Światu zagraża „masowy głód” w następstwie kolejnego nieurodzaju w Ameryce Północnej i to nawet przed końcem bieżącego roku. Uważa tak Don Coxe, jeden z najwybitniejszych ekspertów od produktów rolnych, od którego nazwiska wziął nawet nazwę jeden z funduszy kanadyjskiej BMO Financial Group.
Globalne ocieplenie powoduje skrócenie sezonu zbiorów, a słabo rozwinięty sektor rolniczy jest słabo przygotowany, aby poradzić sobie z uzupełnieniem niedoborów żywności.
Nieurodzaj będzie miał szczególnie dotkliwy wpływ na rynki silnie zależne od amerykańskiego importu, co byłoby do uniknięcia, gdyby rządy państw północnoamerykańskich nie osłabiały rolnictwa przez zbyt duże interwencje. Powodowały one, że nie opłacało się inwestować w rolnictwo i rozwój nowych technologii w celu zwiększenia zbiorów. Coxe uważa, że kolejny kryzys żywnościowy, kiedy nadejdzie będzie dla świata większym szokiem niż cena ropy na poziomie 150 dolarów za baryłkę.
Rolnicy na całym świecie, w obliczu światowego kryzysu, zmniejszyli swoją produkcję, dlatego perspektywa spadku światowej produkcji żywności w tym roku - jak sięgnąć pamięcią pierwszy spadek światowej produkcji żywności w historii – oznacza, że nie będą w stanie nadążyć za popytem na ziarno.
„W konsekwencji, kiedy przyjdzie pierwszy poważny nieurodzaj, z całą mocą wybuchnie kryzys żywnościowy, z którego nie sposób będzie się wydobyć, ponieważ rolnicy będą pochłonięci nadrabianiem zaległości wynikających ze zmniejszonych plonów”, uważa Coxe. Ponadto zbliżający się światowy kryzys żywnościowy został nasilony przez wzrost popytu na mięso na wielkich, rozwijających się rynkach takich jak Chiny i Indie. Oznacza to, że gwałtownie rosnący popyt na produkty rolne już teraz zaczyna przewyższać podaż.

„W ostatniej dekadzie lat powierzchnia uprawianych gruntów rosła zaledwie o 1.5 procent rocznie (i tak zresztą dramatycznym kosztem lasów, mokradeł i innych niezajętych jeszcze przez ludzi terenów), natomiast popyt na zboża i soję rósł dwa razy szybciej. Jak tylko dojdzie do pierwszego poważnego nieurodzaju, będziemy mieć do czynienia z masowym głodem. To może mieć miejsce już tej jesieni, jeśli na przykład w sierpniu w Iowa przytrafiłyby się mrozy”.
W ostatnich latach w Ameryce Północnej pogoda była idealna dla rolników, jednak na skutek zmian klimatu okresy suche będą się skracały. A jeśli cykl wzrostu skróci się o cztery tygodnie, dramatycznie obniży to zbiory.
„Mieliśmy niesamowite szczęście – w ostatnich latach pogoda w Ameryce Północnej była idealna dla rolników. Ludzie zakładają, że tak będzie zawsze. Panuje poczucie, że żywność zawsze była łatwo dostępna i że tak musi być”.
Jeśli mamy uniknąć poważnego kryzysu żywnościowego, zbiegającego się z eksplozją populacji w krajach rozwijających się, to trzeba dramatycznie zwiększyć zbiory upraw. Najważniejsze będą tu kukurydza i soja, które są najlepsze do karmienia zwierząt hodowlanych.
Z tego powodu świat nie może pozwolić sobie na nic mniej, niż optymalne plony z upraw, co wymaga wykładniczego wzrostu stosowania nawozów, mówi Coxe. Jednak niewystarczające ich stosowanie w najludniejszych krajach, jak Chiny, Indie czy Malezja, jest poważnym problemem już od wielu dziesięcioleci.
Kolejny światowy kryzys żywnościowy może być głęboki i długotrwały. Może to doprowadzić do upadku rządów i zdestabilizować światowy porządek polityczny, ostrzega Coxe.
Zwiastuny czekającego nas wyzwania objawiły się wyraźnie w zeszłym roku, kiedy wzrost cen zbóż, ryżu itp. doprowadził do powszechnego głodu i wywołał niepokoje społeczne w biedniejszych krajach, a nawet zamieszki na tle żywnościowym.
więcej w Commodity Online










