Pokrywa lodowa Arktyki we wrześniu 2012 roku skurczyła się do zaledwie 3,41 mln km2 i możliwe, że była to najmniejsza wartość od ponad stu tysięcy lat. Kiedy nadeszła noc polarna, lód znowu zaczął się rozrastać. Jednak jego zasięg był i wciąż jest poniżej średniej z lat 90. i 80. XX w.
Jeszcze gorzej przedstawia się objętość lodu na Arktyce. We wrześniu ubiegłego roku wyniosła jedynie nieco ponad 3000 km3. Jeszcze na początku tego wieku, w latach 2000-2005 objętość lodu podczas wrześniowych minimów była rzędu 9000-10000 km3. Trend zaniku lodu jest więc bardzo szybki. To jednak nie koniec problemów. Ważna jest także koncentracja lodu i tu właśnie dochodzimy do sedna problemu.
Teraz – w środku zimy – wydawałoby się, że przynajmniej pod względem samej koncentracji lodu będzie wszystko porządku. Skoro zasięg jest w miarę duży, to koncentracja lodu w obrębie oceanu także powinna wynosić 100%. Niestety tak nie jest.
Obecnie zdjęcia satelity Terra-Modis nie obejmują obszaru Oceanu Arktycznego ze względu na noc polarną. Istnieją jednak możliwości wykonywania zdjęć w podczerwieni, dzięki czemu można zobaczyć pokrywę lodową w okresie nocy polarnej. Są także dostępne kolorowe zdjęcia koncentracji kriosfery na stronach takich jak Crysphere Today, ale nie oddają one w pełni obrazu lodu arktycznego. Poniższe zdjęcie (kliknij aby powiększyć) ukazuje prawdziwy obraz lodu arktycznego o tej porze roku.
Zdjęcie pokrywy lodowej w podczerwieni – 23 stycznia 2013 roku (kliknij aby powiększyć)
Na powyższym zdjęciu wykonanym w podczerwieni widzimy sieć pęknięć w arktycznym lodzie. Sprawa jest bardzo poważna, gdyż mamy środek zimy, okres kiedy pokrywa lodowa powinna być w najlepszej „kondycji”. Lód o tej porze roku – a mówimy tu o drugiej połowie stycznia, nie powinien mieć pęknięć. Owszem, u wybrzeży Alaski, czy na Cieśninie Beringa (w jej przypadku widok przesłaniają częściowo chmury), pęknięcia mają prawo występować. Ale wyraźnie widać, że lód usiany jest pęknięciami niemal na całej powierzchni. Na uwagę zasługuje tu gigantyczne pęknięcie ciągnące się o zachodniej części Wysp Królowej Elżbiety. Pęknięcie cięgnie się na długości ponad tysiąca kilometrów, pojawiło się 22 stycznia tego roku i wygląda na to, że się powiększa. To wyraźny sygnał, że coś jest nie tak. Pokrywa lodowa zaczyna już tracić stabilność nawet w samym środku zimy.
Nie ma w tym jednak nic dziwnego. Od dłuższego czasu temperatury w Arktyce utrzymują się znacznie powyżej wieloletniej średniej. Od początku zimy średnie wartości wahały się od -10 do -25oC. Tylko miejscami i chwilowo temperatury spadały poniżej -30oC.
Takie warunki termiczne jakie są, nie pozwalają na to, aby lód mógł mieć jednolitą strukturę.
Noc polarna już za 2 miesiące będzie się kończyć, a promienie słońca znów zaczną oświetlać Arktykę. Należy oczekiwać, że ta wyżej wspomniana ilość pęknięć będzie wzrastać.
Biorąc pod uwagę pogodę i stan lodu, jest możliwe, że w tym roku powierzchnia lodu w Arktyce po raz pierwszy w historii spadnie do 2 mln km2. Jeśli zanik lodu będzie przebiegał tak, jak w ostatnich latach, to za kilka lat lodu w lecie już praktycznie nie będzie.
Hubert Bułgajewski
Więcej: Arctic Sea Ice Blog, Artic.io









