Łagodne opady deszczu okresowo zwilżają pył i ochładzają gorące powietrze w Sanaa, nie mogą jednak zmienić ponurych prognoz dotyczących wody w dwumilionowej stolicy Jemenu.
Niektórym mieszkańcom woda miejska dostarczana jest rurociągami zaledwie raz na dziewięć dni, do innych nie dociera w ogóle. Obniżanie się poziomu wód gruntowych oznacza, że miasto może wykorzystywać jedynie 80 ze 180 swoich studni, powiedział Naji Abu Hatim, jemeński ekspert w Banku Światowym.
„Ludzie nie mogą uwierzyć w skalę problemu. Widzą małą chmurkę i mówią, <<och, Bóg wciąż tam jest, On może dać nam wodę>>”, mówi. „Ale to woda jest kluczowym problemem Jemenu”. Stwierdzenie to może wydawać się zaskakujące, gdyż gdy kraj zmaga się również z powstaniami plemiennymi na północy, wybuchającymi niepokojami na południu, wojowniczością Al-Kaidy oraz szerzącą się biedą.

Jednak niedobory wody w położonym na południu kraju mieście Aden już wywołują przemoc. Jedna osoba została zastrzelona a trzy zostały ranne, w tym dwaj policjanci, podczas wywołanych brakiem wody protestów 24 sierpnia 2009 roku.
Szybko wyczerpujące się pokłady wodonośne sprawiają, że trudna sytuacja Jemenu maluje się w czarnych barwach. Lokalne spory dotyczące praw do wody mogą przerodzić się w akty agresji, zwłaszcza na obszarach plemiennych. Konkurencja miast i wsi w walce o zapasy wody, może się jeszcze pogłębić.
„W Jemenie przydział wody na jednego mieszkańca wynosi 100 metrów sześciennych rocznie, w porównaniu z minimalnym zapotrzebowaniem, które wynosi 1000 metrów sześciennych”, stwierdził Hosny Khordagui, kairski dyrektor Programu Rozwoju ONZ odpowiadającej za zarządzanie wodą w krajach arabskich.
Więcej w Reuters










