Opublikowana w „Nature” analiza „Rozwiązania dla uprawianej planety” pokazuje, że możemy zaspokoić rosnące potrzeby żywnościowe świata nawet bez znaczących zmian w technologii produkcji żywności i zwiększenia areału upraw. Możemy przy tym nie tylko znacznie zwiększyć ilość wytwarzanej żywności, ale także uczynić rolnictwo znacznie przyjaźniejszym dla środowiska. Aby to osiągnąć konieczne są jednak rewolucyjne zmiany w zarządzaniu światowym rolnictwem.
Sytuacja nie wygląda obecnie najlepiej. Większość terenów nadających się do uprawy i hodowli jest już zajęta. Według FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) 38% powierzchni Ziemi wolnej od lodu użytkowana jest do celów rolnych. Resztę zajmują głównie góry, tundra, pustynie oraz pozostałe niezdolne do produkcji tereny, w tym tereny miejskie. Tereny zajęte przez uprawę rolną zajęły już 70% powierzchni wszystkich terenów trawiastych, połowę terenów sawann i zajętych niegdyś przez lasy oraz 27% terenów lasów tropikalnych. Na znaczące powiększenie terenów uprawnych nie mamy widoków.
Rolnictwo stało się głównym czynnikiem niszczącym środowisko naturalne – wpływając na utratę bioróżnorodności, degradację gleby i wody pitnej oraz zmiany klimatu. Tymczasem, aby dorównać przewidywanemu wzrostowi populacji, zmianom w diecie (głównie konsumpcji mięsa) oraz zwiększeniu produkcji biopaliw produkcja żywności musiałaby się podwoić. Jak tego dokonać, skoro powiększenie powierzchni upraw nie jest możliwe?
To trudne, ale według autorów raportu nie musimy wybierać pomiędzy zwiększaniem produkcji żywności, a dalszą degradacją środowiska naturalnego.
Zatrzymać wylesianie
Dzisiejsze rolnictwo przejmuje nowe tereny głównie w strefie tropikalnej – tam gdzie występuje największe zapotrzebowanie na żywność. W krajach Afryki nie ma już więcej terenów przydatnych do nowych upraw, jedynym rozwiązaniem jest więc wycinanie lasów i tworzenie w ich miejsce terenów uprawnych. Aż 80% nowych pól uprawnych powstaje w miejscu wykarczowanych lasów tropikalnych.
Szkody, jakie ponosi świat na skutek tego procesu są niewspółmierne do niewielkich korzyści uzyskiwanych przez lokalnych mieszkańców. Tereny pozyskane po wycince lasów tropikalnych dają dużo niższe plony niż w strefach umiarkowanych. Rośliny, których uprawa daje wysokie plony w tym klimacie – trzcina cukrowa czy olej palmowy, nie przyczyniają się znacząco do zaspokojenia potrzeb żywnościowych ludzi. Dużo efektywniej jest zwiększyć produkcję żywności poza strefami tropikalnymi, a zaniechanie wylesiania równoważyć programami pomocy dla zamieszkujących te tereny ludzi.
Zwiększyć plony
W ciągu minionych 50 lat ilość użytych nawozów zawierających związki azotu zwiększyła się aż ośmiokrotnie. Pomiędzy 1965 a 1985 rokiem średni wzrost wydajności monitorowanych przez FAO 174 gatunków roślin wzrósł o 56%. Dzięki zielonej rewolucji udało się uniknąć klęski głodu w szybko zwiększających swoją ludność Indiach. Okazało się jednak, że wydajności z hektara nie da się zwiększać bez końca. W kolejnych 20 latach wzrosła ona już tylko o 20%.
Mimo to, w wielu regionach świata dzięki lepszemu wykorzystaniu nawozów wciąż istnieje możliwość zwiększenia plonów – należą do nich m.in. Afryka i Ameryka Łacińska, a także Europa wschodnia. Gdyby na istniejących już uprawach doprowadzić do wzrostu wydajności do ich pełnego potencjału, światowa produkcja żywności wzrosłaby aż o 58%. Możliwość wzrostu plonu autorzy analizy widzą się nie tylko w roślinach modyfikowanych genetycznie, ale też w zwiększaniu biologicznej różnorodności upraw.
Lepiej wykorzystywać dostępne zasoby
W wielu rejonach globu rolnictwo nie mogłoby istnieć bez intensywnego nawadniania. Do nawadniania roślin rocznie zużywamy 2800 km3 wody. Zwiększanie ilości zużywanej wody napotyka na coraz większe ograniczenia. Możemy jednak (i musimy) zużywać wodę efektywniej i oszczędniej.
Nowoczesne rolnictwo wpływa także na zanieczyszczenie środowiska i zmiany klimatu poprzez nieumiejętne i nadmierne wykorzystywanie nawozów. W wielu miejscach ilość nawozów przekracza potrzeby roślin prowadząc do niszczenia środowiska. Jedynie jedna dziesiąta światowych upraw zbóż pochłania 32% nawozów azotowych i 40% fosforowych. Zmiana tej znaczącej dysproporcji może pozwolić na znaczną poprawę stanu środowiska bez ograniczenia produkcji żywności.
Zmiany diety
Aż 3/4 terenów uprawnych na świecie przeznaczonych jest albo na produkcję karmy dla zwierząt, albo na pastwiska do ich wypasania. Wykorzystywanie dobrej ziemi uprawnej do produkcji paszy dla zwierząt to zajmowanie powierzchni, która mogłaby dużo wydajniej wyżywić ludzkość. Ten rodzaj wykorzystania terenów rolnych zmniejsza globalne zaopatrzenie w żywność i charakterystyczny jest dla krajów najbogatszych.
Wielkie możliwości w zwiększeniu dostępnej światu żywności leżą także w zmianie naszej diety. Ograniczenie ilości spożywanego mięsa i przerzucenie się na produkty roślinne oraz rezygnacja z upraw przeznaczonych na biopaliwa pozwoliłaby zwiększyć ilość dostępnego na świecie jedzenia o połowę. Jeśli rezygnacja z mięsa brzmi zbyt ambitnie, warto przestawić się z karmionej ziarnem wołowiny na wieprzowinę czy kurczaki. Szczególnie kury znacznie efektywniej przetwarzają dostarczaną paszę na mięso.
Ograniczenie marnotrawstwa
Według badań marnujemy od jednej trzeciej do połowy wyprodukowanej żywności. Ograniczenie tego marnotrawstwa to kolejne źródło oszczędności, zarówno w krajach biednych, jak i bogatych. Kraje biedniejsze tracą około 40% żywności, która nie trafia na stół na skutek nieodpowiedniego sposobu produkcji i przechowywania. Kraje bogate radzą sobie z produkcją dużo lepiej, jednak z wykorzystaniem w domu jest dużo gorzej – średnio rzecz biorąc wyrzucamy aż 40% kupowanego jedzenia.
Sumując wszystkie możliwości, jesteśmy w stanie zwiększyć dostępność żywności na świecie o 100-180%. Nie wymaga to znaczących zmian w technologii produkcji żywności ani zwiększenia areału upraw. Konieczne są jednak rewolucyjne zmiany w zarządzaniu światowym rolnictwem.
Na podstawie: Wyborcza.pl








