Globalne ocieplenie to beczka prochu, na której siedzimy, a lont już się pali. Jeszcze można go zgasić, lecz konieczne jest, by politycy podjęli rzeczywiste działania, a nie ograniczali się do dyskutowania działań, które i tak nie mogą dać pożądanego rezultatu.

James Hansen
W całym szumie wokół globalnego ocieplenia widać olbrzymią przepaść pomiędzy tym, co jest ZROZUMIANE przez społeczność naukową, a tym, co ROZUMIE społeczeństwo i politycy.
Zmiany klimatu są powolne i praktycznie niewidoczne w codziennych wahaniach pogody, ludziom jest trudno dostrzec, że stoimy w obliczu kryzysu – ale tak jest. System klimatyczny ma olbrzymią bezwładność, związaną z olbrzymią bezwładnością termiczną głębokich na kilka kilometrów oceanów czy czap lodowych Grenlandii i Antarktydy – dopiero zaczęły one częściowo reagować na wywołane przez nas zmiany składu atmosfery.
Jednak ta bezwładność wcale nie jest naszym sprzymierzeńcem – to koń trojański – zanim społeczeństwo uświadomi sobie, że zmiany zachodzą, ich pęd może być już tak duży, że znacznie większe zmiany będą już zagwarantowane.
System klimatyczny może przekroczyć punkty krytyczne, poza którymi znaczące zmiany będą już zachodzić bez naszego wpływu czy kontroli.
Zła wiadomość jest taka, że już przekroczyliśmy próg niebezpiecznego poziomu atmosferycznego dwutlenku węgla.
Dobre wiadomości są zaś takie, że jeśli zadziałamy mądrze i szybko, to nie tylko wciąż możemy osiągnąć bezpieczny poziom gazów cieplarnianych gwarantujące stabilność klimatu, ale ponadto możemy odnieść wiele dodatkowych korzyści.
Global Warming Time Bomb:









