Za kwaśne deszcze obwiniać można po części procesy naturalne, np. wybuchy wulkanów i wyładowania atmosferyczne, ale w przeważającej mierze są one konsekwencją działalności człowieka – podaje portal SuperMózg.
Dawno temu, w epoce karbońskiej, w szczątkach paproci drzewiastych i innych roślin uwięziona została (znajdująca się w każdym żywym organizmie) siarka. Pierwiastek ten uwalnia się dopiero w procesie spalania, i z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia, kiedy spalamy drewno, liście, węgiel lub ropę.

Rzeźba zniszczona przez kwaśne deszcze
Oprócz siarki, drugim pierwiastkiem, który w dużych ilościach dostaje się do atmosfery, jest azot. Szkodliwe tlenki azotu powstają wskutek reakcji azotu i tlenu w powietrzu.
Głównym źródłem emisji obu pierwiastków są elektrownie – odpowiadają za niemal 2/3 emisji światowej siarki i ok. 1/3 emisji tlenków azotu. Spaliny samochodowe są źródłem jedynie ok. 3% emitowanej siarki, ale za to aż połowy tlenków azotu. Za istotny odsetek emisji obu pierwiastków tworzących kwaśne deszcze odpowiada też przemysł oraz ogrzewanie domów i wody.
Dwutlenek siarki i tlenki azotu w kontakcie z wodą w atmosferze tworzą silne kwasy: siarkowy i azotowy. Zanieczyszczenia te opadają na ziemię wraz z deszczem, śniegiem lub mgłą (zbiorczo nazywanymi kwaśnymi deszczami). Szkodliwe tlenki mogą też osiąść na cząsteczkach pyłu zawieszonego w powietrzu i po pewnym czasie opaść na ziemię w suchej postaci. Wtedy również w momencie zetknięcia z wodą powstają kwasy – efekt końcowy jest taki sam.
Kwaśne zanieczyszczenia wpływają na roślinność w sposób bezpośredni i pośredni. Bezpośrednio uszkadzane są igły, liście i system wewnętrznego transportu w komórkach roślin. Pośrednie uszkodzenia są następstwem zakwaszenia gleby: zmniejsza się dostępność substancji odżywczych, a jednocześnie zwiększa zawartość szkodliwych związków rozpuszczonych w glebie, co uszkadza korzenie i zmniejsza odporność roślin na choroby i szkodniki.
Niestety, zanieczyszczenia, które opadają z atmosfery na jednym terenie mogły zostać wyemitowane setki, a nawet tysiące kilometrów dalej – nie ma tu żadnej sprawiedliwości. Choć Polska „eksportuje” ogromne ilości siarki (zwłaszcza ze Śląska i okolic Krakowa), otrzymuje nieco mniejsze ilości z innych krajów, głównie Czech i Niemiec.
Marta Żylicz
Źródło: EkoNews









