Energia wiatrowa w USA: Wezwanie do działania
Jeden z kilku jasnych punktów w walczącej o przetrwanie gospodarce jest sektor energii wiatrowej. Jego szybki rozwój daje obietnicę odrodzenia gospodarczego Ameryki.
Energia wiatrowa stała się w ostatnich czterech latach drugim, zaraz po gazie ziemnym, źródłem nowo oddawanych mocy w energetyce. W ostatnim roku było to już 42 procent. Inwestycje w farmy wiatrowe w USA w roku 2008 wyniosły 17 miliardów dolarów, dając pracę w rejonach wiejskich i przeżywającym trudny okres sektorze produkcyjnym.
Sekretarz ds. Energii USA: potrzebna rewolucja w technologiach energetycznych
Amerykański Sekretarz ds. Energii, noblista Steven Chu, chce zwiększenia w nowym budżecie środków na badania nad nowymi technologiami w sektorze energii.
Steven Chu jest zdania, że badania energetyczne pozostają niedoinwestowane. Środki na badania i rozwój technologii wynoszą 3 procent budżetu, jednak na sektor energii przypada tylko 1/10 tych pieniędzy.
„Zasoby powinny być skierowane także na badania nad transformacją energetyczną. Oznacza to technologie, które zmieniają rewolucyjnie zasady gry, a nie po prostu trochę poprawiają obecne rozwiązania”, stwierdził Chu podczas posiedzenia Komitetu ds. Energii i Zasobów Naturalnych.
Wśród koniecznych kierunków intensywnych badań Chu wymienił: biopaliwa produkowane z odpadów i upraw nie żywnościowych, baterie dla pojazdów, tanie ogniwa fotowoltaiczne, wielkoskalowe systemy gromadzenia energii wiatrowej i słonecznej i rozwiązania projektowe pozwalające radykalnie zmniejszyć zużycie energii w budynkach.
„To nie jest pełna lista, lub sztywny zestaw celów technologicznych, ale daje to poczucie, jakich technologii potrzebujemy i pokazuje, jaka jest skala naszych celów działania”.
Aby osiągnąć te cele, narodowe laboratoria badawcze będą musiały zostać zmodernizowane jako centra badań i innowacji.
„Już teraz dysponujemy technologiami, które mogą dać znaczący, szybki postęp w realizacji naszych celów energetycznych i klimatycznych. Najważniejsza z tego jest efektywność energetyczna. Jednak, aby dokonać transformacji systemu energetycznego i bezpieczeństwa dostaw energii, potrzebne będą naprawdę radykalne przełomy technologiczne”, stwierdził Sekretarz.
Rosja pręży muskuły w Arktyce
Globalne ocieplenie nie oznacza tylko nowych wędrówek ludów, wojen i granicznego bezprawia. Wzrost temperatury będzie też występować w rejonach dotychczas zbyt zimnych dla działalności ludzi.
Wielka czapa polarna Arktyki topnieje coraz szybciej. W ciągu dziesięcioleci Ocean Arktyczny może stać się żeglowny przez cały rok.
Może to prowadzić do znaczących zmian na światowej mapie zasobów – geolodzy uważają, że dno Oceanu Arktycznego, szczególnie na północ od Rosji, kryje znaczące zasoby ropy, gazu i cennych minerałów. Dotychczas, ze względu na wyjątkowo niskie temperatury i potężną czapę lodową, były one niedostępne nie tylko dla eksploatacji, ale nawet dla poszukiwań geologicznych. Jednak globalne ocieplanie klimatu szybko zmienia ten stan rzeczy.
Rząd Rosyjski bardzo poważnie podchodzi do perspektyw dobrania się do bonanzy energii i minerałów tkwiących pod roztapiającym się lodem Arktyki i angażuje poważne środki z zabezpieczenie swoich interesów narodowych.
Jednym z podjętych przez Rosję działań jest wystąpienie o uwzględnieniu w ONZ Prawie Morza własności do obszaru o powierzchni 1.2 miliona km2 – łącznej powierzchni Niemiec, Francji i Włoch.
Kreml zabezpiecza swoje interesy intensyfikując swoją obecność wojskową w regionie. W roku 2007 Władimir Putin, po raz pierwszy od czasów Zimnej Wojny, autoryzował wznowienie dalekodystansowych patroli arktycznych przez bombowce strategiczne.
Nisko latające i powolne, lecz dysponujące dużym zasięgiem Tupolewy Tu-95 Bear mogą pozostawać w powietrzu przez długi czas, co czyni z nich idealne samoloty do taniego „wywieszania flagi” rosyjskiej obecności w Arktyce. Na patrole arktyczne wysyłane są też najnowocześniejsze rosyjskie bombowce Tu-160 Blackjack.
Rosyjskie bombowce posuwają się w „zaznaczaniu obecności” nawet do naruszania 12-milowego pasa strefy powietrznej wokół Alaski, w samym 2007 roku miało to miejsce aż 18 razy.
W lipcu 2008 roku, marynarka rosyjska ogłosiła, że „wznawia obecność swoich okrętów wojennych w Arktyce”. Jednocześnie Rosja odmówiła uznania prawa Norwegii do 200-milowej strefy wyłączności ekonomicznej wokół norweskiego archipelagu Spitsbergenu. Marynarka rosyjska wysłała tam niszczyciel i krążownik rakietowy.
Nie powinniśmy się obawiać wybuchu wojny jądrowej z tego powodu. Jednak coraz większe pokazy siły ze strony Rosji z jednej strony, a krajów NATO z drugiej, wydają się bardzo prawdopodobne.
Nie można też wykluczyć przyszłego zagarniania terenów. Gdziekolwiek na świecie znajdowane są cenne zasoby strategiczne, szczególnie ropa i gaz, idą za tym konflikty i intrygi mocarstw. Szczególnie w rejonach o nieokreślonym prawnie statusie własności, tak, jak w Arktyce.
Globalne ocieplenie przyniosło te niebezpieczne gry do dotychczas spokojnej Arktyki.
USA powinny postarać się bardziej
Jeśli świat ma mieć szansę na uniknięcie katastrofalnych zmian klimatu, to Stany Zjednoczone muszą dokonać większych cięć w emisji gazów cieplarnianych, niż proponuje to Prezydent Barack Obama, stwierdził zajmujący się środowiskiem w Komisji Europejskiej Jos Debelke.
Wyznaczony przez administrację Obamy cel ograniczenia w 2020 roku emisji do poziomu z roku 1990, prawdopodobnie będzie niewystarczający.
„Wątpię, czy doprowadzi to do średniej wymaganej przez kraje rozwinięte. Nie będę ukrywał, że my, w Europie, mamy nadzieję, że Stany Zjednoczone uczynią więcej, niż po prostu ustabilizowanie emisji na poziomie z roku 1990”.Naukowcy uważają, że jeśli chcemy zapobiec ociepleniu się planety powyżej 2°C, to do roku 2015 musi nastąpić stabilizacja światowych emisji, a do roku 2050 powinny one zmniejszyć się do poziomu 20 procent emisji z roku 1990.
Jak uważają klimatolodzy ONZ, wzrost powyżej 2°C może wywołać masowe powodzie, susze, choroby i głód
Unia Europejska zobowiązała się do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do 2020 roku o 20 procent poniżej poziomu z roku 1990, a nawet do 30 procent, jeśli w tym oku w Kopenhadze zostanie podpisany skuteczny międzynarodowy traktat klimatyczny zastępujący Protokół z Kyoto.
W USA emisje od roku 1990 wzrosły o 20 procent. Pomimo zbliżonego poziomu życia, przeciętny Amerykanin emituje ponad dwa razy więcej gazów cieplarnianych od Europejczyka.









