Firmy energetyczne ruszyły na podbój niekonwencjonalnych złóż ropy i gazu uwięzionego w łupkach i piaskach roponośnych na całym obszarze zachodniej części USA i Kanady. Jak do tej pory, rząd nie wykazał się zbytnią troską o środowiskowe konsekwencje tego nowego bumu na paliwa kopalne.
Najszybsza droga do nowych amerykańskich pól roponośnych wiedzie autostradą nr 12 biegnącą wzdłuż północnej części kraju od Grays Harbour w stanie Waszyngton do Detroit.
Trasa o długości ponad 4000 km stała się główną nitką zaopatrzeniową dla przemysłu energetycznego. Z niewiarygodnym pośpiechem amerykańskie firmy naftowe, kanadyjskie firmy budujące rurociągi i inwestorzy z całego świata wydają olbrzymie sumy pieniędzy, biorąc udział w ekonomicznie obiecującym, lecz ekologicznie ryzykownym wyścigu ku nowej erze niekonwencjonalnych paliw kopalnych. W miarę jak krajowe konwencjonalne zasoby szybko maleją , firmy z coraz większą intensywnością poszukują ropy i gazu w łupkach i piaskach Kanady, Wielkich Równin i Gór Skalistych.
Zasoby niekonwencjonalnej ropy w stanach Wyoming, Utah i Colorado oceniane są na 1200 -1800 miliardów baryłek, z czego połowa nadaje się do wydobycia. Samo wschodnie Utah posiada około 12-19 miliardów baryłek ropy pochodzącej z piasków roponośnych.
Zasoby z piasków roponośnych prowincji Alberta w Kanadzie ostrożnie oceniane są na 175 miliardów baryłek, a przy wykorzystaniu nowej technologii liczba ta może sięgnąć 400 miliardów baryłek.
Jeśli wstępne szacunki zasobów niekonwencjonalnego ropy i gazu okażą się prawdziwe, to starczą one USA na co najmniej stulecie.
Jednym z konsekwencji gwałtownego rozwój wydobycia są jednak wzrost społecznego niezadowolenia, pozwy sądowe i spory polityczne w poszczególnych stanach. Boom przyczynia się do degradacji krajobrazu i stanowi zagrożenie dla szczupłych zasobów wody pitnej. Badania rządowe pokazują, że eksploatacja niekonwencjonalnych złóż ropy i gazu jest źródłem większej ilości emisji CO2 niż ze źródeł tradycyjnych, zużywając od trzech do pięciu razy więcej wody.Konsultant od spraw energii z Kolorado Randy Udall określa to jako „pakt z diabłem”.
Od Wyoming do Teksasu tysiące ciężarówek transportują wodę po wiejskich drogach niezbędną do uwolnienia ropy i gazu z łupków poprzez wpompowywanie pod ziemię płynu pod wysokim ciśnieniem. Ilość wody zużywana do wykonania jednego odwiertu waha się w granicach 7 – 15 milionów litrów. W miejscach takich jak Dakota Północna o skromnych opadach lokalni mieszkańcy i obrońcy środowiska obawiają się, że wydobycie doprowadzi do wyczerpania pokładów wodonośnych.
Poza tym rozwój przemysłu niekonwencjonalnych paliw kopalnych stanowi kłopotliwą kwestię na poziomie krajowym: w czasie gdy państwo powinno kroczyć w kierunku rewolucji w wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii, USA zmierza w odwrotną stronę, stawiając masowo na źródła energii, które niszczą środowisko znacznie bardziej niż konwencjonalne wydobycie ropy i gazu.
Autostrada numer 12 jest kluczowym szlakiem transportowym dla rozkwitającego przemysłu, którą firmy wydobywczą wykorzystują w sięganiu po złoża leżące na północ i południe od drogi. Firmy transportują sprzęt ponad półtora tysiąca kilometrów na północ do prowincji Alberta, gdzie rocznie wydają 15 miliardów dolarów na rozwój wydobycia z piasków roponośnych, stanowiących pojedyncze największe źródło importowanej ropy i jednocześnie najszybciej rosnące źródło kanadyjskich emisji CO2.
Północna Dakota stała się czwartym w kolejności stanem pod względem wydobycia w USA. W tym roku wydobyto już 100 milionów baryłek, a do końca 2010 ma być wywiercone 1000 nowych studni. Autostrada 12 przecina Keystone Pipeline – rurociąg o długości około 3500 kilometrów wart jakieś 5 miliardów. Jest to centralna część planowanych bądź budowanych linii przesyłowych należących do sieci wartej 31 miliardów. Transportują one ropę do rafinerii w Teksasie, Oklahomie i Illinois, na modernizację których wydano ponad 20 miliardów. Łączne wydatki mające przedłużyć erę paliw kopalnych przekraczają w USA 100 miliardów dolarów rocznie.
Przedstawiciele kierownictwa przemysł naftowego utrzymują, że ich inwestycje zgodne są z krajowym programem bezpieczeństwa energetycznego. Eksploatacja niekonwencjonalnych złóż, przynosi firmom naftowym pokaźne dochody, co można było zobaczyć na przykładzie ExxonMobil, który za 41 miliardów kupił XTO Energy, firmę specjalizującą się w wydobyciu gazu łupkowego.
Rok temu Departament Stanu tak uzasadniał budowę nowego rurociągu Keystone-XL, transportującego ropę z prowincji Alberta do amerykańskich rafinerii. „Wzrastający popyt na ropę nie może być całkowicie zaspokojony poprzez wysiłki zmierzającego do oszczędnego zużycia produktów ropopochodnych lub zwiększonego wykorzystania alternatywnych źródeł energii”. „W miarę jak rośnie zapotrzebowanie na ropę, jej krajowe wydobycie spada”. Analitycy Departamentu dodali również, że bez wzrostu dostaw ropy z krajowych złóż, „państwo pozostałoby zależne od niestabilnych eksporterów tego surowca z Bliskiego Wschodu, Afryki, Meksyku i Ameryki Południowej”.
Jeden z punktów zapalnych ma miejsce w północnym Idaho i wschodniej Montanie, gdzie firmy wydobywcze przy wykorzystaniu autostrady 12, rozsyłają największe w historii konwoje olbrzymich ciężarówek do złóż roponośnych Alberty i innych miejsc. Ciężarówki mają prawie długość boiska do futbolu i są tak szerokie, że zajmują dwa pasy. Wiozą one sprzęt do rafinacji i przetwarzania ropy ważący po kilkaset ton, o wysokości sporego budynku.
Pomimo rosnących sprzeciwów firmy wydobywcze kontynuują poszukiwania. Wielkość złoża Bakken rozciągającego się na obszarze Północnej Dakoty, Montany i Saskatchewan oceniana jest przez Amerykański Instytut Geologiczny na 4 miliardy baryłek ropy i biliony metrów sześcienny naturalnego gazu. Geolodzy z branży naftowej twierdzą, że leżące pod Bakken złoże Three Folks zawiera jeszcze więcej ropy i gazy łupkowego.
Te ogromne zasoby zachęcają firmy energetyczne do wydawania dziesiątek milionów dolarów w celu uzyskania praw do wydobycia w Wyoming I Kolorado na których obszarze rozciąga się złoże o nazwie Niobrara.
„Wielkość tych złóż po prostu poraża. Jest to zupełnie coś innego niż tradycyjny biznes naftowy” – powiedział Lynn Helms dyrektor Departamentu Zasobów Mineralnych w Północnej Dakocie.
Według analizy Departamentu Energii konflikt między wzrostem zapotrzebowania na energię i wyczerpywaniem się zasobów słodkiej wody najsilniej uwidacznia się w najbardziej dynamicznie rozwijających się częściach kraju – Kalifornii, Południowym Zachodzie, Gór Skalistych i północnej części Wielkich Równin.
Wg szacunków Narodowego Laboratorium Argonne na wydobycie 1 litra ropy z łupków potrzeba od 2,5 do 6,5 litra wody, 4 razy więcej niż w przypadku złóż konwencjonalnych. Co gorsza, emisja gazów cieplarnianych przypadających na jedną baryłkę jest trzykrotnie większa.
Eksploatacja niekonwencjonalnych rezerw paliw kopalnych jak formacja Bakken wymaga dużych ilości wody, gdyż by dostać się do uwięzionego w łupkach ropy i gazu, należy w skale wywiercić system szczelin, przez który mogą one wypłynąć na powierzchnię. W procesie zwanym kruszeniem hydraulicznym wykorzystywane są specjalne wiertła, które przebijają się kilka kilometrów przez złoże, po czym wykonują system poziomych wierceń. Całe kolumny ciężarówek załadowanych milionami litrów wody ciągną w kierunku każdego odwiertu, gdzie jest pompowana pod ogromnym ciśnieniem powodującym rozpad skały.
Praktyka ta jest ryzykowna. Niedawno w jednym z odwiertów w Północnej Dakocie nastąpił niekontrolowany wyciek setek tysięcy litrów ropy i płynu służącego do rozłupywania skał.
Jak wynika z raportów licznych organizacji ekologicznych odwierty zanieczyściły pokłady wody głębinowej i skaziły wody pitną także w innych stanach.
Na początku tego roku Departament Zwierząt i Rybołówstwa w Północnej Dakocie sprzeciwił się oficjalnie planom farmerów by sprzedać jedną trzecią wody z Jeziora Trenton teksańskiej firmie energetycznej. „Jezioro Trenton nie ma wystarczającej pojemności, a pobranie z niego takiej ilości będzie miało poważne konsekwencje.
Przemysł naftowy może znaleźć wodę gdzie indziej” – stwierdził kierownik departamentu Fred Rycknman.
W tym miesiącu w Północnej Dakocie oddano do użytku prawie 150 nowych platform wiertniczych. Naftowa gorączka okazała się ekonomicznym boomem dla stanu, do którego przybyło 700 nowych pracowników. Poziom bezrobocia spadł do najniższego w kraju poziomu 3,6 procenta. Boom miał zbawienny wpływ na stanowy budżet. Gdy w czerwcu skończył się rok budżetowy, władze stanowe dumnie ogłosiły, że mają 800 milionową nadwyżkę.
Najwyraźniej stanowi urzędnicy nie przejmują się – jeszcze – skutkami boomu dla środowiska.
tłumaczenie Tomasz Kłoszewski
Więcej: YALE-Environment360









