiona, przyniesione wiatrem lub przez ptaki. Ale jeżeli doszczętnie
spalony obszar liczy sobie tysiące hektarów, nasiona nie dotrą do jego centrum
przez lata. Tymczasem wierzchnia warstwa gleby zostanie wywiana. Warunki suszy
mają również wpływ na gatunki roślin, które porosną spalony teren.
Gatunki roślin, które kwitną w czasie suszy, różnią się od
tych rosnących w normalnych czasach. Przynajmniej przez kilka stuleci, o ile
nie tysiącleci, strzeliste lasy Ponderosy nie powrócą. Zamiast nich znajdą się
tu sosny, dęby i pochodzące z Nowego Meksyku szarańczyny. Ekosystem przejdzie
poważną zmianę i stanie się bardziej krzewiasty.
Żeby temu wszystkiemu zapobiec, musimy znaleźć złoty środek
w kwestii pożarów. Musimy pozwolić pożarom powrócić do systemu. To niezbędny
dla funkcjonowania tutejszego ekosystemu element. Jeżeli wykluczyć go z
ekosystemu, przyjdzie za to później zapłacić.”
Tłumaczyła: Barbara Kunicka
więcej w Wired








