Niepomyślne prognozy pogody dla Grecji wskazują, że szanse na ugaszenie pożarów, które dotarły na przedmieścia Aten, zmalały. Nasilają się bowiem wiatry, które ułatwiają rozprzestrzenianie się ognia – informuje serwis CNN.
Ogień strawił już teren o powierzchni 15 tysięcy hektarów. WZ żywiołem walczą setki strażaków, którzy są wspierani z powietrza przez samoloty i helikoptery. Ogień dotarł już do północnych przedmieść Aten. W związku z niepomyślnym rozwojem sytuacji, władze ewakuowały 20 tysięcy osób, głównie z dzielnicy Agios Stefanos.

Żywioł rozprzestrzenia się, co doprowadziło do ewakuacji kilkunastu prawosławnych sióstr zakonnych, których klasztorowi zagrażał ogień – podały władze. Walka z ogniem trwa też w okolicach miast Nea Makri i historycznego Maratonu. W Nea Makri trzeba było m.in. ewakuować prawosławny klasztor.
Jak na razie nie ma doniesień o ofiarach, wiadomo tylko, iż cztery osoby odniosły rany. Premier Grecji Kostas Karamanlis ogłosił stan pogotowia. I poprosił o pomoc Unię europejską. Jak na razie kilka samolotów do gaszenia pożarów przysłały takie państwa jak Włochy, Francja i Cypr.
Prefekt regionu Aten Jannis Sgurois nazwał szalejące pożary „nieopisaną katastrofą ekologiczną”. Zaznaczył jednak, że „są pewne oznaki dla optymizmu”.
To największe pożary w Grecji od kiedy dwa lata temu ogień strawił ponad 250 tys. hektarów, głównie na Peloponezie i wyspie Eubei. Zginęło wówczas ponad 70 osób.
Pożary rozpoczęły się w piątek w miejscowości Grammatiko, znajdującej się w odległości 40 km od Aten. Jak na razie nie ustalono, co było przyczyną pożarów – czytamy w serwisie CNN.
Więcej w Onet.pl










