Artykuly

Gdzie się podziewa nasza energia?

Gdy trafiłem na wykres zużycia energii w USA z Lawrence Livermore National Laboratory, spędziłem sporo czasu gapiąc się na niego i rozmyślając.  

Wykres zużycia energii

Wykres ten miał poważny wpływ na moje myślenie o energii, transporcie i budownictwie. Publikacja nowego wydania jest dobrą okazją do wyjaśnień.

Zyżycie energii 1

1. Na pierwszy rzut oka mamy dwa prawie całkiem oddzielne problemy energetyczne.

Węgiel i gaz ziemny idą do budynków i przemysłu, a ropa do samochodów. Ogólnie, nie licząc niewielkiego przecięcia w sektorze przemysłowym, służą do zupełnie różnych rzeczy. Jedna i druga gałąź energii powoduje emisję gazów cieplarnianych, ale to tylko jeden z problemów, które napotykamy w świecie Peak Oil i uzależnienia od obcych źródeł energii.

Zużycie energii 2

2. Największym problemem jest transport.

To bezapelacyjnie największy żarłok energii, wysysający blisko 40% całkowitego zużycia. Co gorsza, to prawie sama benzyna, nasze najbardziej kłopotliwe źródło energii.

3. Samochód to beznadziejny konwerter energii.

Poprawa wydajności spalania paliwa też nie zrobi istotnej różnicy; podstawowym problemem jest to, że lwia część używanej energii porusza ponad tonę metalu razem z 70 kg, które stanowi osoba w środku. W samej swojej istocie jest to uderzająco głupi sposób tworzenia systemu komunikacji.

Zużycie energii 3

4. Przesiadka do elektrycznych samochodów tylko pogorszy nasze problemy.

Ten elektryczny samochód będzie w zasadzie jeździć na węgiel, i podobnie jak samochód napędzany benzyną, powiezie metal, a nie ludzi. 

5. Wmawiamy sobie, że mogą jeździć na energii odnawialnej.

Energia słoneczna, geotermiczna i wiatrowa to obecnie, jak zauważa David Roberts na grist.org, niewiele więcej niż błąd pomiarowy. Gazu ziemnego będzie coraz więcej, a daje dwa razy mniej CO2 na jednostkę elektryczności niż węgiel, co stanowi duży postęp, lecz nie jest on pozbawiony wad. Jeśli zaraz nie dokonamy wielkiego, trudno wyobrażalnego zwrotu w stronę źródeł odnawialnych i energii jądrowej, będziemy tylko przelewać z jednego naczynia do drugiego. Widzicie jak to się dzieje?

Zużycie energii 4

6. Budynki i mieszkania są problemem, ale nie tym największym, i zajmujemy się nie tym zagadnieniem co trzeba.

LEED i Energy Star to bardzo ważna sprawa. Jestem architektem, uczę na uniwersytecie projektowania przyjaznego środowisku, ale nie mogę spojrzeć na ten wykres bez wrażenia, że kieruję wysiłek i uwagę w niewłaściwą stronę. Wiem, że powszechnie przyjmowana mądrość Eda Mazrii i ludzi z Architecture 2030 mówi, że budynki pochłaniają 49% naszej energii, ale wykres pokazuje, że jest to dużo mniej – budynki mieszkalne i komercyjne zużywają 29% energii. Rysunek mówi mi też, że dużo więcej energii zużywamy przemieszczając się między budynkami, niż przebywając w nich. To pokazuje, że budowanie przedmieść pełnych domów Energy Star z panelami słonecznymi na dachach jest kompletną stratą czasu, bo naszym największym problemem jest transport, a nowe, zielone budynki na przedmieściach tylko pogarszają sytuację. Ale na wykresie widzimy też, że prawie 3/4 elektryczności trafia do budynków. Jest tu dużo miejsca na ulepszenia, ale znaczna część idzie na klimatyzację, a to, podobnie jak problemy z transportem, jest przede wszystkim kwestią lokalizacji i wzorców urbanizacji – dom jednorodzinny na przedmieściach w pasie słonecznym robi nam większą krzywdę niż potrafimy sobie wyobrazić. 

Zużycie energii 5

7. Podstawowy problem to ten wielki, zielony, ryczący potwór, nasze zużycie ropy.

Nawet Paul Ryan, Pan Ścieżka Do Dobrobytu, powinien to zrozumieć: jeśli nie wygonimy ludzi z samochodów, to nie rozwiążemy najważniejszych problemów, czy to bilans handlowy, sprawy z deficytem, sprawy klimatu czy kryzys mieszkaniowy. To wszystko jest tutaj, w kolorach czarnym, pomarańczowym, niebieskim, zielonym i białym.

Co w związku z tym powinniśmy robić?

Zastanawiam się nad wnioskami płynącymi z tego rysunku od czterech lat, i oto co wymyśliłem:

1. Zintegrować się z miastem.

Prawda jest taka, że ludzie wchodzą do auta, żeby dostać się w inne miejsce, a nie jeżdżą w kółko dla zabawy. Musimy umożliwić im przeżycie bez samochodu, a to oznacza większą gęstość zaludnienia i bliskie sklepy. To NIE znaczy, że każdy musi mieszkać w Nowym Jorku w wieżowcach; w wielu małych miastach i miasteczkach można sobie świetnie radzić na piechotę. 

2. Robić wszystko, co tylko możliwe, żeby promować rowery, rowery elektryczne, skutery, autobusy, kolej miejską, metro, wszystko co przemieszcza więcej człowieka, a mniej żelastwa. Benzyna jest problemem numer 1, a elektryczność problemem numer 2. Wszystko, co przewozi więcej ludzi na jednostkę energii, jest postępem. Wszystko, co zmniejsza odległość do pokonania dla człowieka, tak jak praca w domu, promowanie ulic ze sklepami i wsparcie dla lokalnych firm, też jest postępem.

3. Przeprowadzić się do Cleveland albo Buffalo – miast z koleją, kanałami, wodą i energią wodną oraz umiarkowanym klimatem, w których nie jest potrzebna klimatyzacja. Nie chodzi o klimat, inaczej leżące 50 kilometrów na północ Toronto nie rozkwitło by – tu chodzi o politykę i chęci.

4. Mniej znaczy więcej. Mniejsze auta, mniejsze domy na mniejszych działkach, mniejsze lodówki – tylko tak można zwiększyć wydajność bez wydawania majątku, a konsumując mniej, wydasz mniej.

Tłumaczenie Łukasz Dudek

pl Na podstawie: EarthToday

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly