ArtykulyZmiany klimatu

Ekstremalna pogoda – Część 3 z 3

Przystosowanie do katastrof pogodowych wymaga odtworzenia mokradeł w połączeniu z budową odpływów i kanałów, żeby poradzić sobie z wodą. Jednak przywódcy i opinia publiczna wcale się nie spieszą. Część trzecia, ostatnia.

Ekstremalna pogoda zarówno stała się częstsza, jak i zyskała na sile. W coraz większym stopniu naukowcy mogą częściowo obarczać za to wywoływaną przez ludzkość zmianę klimatu. Co więcej, nabierająca rozmachu nowo powstała gałąź nauki identyfikująca odciski palców zmiany klimatu w ekstremalnych zjawiskach daje naukowcom większe zaufanie do modeli klimatu – które przewidują, że pogoda w przyszłości będzie jeszcze bardziej ekstremalna.

storm warningCzy jesteśmy na to przygotowani? Na razie nie. Tak naprawdę sprawy idą w przeciwną stronę, szczególnie w Washington D.C. (zresztą w Warszawie też) – gdzie niejeden parlamentarzysta przekonuje nawet, że sama zmiana klimatu jest oszustwem.

Naukowcy mają nadzieję, że rygorystyczne rozpoznanie wkładu zmiany klimatu w poszczególne kataklizmy naprawdę może obudzić w ludziach świadomość zagrożenia. W miarę postępu badań powinno dać się powiedzieć, że 5 cm deszczu więcej spadło podczas burzy na Środkowym Zachodzie przez gazy cieplarniane, albo że ekstremalna fala upałów w Kalifornii była 10-krotnie bardziej prawdopodobna dzięki ludzkiemu wpływowi na klimat. Tak więc badacze utworzyli grupy szybkiej reakcji w celu oceny wpływu zmiany klimatu na zjawiska ekstremalne, dopóki pozostają one świeże w pamięci ludzi. W dodatku  Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) przygotowuje specjalny raport na temat katastrof, planowany na koniec 2011 roku. „Ważne, żebyśmy podkreślali, że zmiana klimatu i jej skutki to nie daleka przyszłość, ale już tu i teraz” – wyjaśnił Rajendra Pachauri, przewodniczący IPCC, na konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie klimatu w Cancún, w grudniu ubiegłego roku.

Przekaz zaczyna docierać do umysłów ludzi. Na przykład władze Rosji miały w zwyczaju wątpić w zmianę klimatu, albo twierdzić, że może być dla Rosji korzystne. Jednak teraz przedstawiciele rządu już zdają sobie sprawę, że globalne ocieplenie nie przyniesie stopniowego i łagodnego wzrostu temperatur. Przyniesie prawdopobodnie więcej wyniszczających kontynent upałów. Jak powiedział ostatniego lata Radzie Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej prezydent Dmitrij Miedwiediew: „Wszyscy teraz mówią o zmianie klimatu. Niestety to, co się dzieje w centralnych regionach kraju, jest dowodem tej globalnej zmiany, bo nigdy w historii nie spotkaliśmy takich warunków pogodowych”.

Pomimo dowodów wątpliwości pozostają

Amerykańska opinia publiczna ma inne odczucia. Sondaże i anegdotyczne przekazy mówią, że Większość Amerykanów nie dostrzega zagrożenia w zmianie klimatu. A pokaźna ich liczba, w tym wielu nowych członków Kongresu, wcale nie wierzy w jej istnienie. Ekstremalna pogoda? Tak to jest w przyrodzie. W końcu katastrofalne powodzie i susze były już w czasach Noego i Mojżesza. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Czy na przykład burza z 23 lipca 2010 roku, która przyniosła rekordowe ziarno gradu Lesa Scotta, była dowodem, że klimat się zmienia? „Nie za bardzo”, mówi Scott. „To tylko następna burza. Mamy dużo gorsze zamiecie śnieżne”. 

Tak, w 22 z 23 hrabstw stanu Maryland ogłoszono stan klęski żywiołowej po rekordowych upałach i suszy w 2010 roku. „Gorszych zbiorów nigdy nie miałem” – mówi sekretarz rolnictwa, rolnik czwartego pokolenia, Earl „Buddy” Hance. Ale czy to zapowiedź większych trosk w przyszłości? Raczej nie, mówi Hance. „Jako farmerzy jesteśmy sceptyczni, i musimy zobaczyć trochę więcej. A jak się okaże, że to zmiana klimatu, rolnicy się przystosują”. Ale wtedy adaptacja może być naprawdę ciężka – martwi się Jack Herdin, ekologiczny rolnik z Minnesoty, który żali się, że jego starania wszczęcia alarmu „przechodzą mimo uszu”.
Wielu naukowców podziela te zmartwienia. „Prawda jest taka, że chociaż debatuje się jak bardzo zmiana klimatu powoduje ekstremalną pogodę, jest bardzo mało dyskusji o jej efektach w przyszłości” – mówi Michael Wehner, naukowiec z Lawrence Berkeley National Laboratory i jeden z koordynatorów US Climate Change Science Program. Przykładowo, modele klimatu przewidują, że do 2050 roku Rosja ociepli się tak, że każde lato będzie równie ciepłe jak to katastrofalne ostatnie, uważa Richard Seager z Columbia University. Innymi słowy, wiele z tego, co teraz uważa się za skrajne warunki, jutro stanie się codziennością. „Zmiana klimatu da nam twardy orzech do zgryzienia”, mówi Martin Hoerling, meteorolog z NOAA. „Będzie dużo niespodzianek, na które nie jesteśmy przygotowani”.

Pylista przyszłość

Bardzo wyraźny obraz takiej przyszłości ukazuje się na południowym zachodzie USA, i w podobnie suchej strefie rozciągającej się przez Włochy, Grecję i Turcję. Praca autorstwa Tima Barnetta z Instytutu Oceanograficznego Scrippsa, Seagera i innych, przewiduje, że te regiony będą bardziej gorące i suche – i, co być może ważniejsze, wykazuje, że ta zmiana już następuje. „Sygnał ludzkiego wpływu wyskakuje w 1985 roku, potem idzie naprzód i nabiera rozpędu”. Zgodnie z przewidywaniem modelu, do połowy XXI wieku będzie tak sucho jak przez siedem lat suszy z lat 30. (Dust Bowl), albo w czasie niszczącej posuchy w latach 50, mającej miejsce w Kalifornii i Meksyku. Seager mówi: „W przyszłości susza nie będzie trwać tylko 7 lat. Stanie się normą”.

To oznacza kłopoty. Na Południowym Zachodzie głównym zmiartwieniem jest woda, która umożliwia istnienie miast takich jak Los Angeles i Las Vegas oraz nawadnia niezwykle wydajne gospodarstwa Doliny Kalifornijskiej. Zapasy wody już są skąpe. W ciągu 11-letniego suchego okresu zapotrzebowanie na wodę z wielkiego systemu rzecznego Colorado, dającego wodę 30 milionom ludzi i nawadniającego 1,6 miliona hektarów upraw, przewyższyło podaż. Wynik: poziom wody w wielkim jeziorze Mead opadł w październiku do rekordowo niskiego poziomu. Zmiana klimatu tylko pogorszy problem. „To będzie wielkie wyzwanie”, mówi Terry Fulp, zastępca regionalnego dyrektora Biura ds. Melioracji z Departamentu Spraw Wewnętrzych. „Oceaniam zmianę klimatu jako prawdopodobnie największy problem. Kiedy pływam łódką po jeziorze Mead, mam to w głowie przez cały czas”.

Oddolna inicjatywa

Chociaż wysiłki na rzecz walki z ociepleniem grzęzną w Waszyngtonie, w wielu regionach jednak widzi się zagrożenie i podejmuje się działania, aby przystosować się do przyszłości, jak i ograniczyć samo globalne ocieplenie. Na przykład placówka Biura ds. Melioracji w Colorado opracowała plan racjonalnych ograniczeń ilości wody dostarczanej przez rzeki, co daje Fulpowi nadzieję na radzenie sobie przez najbliższe 15 lat. W Kanadzie, gdy w ciągu 20 lat od 1986 do 2006 roku uderzyło 8 katastrofalnych burz (takich z kategorii „raz na 25 lat”), Toronto przeznaczyło setki milionów dolarów na ulepszenie systemu kanalizacji i retencji wody powodziowej. „Lepsze odpływy burzowe są fundamentem naszej polityki adaptacyjnej”, wyjaśnia Michael D’Andrea, dyrektor do spraw infrastruktury wodnej.
W Iowa nawet nie przyznając, że zmiana klimatu jest rzeczywistością, rolnicy zachowują się tak, jakby była i wydają miliony dolarów na zmiany w gospodarowaniu. Instalują dreny na polach żeby radzić sobie z zalewaniem, kupują większe maszyny, żeby szybciej wykorzystać skrócony okres zasiewu, sieją miesiąc wcześniej niż 50 lat temu i wysiewają dwa razy więcej ziaren na hektar, żeby wykorzystać dodatkową wilgoć, opowiada Gene Takle, profesor meteorologii na Uniwersytecie Stanowym Iowa. „Powodzie w Iowa to dowód, że zmiana klimatu zagląda w oczy (i do piwnicy), a rolnicy się przystosowują”.

Miejscowe władze też widzą związek. Po wielkiej powodzi w 2008 roku, miasto Cedar Falls wydało zarządzenie, że każdy mieszkaniec 500-letnich terenów zalewowych musi mieć ubezpiecznie od powodzi – dotąd wymagane na 200-letnich terenach zalewowych. Senator Robert Hogg chce rozszerzyć tę politykę na cały stan. Naciska też na odtworzenie mokradeł, które pochłaniają wodę, zanim powodzie zniszczą miasta. „Odnowienie terenów podmokłych kosztuje, ale jest tańsze niż odbudowa Cedar Rapids”, wyjaśnia. „Lubię mówić, że postępowanie ze zmianą klimatu nie będzie wymagać największych poświęceń, ale najdalszego spojrzenia naprzód w amerykańskiej historii”.

W tej chwili spojrzenie to jest raczej krótkowzroczne, co martwi wielu naukowców. A więc kiedy i jak ludzie w końcu zrozumieją, że trzeba dużo więcej? Może trzeba będzie więcej zalanych piwnic, palącego gorąca, niedoborów wody albo straconych plonów, więcej niszczących huraganów lub innych przykładów częstszych skrajnych warunków pogodowych. Jak mówi rządowy naukowiec pragnący zachować anonimowość: „Nie chcę krakać, ale tak właśnie będzie”. Podobnie mówi Rich Hays, mieszkaniec Nashville, o swoich przeżyciach z maja 2010: „Powódź zdecydowanie była dzwonkiem na pobudkę. Pytanie, ile jeszcze będzie trzeba takich dzwonków, byśmy się wreszcie przebudzili?”.

Tłumaczenie: Łukasz Dudek

pl Źródło: Scientific American

Podobne wpisy

Więcej w Artykuly