Rezerwy gazu ziemnego w Polsce
w roku 1988 wynosiły 170 mld m3, w roku 1998 spadły do 140 mld m3, a w
zeszłym roku do 110 mld m3 (BP). W tempie obecnego zużywania
wyczerpałyby się w latach 30. obecnego wieku.

Istnieje jednak możliwość, że uda się sięgnąć po gaz uwięziony w ciasnych pokładach łupków. W Stanach Zjednoczonych wydobycie gazu z pokładów ilastych przekroczyło wydobycie gazu konwencjonalnego. Pozwolił na to rozwój technologii odwiertów poziomych i kruszenia hydraulicznego.
Polska jest wyjątkowo bogata w gazonośne łupki. Dlatego światowi potentaci – Chevron, Exxon Mobil, ConocoPhillips i Marathon – wykupili u nas koncesje poszukiwawcze i właśnie ruszają poszukiwania złóż gazu niekonwencjonalnego. Za kilka miesięcy rozpoczną się pierwsze próbne odwierty, a jeśli zakończą się one sukcesem, mamy szansę znacząco zwiększyć wydobycie i uniezależnić się od dostaw z Rosji.
Według geologów możemy mieć nawet 1400 mld m3 gazu, czyli 100 razy więcej niż wynosi nasze obecne roczne zużycie.
Gaz jest najczystszym paliwem kopalnym. Nie tylko ze względu na emisję CO2, ale i siarki, metali ciężkich, pyłów i innych szkodliwych związków. Przejście z węgla na gaz to również stosunkowo łatwy sposób zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Ponadto, w świetle wyczerpywania się naszych pokładów węgla odkrycie i eksploatacja tych zasobów mogą nam pomóc w sytuacji, gdy świat coraz wyraźniej staje w obliczu niedoborów energetycznych. Może to również wzmocnić naszą gospodarkę, zredukować zależność energetyczną od Rosji i poprawić bilans płatniczy.
Czy są jakieś problemy?
Nie wiemy, jak wiele tego gazu będzie. Ale załóżmy, że rzeczywiście mamy pokłady gazu liczące 1400 mld m3. Czy to rozwiązuje nasze problemy energetyczne? Na jak długo?
W roku 2008 całkowite zużycie energii w Polsce wyniosło 97,4 mtoe (milionów ton ekwiwalentu ropy), z czego na gaz przypadło 12.5 mtoe, czyli 12.8%.
Załóżmy, że zasoby faktycznie dostępnego gazu wynoszą te 1400 mld m3. 1 mld m3 gazu ziemnego to 0.9 mtoe, czyli 1400 mld m3 gazu ziemnego to 1260 mtoe, co odpowiada obecnemu 13-letniemu zużyciu energii.
Nieźle, jednak nie na tyle, żeby uznać, że rozwiązaliśmy nasze problemy energetyczne.
Nowe złoża to rzeczywiście manna z nieba. Jednak jest absolutnie krytyczne, aby nie wpędziło nas to w samozadowolenie, ale posłużyło inwestycjom w efektywną niskoenergetyczną infrastrukturę opartą o zasoby odnawialne.
Ku refleksji zagadka: przejdź do prezentacji Oil Peak i Los Ludzkości, otwórz prezentację 6 o wzroście wykładniczym na slajdzie 12, obejrzyj historię o bakteriach i odpowiedz na pytanie:
o której godzinie skończyłaby się historia bakterii, gdyby dostały do dyspozycji dwa razy większe zasoby?
Niecierpliwym odpowiemy: nie o godzinie 12:00, ale o 12:01. Jedno pokolenie. Wartości całkiem nieźle pasują – nawet podwojenie dostępnych nam zasobów przy obecnym wzroście tempa ich zużywania, przedłużyłoby epokę kopalną o 20-30 lat – jedno pokolenie.
Marcin Popkiewicz









