Jak przystosować się do zmian klimatu? Strategie adaptacji
Spis treści
Adaptacja do zmian klimatu to przystosowanie ludzi, miast i gospodarki do upałów, susz i ulew, które już się zdarzają i będą coraz częstsze. Nie zastępuje ograniczania emisji, tylko je uzupełnia, bo tam, gdzie ocieplenie już trwa, sama redukcja gazów cieplarnianych szybko szkód nie cofnie. Liczy się jednak sposób. Masowy montaż klimatyzatorów zamiast zacieniania budynków chłodzi mieszkania, ale przenosi upał na ulicę.
Czym adaptacja różni się od ograniczania emisji i od maladaptacji?
Adaptacja to przystosowanie ludzi, miast i gospodarki do skutków, które zmiany klimatyczne już wywołują albo wywołają w kolejnych dekadach. Jej celem jest mniejsza podatność na upały, susze i ulewy oraz większa odporność, czyli zdolność do szybkiego powrotu do normalnego funkcjonowania po szoku. Mitygacja działa od drugiej strony: ogranicza emisje i przez to zmniejsza przyszłe ocieplenie.
Potrzebne są oba podejścia. Według definicji IOŚ-PIB mitygacja zmniejsza przyszłe ryzyko i skutki zmian klimatu. W efekcie ułatwia adaptację. Adaptacja ogranicza natomiast szkody tam, gdzie zmiany już zachodzą i redukcja emisji szybko ich nie cofnie.
Nie każde przystosowanie pomaga. Maladaptacja to wadliwa adaptacja w ujęciu wytycznych IOŚ-PIB do MPA. Polega na wprowadzaniu działań szkodliwych dla środowiska albo zwiększających podatność innych obszarów lub grup społecznych w mieście. Przykładem są klimatyzatory montowane masowo zamiast zacieniania budynków: chłodzą mieszkania, ale oddają ciepło na ulicę i zwiększają zużycie energii.
Trzy grupy działań adaptacyjnych

Działania adaptacyjne dzielą się na trzy grupy:
- Infrastruktura szara – wały, zbiorniki i większa kanalizacja deszczowa; chronią przed powodzią i podtopieniem.
- Błękitno-zielona infrastruktura – rozwiązania oparte na przyrodzie, takie jak ogrody deszczowe, zielone dachy i drzewa przy ulicach. Zatrzymują wodę na miejscu (retencja) i chłodzą miejską wyspę ciepła, czyli przegrzaną zabudowę.
- Działania informacyjno-edukacyjne – systemy wczesnego ostrzegania, mapy zagrożeń i szkolenia; skracają czas reakcji na upał, burzę czy powódź.
Najlepiej sprawdza się zwykle łączenie działań o różnym charakterze. Podręcznik IOŚ-PIB zaleca przy tym, by błękitno-zielona infrastruktura miała pierwszeństwo przed rozwiązaniami „szarymi”. Rura tylko odprowadza deszcz, a zieleń go zatrzymuje i przy okazji chłodzi okolicę.
Co z tego może zrobić pojedynczy mieszkaniec? Sporo: postawić beczkę na deszczówkę, rozszczelnić podjazd, posadzić drzewo na działce i śledzić ostrzeżenia IMGW oraz Alertu RCB.
Od SPA2020 do planów miejskich – kto w Polsce planuje adaptację?
Punktem wyjścia jest Strategiczny plan adaptacji SPA2020, przyjęty przez Radę Ministrów 29 października 2013 r. Był to pierwszy polski dokument strategiczny poświęcony bezpośrednio adaptacji do zmian klimatu. Jako najbardziej wrażliwe wskazał m.in. gospodarkę wodną, rolnictwo, leśnictwo, różnorodność biologiczną, zdrowie, energetykę, transport, obszary zurbanizowane, góry i strefę wybrzeża.
Na poziomie krajowym adaptacja pojawia się też w dokumentach o szerszym zakresie. Polityka ekologiczna państwa 2030 (PEP2030) ma osobny cel poświęcony adaptacji i zarządzaniu ryzykiem klęsk żywiołowych.
Szczebel niżej działają województwa. Regionalne plany adaptacji przenoszą kierunki krajowe na warunki konkretnego regionu: dorzeczy, wybrzeża czy terenów górskich. Najniżej stoi miejski plan adaptacji, w którym działania dostają konkretne lokalizacje, wykonawców i budżety. Miasta i regiony mogą ponadto przystąpić do Misji UE „Adaptacja do zmian klimatu”, która daje im dostęp do wiedzy i wspólnych projektów.
Co zastąpi SPA2020? Od marca 2026 r. ministerstwo pracuje nad Krajową strategią adaptacji do zmian klimatu z perspektywą do 2040 r. Uzupełni ją osobny plan działań adaptacyjnych, który oddzieli część operacyjną od strategicznej.
Które miasta muszą mieć miejski plan adaptacji?
Obowiązek, który wprowadził nowy system planowania adaptacji, obejmuje miasta liczące co najmniej 20 tys. mieszkańców. Podstawą jest nowelizacja Prawa ochrony środowiska z 27 listopada 2024 r., która weszła w życie 11 stycznia 2025 r. Liczbę mieszkańców ustala się według danych GUS na 31 grudnia roku poprzedniego. Miasto, które nie uznało dotychczasowego dokumentu za MPA albo takiego dokumentu nie ma, musi opracować plan zgodny z ustawą do 2 stycznia 2028 r.
Plan zawiera kilka obowiązkowych elementów.
- Część analityczna – wnioski z analizy zjawisk meteorologicznych i hydrologicznych, scenariusze prognozowanych zmian klimatu oraz analiza wynikających z nich ryzyk i szans.
- Zazielenianie miasta – koncepcja zwiększania powierzchni zieleni i zadrzewień.
- Wody opadowe i roztopowe – koncepcja ich zagospodarowania na terenie miasta.
- Część programowa – cele, katalog działań, sposób wdrażania i zasady monitorowania.
MPA trzeba aktualizować nie rzadziej niż raz na 6 lat. Co 2 lata miasto przekazuje do IOŚ-PIB raport z monitorowania realizacji planu.
Co daje miastu i mieszkańcom gotowy plan adaptacji?
Plan podpowiada kolejność inwestycji. Analiza ryzyka pokazuje, które dzielnice i grupy mieszkańców są najbardziej narażone, więc to tam warto skierować pierwsze pieniądze. Ułatwia też zdobycie środków zewnętrznych. W programie FEnIKS warunkiem dofinansowania przedsięwzięć adaptacyjnych jest posiadanie MPA albo przynajmniej przystąpienie do jego opracowania na podstawie uchwały rady miasta. Nabory prowadzi NFOŚiGW, zarówno na same plany, jak i na zieleń oraz retencję w miastach.
Brak przygotowania też ma swoją cenę. Już SPA2020 uznał ekstremalne zjawiska pogodowe za największe zagrożenie dla gospodarki i społeczeństwa w perspektywie do 2030 r. Po każdej nawalnicy czy suszy płacimy za zalane piwnice, zniszczone drogi i przeciążone służby.
Im dalej postępuje globalne ocieplenie, tym więcej zależy od działań z trzech grup opisanych wyżej.
