Migracje klimatyczne, niedostrzegany problem zmian klimatycznych
Spis treści
Migracje klimatyczne to wyjazdy ludzi, którzy opuszczają dom głównie z powodu zmian środowiska wywołanych przez zmianę klimatu, od nagłej powodzi po wieloletnią suszę. Powódź zwykle wypędza na krótko. Susza i zasolenie gleby latami odbierają gospodarstwu zdolność wyżywienia rodziny, więc wyjazd staje się trwały.
Czym są migracje klimatyczne?
Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) definiuje migracje klimatyczne jako przemieszczanie się osób, które opuszczają miejsce zwykłego pobytu głównie z powodu zmian środowiska wywołanych przez zmianę klimatu. Definicja obejmuje zmiany nagłe i postępujące, wyjazdy wymuszone i podjęte z wyboru. Migracje klimatyczne należą do szerszej kategorii migracji środowiskowych. Tam przyczyną może być każda zmiana środowiska, tu tylko ta, którą wywołują zmiany klimatyczne.
Definicja IOM dzieli wyjazdy według trzech osi.
- Zasięg – przesiedleńcy wewnętrzni zostają w granicach kraju, inni przekraczają granicę państwa.
- Czas trwania – wyjazd bywa sezonowy, kilkuletni albo stały.
- Stopień przymusu – od ucieczki przed żywiołem po decyzję podjętą z wyprzedzeniem.
Ludzie od tysięcy lat przenoszą się tam, gdzie jest woda i urodzaj, więc samo zjawisko jest stare. Autorzy badania o migracjach klimatycznych z AGH traktują je tak samo jak inne rodzaje mobilności.
Nagłe klęski i powolne katastrofy to dwie drogi do opuszczenia domu

Klęska nagła, taka jak powódź, huragan czy gwałtowna ulewa, wypędza ludzi szybko, ale zwykle na krótko. Kiedy woda opada, większość wraca i odbudowuje dom, bo ziemia i praca w okolicy wciąż istnieją.
Procesy powolne działają inaczej. Susza, pustynnienie, zasolenie gleby i wody pitnej, erozja wybrzeży i podnoszenie się poziomu mórz przez lata obniżają plony i kurczą zasoby. W końcu gospodarstwo na stałe przestaje wyżywić rodzinę. Wyjazd nie jest wtedy przerwą, tylko pożegnaniem ze źródłem utrzymania.
Zanim do tego dojdzie, rodziny w Sahelu często wysyłają do miasta jedną osobę. Jej zarobki pozwalają reszcie przetrwać słabe lata na roli. Tak wygląda adaptacja do zmian klimatu w jednym gospodarstwie: ryzyko rozkłada się między wieś i miasto.
Trwały wyjazd trudno odwrócić, gdy ziemia jest już zasolona albo zamieniła się w pustynię.
Skala przesiedleń z powodu klęsk i prognozy
Według raportu IDMC za 2025 rok klęski żywiołowe spowodowały w 2025 r. 29,9 mln nowych lub powtórnych przesiedleń wewnętrznych. To mniej niż rok wcześniej. Czy to problem marginalny, czy masowy? Przesiedlenia po klęskach idą w dziesiątki milionów rocznie, więc nie są problemem marginalnym.
Prognozy na przyszłość mają postać scenariuszy, a nie zapowiedzi. W wariancie pesymistycznym z raportu Groundswell szacuje, że do 2050 r. nawet 216 mln osób w sześciu regionach może przemieszczać się w obrębie własnych krajów. Główne przyczyny to niedobór wody, spadek plonów i podnoszenie się poziomu mórz, czyli procesy powolne. Wspólne działania na rzecz klimatu i rozwoju mogą zmniejszyć tę skalę nawet o 80%.
O wyniku decyduje więc tempo, w jakim świat ograniczy gazy cieplarniane wpuszczane do atmosfery, oraz obrana ścieżka rozwoju. Najbardziej narażone są kraje Globalnego Południa, które mają najmniejsze możliwości adaptacji. W nisko położonych państwach wyspiarskich, takich jak Tuvalu, Kiribati i Malediwy, raporty IPCC uznają wzrost poziomu morza za zagrożenie dla zamieszkiwalności całych terytoriów.
Dlaczego migracja klimatyczna znika ze statystyk i skąd rozbieżne szacunki?
Statystyka przesiedleń najpełniej obejmuje wyjazdy wywołane konkretnym zdarzeniem, na przykład powodzią, burzą albo pożarem. Dane o procesach powolnych, takich jak susza, są niepełne. Dlaczego więc część migracji w ogóle nie trafia do tych liczb? Migracja o mieszanych przyczynach nie ma takiego wyzwalacza. Susza pogłębia biedę albo podsyca konflikt o wodę. Osoba, która w końcu wyjeżdża, jako powód podaje pracę lub wojnę. Klimat znika wtedy z rejestrów. W części przypadków to on uruchomił cały łańcuch.
Różnice między szacunkami mają dwie przyczyny:
- Zakres – jedne liczby obejmują tylko przesiedlenia po klęskach, inne całą mobilność, także międzynarodową.
- Metoda liczenia – IDMC liczy przemieszczenia, a nie osoby, więc ktoś, kto uciekał dwa razy, występuje w danych dwukrotnie.
Granice swoich danych wskazuje też sam IDMC – analiza o klęskach i klimacie zastrzega, że nie każde przesiedlenie po klęsce żywiołowej ma związek z klimatem. Z tego zastrzeżenia wynika, że statystyk klęsk nie można utożsamiać z migracją klimatyczną.
Dlaczego migrant klimatyczny nie jest uchodźcą w świetle prawa?
Konwencja genewska z 1951 r. przyznaje status uchodźcy po spełnieniu dwóch przesłanek, a zmiana środowiska jako przyczyna wyjazdu nie spełnia pierwszej z nich. Pierwsza to uzasadniona obawa przed prześladowaniem z powodu rasy, religii, narodowości, przynależności do grupy społecznej lub poglądów politycznych. Druga to pobyt poza krajem obywatelstwa, tymczasem większość wypędzonych przez klimat nie przekracza granicy.
Według Biura Analiz Sejmowych pojęcie „uchodźca środowiskowy” pojawiło się po raz pierwszy w 1985 roku. Mimo to prawo międzynarodowe nie definiuje migrantów klimatycznych i nie daje im szczególnej ochrony prawnej. W praktyce oznacza to deficyt praw: brak gwarancji pomocy i pewnego prawa pobytu. Osoba bez statusu łatwiej trafia w zależność od pośredników i jest bardziej narażona na wyzysk.
Granice obecnej ochrony widać na przykładzie, jakim jest sprawa Teitioty przed ONZ. Komitet Praw Człowieka orzekł, że sądy Nowej Zelandii nie naruszyły prawa mieszkańca Kiribati do życia w chwili zdarzeń, więc skarga nie dała mu ochrony. Komitet dopuścił jednak, że w przyszłości skutki klimatu mogą uzasadniać zakaz odesłania.
Rozwiązania dwustronne dopiero powstają. Umowa Falepili z 2023 r. otwiera mieszkańcom Tuvalu drogę do stałego pobytu w Australii. Postulaty szerszej ochrony wracają w Parlamencie Europejskim i wśród państw AOSIS, czyli Sojuszu Małych Państw Wyspiarskich.
Czy migracje klimatyczne dotyczą Europy i Polski?

Europa ma z migracjami klimatycznymi do czynienia na dwa sposoby: jest celem części migracji międzynarodowych i sama doświadcza przesiedleń pogodowych. Pierwszy kanał jest wąski. Drugi widać w danych z ostatnich lat.
W 2024 r. Europa przeżyła najbardziej rozległe powodzie od 2013 r., co potwierdza raport Copernicusa o powodziach. Wrześniowe powodzie wywołane przez sztorm Boris objęły osiem państw Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polskę. Na południu kontynentu dochodzą do tego pożary, które zmuszają mieszkańców do ewakuacji.
Szerszy obraz daje raport IDMC za 2024 rok, według którego dziesięć państw Europy i Azji Środkowej odnotowało najwyższą liczbę przesiedleń z powodu klęsk, odkąd zbierane są dane.
Czy odpływ ludzi z zamykanych regionów górniczych w Polsce też jest migracją klimatyczną? W ścisłym sensie nie. Górnik, który wyjeżdża po likwidacji kopalni, reaguje na politykę klimatyczną, czyli na decyzję o odejściu od węgla. Migrację klimatyczną wywołują zmiany środowiska, które powoduje zmiana klimatu. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, bo pierwszej sytuacji zaradzają programy sprawiedliwej transformacji, a drugiej adaptacja miejsc zamieszkania.
Dla mieszkańca Polski temat zaczyna się więc nie na granicy, przez którą napływają migranci, tylko na terenach zalewowych, takich jak zniszczona w 2024 r. Kotlina Kłodzka.





