Rozpoczynamy teraz zasadniczą część Crash Course. Przekażę w niej informacje, które sprawiły, że ja i moja rodzina całkowicie zmieniliśmy styl życia – to gdzie mieszkamy, jak pracujemy, a nawet skąd bierzemy pożywienie.
Dzięki wiedzy, którą już dysponujecie, jesteście w stanie zrozumieć, że obszary 3 E (Ekonomia, Energia, Ekosystem) wzajemnie się przenikają i zbiegają się w niedalekiej przyszłości. Informacje, które znajdziecie w następnych rozdziałach doprowadziły mnie do wniosku, że następne 20 lat będzie zupełnie inne, niż ostatnie 20. I tutaj małe ostrzeżenie: te informacje mogą być dla części z was szokujące i mogą wzbudzić silne emocje.
Zacznijmy zatem zasadniczą część Crash Course od tematu długu. Przedstawię na początku kluczowe zagadnienie, które brzmi: wiecznie rosnący dług opiera się na założeniu, że przyszłość będzie większa od teraźniejszości. Omówię to dokładnie w tym rozdziale. Dla porządku podam kilka definicji. Dług finansowy jest umownym zobowiązaniem wypłaty pewnej ilości pieniędzy w określonym momencie przyszłości. Koncepcja długu jest scharakteryzowana w zapisach systemu prawnego, a zatem możemy powiedzieć, że dług jest umową w sensie prawnym, która zapewnia nam w danym momencie pieniądze w zamian za ich spłatę w przyszłości … z odsetkami, oczywiście.
Dług może mieć wiele form. Kredyty samochodowe i hipoteczne są uznawane za pożyczki zabezpieczone, ponieważ związane z nimi dobra są odzyskiwalne.
Dług na karcie kredytowej nie jest zabezpieczony, ponieważ gdy go nie spłacimy, to nie istnieją aktywa, która można przejąć.
Zarówno Ty, jak i ja, mamy względem długu tylko dwie możliwości: albo możemy się wywiązać z umowy, albo możemy nie spłacić go. Gdybyś miał jednak prasę drukarską, tak jak rząd, to istnieje jeszcze trzecia opcja: drukowanie pieniędzy, którymi dług zostanie spłacony. Jest to w istocie przykrywka opodatkowania, ponieważ siłą pozbawia się wartości istniejące pieniądze i przenosi to na dłużników. Uważam, że ta opcja nie jest formą spłacenia długu i szczególnie karze oszczędzających oraz tych, którzy najgorzej radzą sobie ze skutkami inflacji.
Czysty dług z tytułu obligacji USA w kwietniu 2008 roku wynosił 9 bilionów 444 miliardy dolarów. To jest jedynie dług. Gdy dodamy do tego zobowiązania rządu, zwłaszcza opieki medycznej i ubezpieczeń społecznych, otrzymamy liczbę 5 do 8 razy większą. O tych zobowiązaniach będę mówił w następnym rozdziale, a teraz, gdy jesteśmy skupieni na długu, wystarczy powiedzieć, że jest on tylko częścią całej historii.
Oto wykres całkowitego zadłużenia USA. Długi: federalny, stanowy, miejski, korporacyjny oraz prywatny (zaznaczone na czerwono), zestawiono z dochodem narodowym (który zaznaczony jest żółtą linią). Całkowity dług wynosi 48 bilionów dolarów, co odpowiada 48 stosom tysiącdolarówek o wysokości 110 km każdy.
Jeśli odniesiemy dług do populacji i inflacji, tak byśmy mogli porównywać jabłka z jabłkami, to odkryjemy że w 1952 roku na jedną osobę przypadało 76 tysięcy dolarów długu, a dzisiaj liczba ta wzrosła do 183 tysięcy dolarów.
183 tysięcy na głowę oznacza, że na przeciętną amerykańską rodzinę przypada 732 tysiące dolarów długu. Jest to użyteczny sposób ujmowania długu, gdyż tak naprawdę nie ma znaczenia, czy jest to dług agencji rządowej, korporacyjny czy indywidualny, ponieważ jest to w istocie dług całego kraju, a wszystkie długi spłacane są poprzez ludzkie działania. Lepiej scharakteryzujemy dług, przeliczając go na osobę lub na gospodarstwo domowe.
Czy dług może rosnąć nieskończenie i szybciej niż dochody? Nie, nie może. Istnieje gdzieś matematyczna granica.
Czy chcę przez to powiedzieć, że dług to samo zło? Ależ skąd. Czas na kolejną definicję. Dług określany jako inwestycyjny zapewnia możliwość spłaty.
Przykładem niech będzie pożyczka stypendialna, która daje możliwość osiągania po studiach wyższych zarobków.
Innym przykładem byłaby pożyczka na zwiększenie ilości stolików w dobrze prosperującej restauracji. W języku bankierów nazywa się to długiem samolikwidującym się. Oznacza to, że taki dług potencjalnie kreuje przyszłe zyski, a tym samym niejako sam się spłaca. Ale co z długami natury konsumpcyjnej, zaciąganymi na fajne auto, wakacje czy kupno sprzętu wojskowego? Nazywane są one długami nie-samolikwidującymi się, ponieważ nie generują żadnych przyszłych korzyści finansowych. Tak więc nie wszystkie długi są złe, złe jest tylko nadmierne zaciąganie długów bezproduktywnych.
W ciągu ostatnich pięciu lat, amerykański dług wzrósł o ponad 16 bilionów, z czego znakomitą część stanowił dług bezproduktywny. Ma to doniosłe implikacje dla naszej przyszłości. Ponieważ bezproduktywny dług nie generuje przyszłych wpływów pieniężnych, to dzisiejszą konsumpcję będziemy musieli spłacić ze swoich normalnych, zwykłych dochodów. Konieczność spłaty tego długu oznacza, że w przyszłości będziemy mieć mniej gotówki na wszystkie potrzeby, które będziemy mieć wtedy.
Czym więc w rzeczywistości jest dług?
Dług pozwala nam pozyskać pieniądze na dzisiejsze wydatki, nawet, jeśli ich w danej chwili nie mamy. Na przykład za pożyczone pieniądze kupujemy wypasiony samochód, którym możemy od razu się cieszyć. Ale przyszłe spłaty pożyczki reprezentują pieniądze, których wtedy nie będziemy posiadać, by kupić inne rzeczy lub nieco zaoszczędzić.
Zatem dług w istocie oznacza przyszłą konsumpcję, tyle że zrealizowaną dzisiaj. Tak długo, jak powstanie długu jest tylko moją decyzją, za którą ponoszę osobistą odpowiedzialność, to wszystko jest w porządku. Jednak, gdy zdamy sobie sprawę, że zaciągane przez nas obecnie długi będą wymagać ich spłacania przez przyszłe pokolenia, to wtedy w grę zaczyna wchodzić aspekt moralny.
Czy jest w porządku, aby jedno pokolenie konsumowało ponad stan i oczekiwało, że przyszłe generacje spłacą jego dług?
Taka jest właśnie nasza sytuacja, którą ilustrują te wykresy. Zastanawiam się tylko, czy moim dzieciom spodoba się taki układ. Mam spore wątpliwości.
Wiemy z rozdziału 4, że pieniądze są roszczeniem do ludzkiej pracy, a teraz kiedy wiemy już, że dług jest roszczeniem do otrzymania w przyszłości pieniędzy – możemy połączyć te stwierdzenia i otrzymamy w ten sposób Kluczowe Zagadnienie nr 6. Dług jest roszczeniem do przyszłej ludzkiej pracy. Kiedy przejdę do tematu pokolenia wyżu demograficznego i związanego z tym wyzwania stojącego przed naszym krajem, często będę powracał do tego ważnego stwierdzenia.
Z historycznego punktu widzenia nasz poziom długu odniesiony do PKB jest bezprecedensowo wysoki i nawet wykresy sugerują, że żyjemy w czasach będących matką wszystkich baniek kredytowych.
Aktualnie całkowity długu w USA przekracza 340% PKB. Jak widzimy na wykresie, ostatni raz porównywalny poziom długu mieliśmy w latach 30., co wymaga małego wyjaśnienia. Pobłażliwa polityka kredytowa FED-u zafundowała nam „ryczące lata dwudzieste”, co zakończyło się pęknięciem banki kredytowej, po czym przez 11 lat mieliśmy do czynienia z załamaniem ekonomicznym zwanym Wielką Depresją. Zauważ, że dług w stosunku do PKB nie rósł po 1929 roku. Jakie jest tego wyjaśnienie? Czy po krachu zaciągano więcej pożyczek, co zwiększyło poziom zadłużenia? Nie, dług wcale znacząco się nie zmienił. Wykres zaczyna się tutaj wznosić, ponieważ podczas gdy dług pozostawał na tym samym poziomie, to gospodarka uległa załamaniu, przez co spadł PKB, a więc długi w proporcji do tego mniejszego PKB stały się większe. To właśnie spowodowało widoczny tutaj pik. Za wyjątkiem Wielkiej Depresji nasz kraj zawsze utrzymał dług na poziomie mniejszym niż 200% PKB. Dopiero w połowie lat 80 naruszoną tę relację, można więc powiedzieć, że nasz eksperyment z taką skalą długu nie trwa nawet ćwierć wieku, co historycznie rzecz ujmując jest raczej krótkotrwałym zjawiskiem.
I to jest właśnie ten wykres, który doprowadza mnie do wniosku, że następnych 20 lat będzie zupełnie inne od 20 ostatnich.
Zwyczajnie nie mogę sobie wyobrazić, jak zdołamy tak po prostu kontynuować trend z zaznaczonego na czerwono obszaru.
Biorąc pod uwagę kształt wykresu, nasz świat finansowy przyjął poważne i zgodne założenie odnośne przyszłości. Ponieważ dług jest roszczeniem w stosunku do przyszłości, każde jego zwiększanie zakłada, iż przyszłość będzie większa niż teraźniejszość.
Oznacza to, że w tym wykresie ukryte jest bardzo istotne założenie. A jest nim: Przyszłość będzie większa niż teraźniejszość. Wyjaśnię, co to oznacza:
Dług jest zawsze spłacany w przyszłości, a pożyczki są udzielane z oczekiwaniem, że zostaną zwrócone wraz z odsetkami. Jeśli w danym roku więcej kredytów jest zaciągane niż w roku poprzednim, oznacza to, że istnieje oczekiwanie, a nawet założenie, że w przyszłości będzie istnieć zdolność do ich spłaty. Mając na uwadze, że aktualny poziom długu przekracza 340% PKB, spodziewamy się, że przyszły PKB będzie większy.
Znacznie większy. Więcej sprzedanych samochodów, więcej zużytych zasobów, więcej zarobionych pieniędzy, więcej wybudowanych domów – wszystko to musi być większe niż dzisiaj tylko po to, by móc spłacić długi, które już zaciągnęliśmy. Ale z każdym kwartałem widzimy, że dług zwiększa się w tempie 5-6 krotnie szybszym od wzrostu gospodarczego. Nawet zakładając najbardziej agresywny wariant wzrostu gospodarki, trend ten jest zwyczajnie nie do utrzymania.
Nasze banki, fundusze emerytalne, struktura administracji rządowej i wszystko inne związane z ciągłą ekspansją długu mają swój ogromny udział w jego nieustannym wzroście. I tak dochodzimy do kluczowego zagadnienia nr 7.
Nasze rynki zakładają, że przyszłość będzie (znacznie) większa, niż teraźniejszość.
Ale co, jeśli jest to błędne założenie? Co, jeśli w przyszłości będzie brakowało zasobów i środków na spłatę długu? Ogólnie rzecz biorąc rezultat tego będzie jeden, ale osiągnięty może być na dwa możliwe sposoby. Tym rezultatem jest zmniejszenie długu – albo poprzez niewypłacalność, albo poprzez inflację. Niewypłacalność oznacza po prostu, że dług nie jest spłacany i wierzyciele nie dostają swoich pieniędzy. Ich roszczenia automatycznie znikają. Przyszłość nie jest zbyt wielka aby wywiązać się z zobowiązań? Wyjściem jest zwyczajnie niespłacenie długu.
Sposób inflacyjny może być nieco mylący, więc posłużmy się przykładem.
Przypuśćmy że masz do sprzedania dom za 500 tysięcy. Warunki umowy sprzedaży mówią, że za 10 lat otrzymasz jednorazowo kwotę w wysokości 650 tysięcy. Co zatem, jeśli otrzymasz swoją zapłatę zgodnie z umową, ale za te pieniądze będziesz mógł kupić tylko taki dom? Zapłacono Ci, ale twoje przyszłe korzyści zostały znacznie uszczuplone przez inflację. W scenariuszu bankructw pieniądze są nadal coś warte, ale prawdopodobnie już ich nie odzyskujesz. W scenariuszu inflacyjnym twoje roszczenia zostają zaspokojone, ale ciężko za uzyskane pieniądze cokolwiek kupić. W obu przypadkach twoja przyszłość się skurczyła, skutek jest prawie ten sam, ale środki do niego prowadzące zupełnie inne.
Pytanie nad którym musisz się zastanowić brzmi:
Czy w stosunku do przyszłości poczyniono zbyt wiele roszczeń? Czy będziemy świadkami inflacji czy bankructw? Twoje decyzje życiowe będą zależeć od tego, czy odpowiesz na pierwsze pytanie TAK lub NIE i „inflacją” lub „niespłaceniem długów” na drugie. Te kwestie zasługują zatem na chwilę refleksji z Twojej strony.
Podsumowując to, czego się nauczyliśmy:
1. Zagadnienie nr 6. Dług jest roszczeniem do przyszłej ludzkiej pracy
2. Dług przypadający na osobę nigdy nie był wyższy. Żyjemy w czasach nie mających precedensu w historii tego kraju.
3. Dług przez ostatnie 5 lat wzrósł o 16 bilionów, z czego większość stanowił dług konsumpcyjny. Oznacza to przyszłe ostre cięcie poziomu konsumpcji, chyba że zlikwidujemy dług poprzez inflację lub jego niespłacenie.
4. I wreszcie zagadnienie nr 7. Nasze rynki zakładają, że przyszłość będzie znacznie większa od teraźniejszości.
Ostatni punkt daje wgląd w dwa obszary, które będą tematem kolejnych odcinków Crash Course. Cały nasz system ekonomiczny i co za tym idzie nasz sposób życia bazuje na długu, który z kolei opiera się na przekonaniu, że przyszłość będzie zawsze większa niż przeszłość. Dlatego bardzo istotnym jest, abyśmy zbadali to zagadnienie bliżej, ponieważ jeśli założenie to okaże się fałszywe, to wiele innych założeń, które są powszechnie przyjmowane za pewnik, również okaże się nieprawdziwe.
Do zobaczenia w kolejnej części.
Następna część: Kurs na zderzenie – rozdział 13: Narodowa niezdolność do oszczędzania
Poprzednie części
Kurs na zderzenie – rozdział 1: Trzy przekonania
Kurs na zderzenie – rozdział 2: Trzy E
Kurs na zderzenie – rozdział 3: Wzrost wykładniczy
Kurs na zderzenie – rozdział 4: Problemem jest procent składany
Kurs na zderzenie – rozdział 5: Wzrost kontra Dobrobyt
Kurs na zderzenie – rozdział 6: Czym jest pieniądz?
Kurs na zderzenie – rozdział 7: Tworzenie pieniądza
Kurs na zderzenie – rozdział 8: Rezerwa Federalna (FED)
Kurs na zderzenie – rozdział 9: : Krótka Historia Dolara









