Marcos Choque jest 67-letnim Indianinem Aymara – pomimo dziur w spodniach i znoszonych sandałów jest bardzo pogodną osobą.
Siedząc pośród przyjaciół ze swojej wioski Khapi, położonej wysoko w Andach Boliwijskich, wydaje się radować opowiadaniem dowcipnych historii.
Zapytajcie go jednak o Illimani – wznoszącą się nad wioską wysoką na 6400m górę – a jego nastrój zmienia się na bardziej poważny.
„Gdy byłem młody, śnieg często schodził aż tak nisko”, mówi wskazując na wzgórza. „Jednak w ostatnich latach, linia śniegu przesunęła się w górę o pół kilometra. Robi się coraz cieplej, a przez to śnieg w górach się topi”.

Marcos Choque i 40 rodzin z tej wiejskiej społeczności spoglądają na Illimani z rosnącym zaniepokojeniem. W dużym stopniu zależą od jej lodowców, z których pochodzi woda dla nich oraz ich pól i zwierząt.
„Szacujemy, że za 30 do 40 lat na Illimani nie zostanie już ani trochę śniegu czy lodu. Będzie czarna, odarta ze swej białości, jak mówimy”, opowiada.
„To, co dzieje się w Khapi powtarza się w setkach ubogich i wrażliwych społeczności miejscowych w Boliwii, Peru i Ekwadorze”, mówi Juan Carlos Alurrade, dyrektor wykonawczy Agua Sustentable (Zrównoważona Woda), która pomaga społecznościom w adaptacji do zmian klimatu.
„Możliwość nawadniania ich pól zależny od wodzy z lodowców, lecz te są skazane na zagładę”…
więcej w BBC








